Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Miroslav Radović: W Lidze Mistrzów bez białej flagi

- Na pewno możemy sprawić jakąś niespodziankę. Nie będziemy faworytami w meczach grupowych, ale nie sprzedamy tanio skóry. Jeżeli mamy od razu wyjść na boisko z białą flagą, to w ogóle nie ma sensu grać tych spotkań. Największe szanse na zdobycie punktów będziemy mieć w meczach ze Sportingiem. Ale liczę też na to, że na swoim stadionie, ze wsparciem naszych kibiców będziemy groźni dla wszystkich, także dla Realu - mówi Miroslav Radović, który wrócił do Legii Warszawa.

O pobycie w Chinach
Nie żałuję tego. Trzeba najpierw samemu sprawdzić, że móc się wypowiadać. Na pewno mój pobyt tam nie wyglądał jakoś superimponująco. Wszystko przez kontuzję barku, przez którą straciłem kilka miesięcy gry. Życie w Chinach to zupełnie inny świat. Ciężko znaleźć jakiekolwiek wspólne mianowniki z tym, co znamy w Europie. Słyszałem opinie trenera Henninga Berga, który podkreślał, że z moim odejściem posypała mu się drużyna. Nie zgadzam się z tym, bo Legia to nie tylko Radović.

O krótkim pobycie w Partizanie Belgrad
Zawsze liczyłem, że jeszcze zagram w klubie, w którym się wychowałem. Cała atmosfera siadła jednak po tym, jak odpadliśmy w eliminacjach Ligi Europejskiej z Zagłębiem Lubin. Potem odbyłem jeszcze nieprzyjemną rozmowę z trenerem i to miało decydujący wpływ na to, że zdecydowałem się odejść. Z Legią rozmawiałem dość długo. Temat transferu szedł dość opornie, ale ostatecznie udało się osiągnąć porozumienie.

O sentymencie do Legii
Przez te półtora roku kilka razy byłem przy Łazienkowskiej jako kibic, ostatni raz jak Legia grała z Lechem w Superpucharze. Mam ten klub w sercu i to właśnie serce najbardziej ciągnęło mnie do powrotu na Ł3. Gdy wróciłem do Europy oglądałem niemalże wszystkie mecze Legii w telewizji.

O awansie do Ligi Mistrzów
Mało osób w to wierzyło, ale jednak się udało. Na pewno sprawę dość mocno ułatwiło losowanie. Trzeba przyznać, że mieliśmy sporego farta trafiając na takie zespoły. Fajna sprawa awansować po tylu latach i jeszcze trafić do jednej grupy z Realem Madryt.

O szansach w Champions League
Nie mamy nic do stracenia. W Lidze Mistrzów możemy się dużo nauczyć, nabrać doświadczenia, które zaprocentuje później w kolejnych latach. Na pewno możemy sprawić jakąś niespodziankę. Nie będziemy faworytami w meczach grupowych, ale nie sprzedamy tanio skóry. Jeżeli mamy od razu wyjść na boisko z białą flagą, to w ogóle nie ma sensu grać tych spotkań. Największe szanse na zdobycie punktów będziemy mieć w meczach ze Sportingiem. Ale liczę też na to, że na swoim stadionie, ze wsparciem naszych kibiców będziemy groźni dla wszystkich, także dla Realu.

O swojej formie
Fizycznie czuję się bardzo dobrze. A czy jestem takim dzikiem jak pod koniec pobytu w Legii, to pokaże boisko. Nie wiem, jaka będzie moja rola w Legii. O tym zdecyduje trener Hasi.

Reklama

Krzysztof Oliwa


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje