Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Nemanja Nikolić dla Interii: Zamieniłbym gole na punkty

- Legia nie ściągnęła mnie po to, żebym był na murawie i cieszył się dobrą atmosferą. Jestem tutaj po to, żeby strzelać bramki - mówi najskuteczniejszy strzelec na boiskach Ekstraklasy Nemanja Nikolić. Teraz przed piłkarzem ważne mecze w reprezentacji Węgier. Nikolić ma poprowadzić jedenastkę Madziarów do pierwszego od 30 lat awansu na duży turniej.

Interia: W niedzielę znowu straciliście punkty remisując z Górnikiem Zabrze 2-2. Jak skomentuje pan to spotkanie? 

Nemanja Nikolić (napastnik Legii Warszawa): To na pewno wielkie rozczarowanie. Zespół, który chce zdobyć mistrzostwo Polski powinien grać lepiej, a przede wszystkim bronić lepiej. Niestety, daliśmy rywalowi strzelić dwie bramki po stałych fragmentach gry. To były dwa nasze wielkie błędy. Wiedzieliśmy, że Górnik akurat w tym elemencie jest mocny, bo wiele bramek zdobywa po dobrze rozegranych wolnych czy rożnych. Przed nami kolejne mecze, ale trzeba zacząć w końcu wygrywać, jeśli chcemy być mistrzem na koniec. 

Reklama

Pan nie ma chyba powodów do narzekań. 11 ligowych spotkań i 12 bramek. To świetny bilans... 

- To prawda, ale spójrz na moją twarz, czy jestem szczęśliwy. Nie, nie jestem. Piłka nożna to sport drużynowy, a nie indywidualny. Jasne, mógłbym powiedzieć, że ja swoją robotę wykonałem, bo strzeliłem dwie bramki, a reszta, to kwestia obrońców czy bramkarza. Ale tak nie jest. Jeśli przeciwnik strzela nam bramki, to też moja wina. Wszyscy za taki stan rzeczy ponosimy odpowiedzialność. Co do mnie, to Legia nie ściągnęła mnie po to, żebym był na murawie i cieszył się dobrą atmosferą. Jestem tutaj po to, żeby strzelać bramki. Jasne, 12 goli w 11 meczach to fantastyczny wynik, ale wolałbym, żeby Legia miał na swoim koncie więcej punktów i była na wyższym miejscu w tabeli, niż obecne czwarte miejsce. 

Teraz przed panem ważne mecze w eliminacjach Euro 2016. Jak wyglądają przygotowania do decydujących meczów z Wyspami Owczymi i Grecją? 

- Do Budapesztu jadę w poniedziałek. W czwartek gramy u siebie z Wyspami Owczymi, a potem w niedzielę z Grekami. Szkoda, że spotkanie na swoim terenie zagramy bez udziału kibiców, ale taką karę nałożyła na nas UEFA. Mobilizacja jest jednak pełna. Kibice są z reprezentacją, media też są z nami. Zdajemy sobie sprawę o co gramy. 

Węgrzy po 30 latach ponownie mają szansę zagrać na dużej międzynarodowej imprezie. Dacie radę awansować? 

- Na razie trzeba się skupić na wygraniu dwóch ostatnich meczów. Wiadomo, że nie wszystko zależy od nas, bo musimy też patrzeć na to, jak poradzą sobie rywale (w grupie F prowadzi Irlandia Północna z 17 punktami, przed Rumunią - 16 i Węgrami - 13 - przyp. red.). Ale jest też spora możliwość, że awansujemy do finałów Euro z trzeciego miejsca. W poprzednich latach było tak, że dwa czy trzy ostatnie mecze, to już była gra o nic. Trzeba było je rozegrać i wracało się do domów. Teraz jest inaczej. 

Czego życzyć Nemanji Nikoliciovi przed decydującymi meczami w eliminacjach mistrzostw Europy? 

- Żebyśmy razem z Polską zagrali na turnieju we Francji! 

Na koniec pytanie o mecz Polski ze Szkocją. Nasza reprezentacja da radę? 

- Macie Lewandowskiego. To powinno wystarczyć. 

Rozmawiał w Zabrzu Michał Zichlarz


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje