Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Pogoń - Legia 0-2. Miroslav Radović: Od początku chciałem czekać na bramkarza

Legia Warszawa pokonała Pogoń w Szczecinie 2-0, ale mogła wygrać jeszcze wyżej, gdyby rzutu karnego nie zepsuł Miroslav Radović. Gwiazdor "Wojskowych" wprawdzie trafił do siatki z jedenastu metrów, ale zatrzymał się przy nabiegu i sędzia Szymon Marciniak nie uznał gola.

Nie ma wątpliwości, że nasz międzynarodowy arbiter w tej sytuacji podjął słuszną decyzję, bo Radović uciekł się do nieprzepisowego "zwodu" przy wykonaniu rzutu karnego. Serb mocno wyrażał swoją dezaprobatę, ale niczego nie wskórał. Przeciwnie, musiał odejść jak niepyszny z żółtą kartką na koncie i wrócić do ustawienia, bo piłka przeszła w posiadanie gospodarzy.

Cytowany przez oficjalną stronę klubową Radović, na chłodno, z większą pokorą podszedł do swojego wykonania rzutu karnego. "Przy rzucie karnym od początku chciałem czekać na bramkarza. Tuż przed strzałem zatrzymałem się jednak i sędzia nie uznał gola. Z tego, co wiem, to jednak niedawno zmieniły się przepisy... Ogólnie to dziwna sytuacja, ale najważniejsze że wygraliśmy i nie ma co do tego wracać" skwitował Serb.

Reklama

Radović nie popisał się już w pierwszej połowie, gdy zmarnował stuprocentową sytuację, strzelając z czterech metrów wprost w bramkarza. Odkuł się po zmianie stron, to za faul na nim bezpośrednią czerwoną kartkę w 68. min otrzymał Jarosław Fojut, a z rzutu wolnego Thibaut Moulin pokonał, strzałem na raty, Jakuba Słowika.

"Wydaje mi się, że przede wszystkim moja sytuacja i Vadisa Odjidji Ofoe z pierwszej połowy mogła dużo wcześniej ustawić ten mecz. Dziś najważniejsze były trzy punkty i to, że jesteśmy w grze" - trzeźwo zauważył kapitan Legii.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje