Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Media po meczu Realu: Zadanie wykonane, ale nie bez walki

"Zadanie wykonane" - napisano w mediach po spotkaniu Realu Madryt z Legią Warszawa w 3. kolejce grupy F piłkarskiej Ligi Mistrzów (5-1). Dziennikarze zwrócili jednak również uwagę, że to nie był najlepszy występ gospodarzy, szczególnie w początkowej fazie.

- Futbol jest czasami przewidywalny. Real miał wygrać z Legią - i wygrał. Ale kibice na Santiago Bernabeu rozpoczynali mecz ze strachem na twarzach. Najpierw z powodu przyjazdu ultrasów Legii - "ludzi", w cudzysłowie, którzy rzucają cień na piłkę nożną. A potem przez kilka pierwszych minut spotkania. Real za bardzo zasłuchał się w hymn Ligi Mistrzów, chodził z głową w chmurach - napisał internetowy serwis gazety "Marca".

Reklama

Także relacjonujący to spotkanie dla uefa.com Joseph Walker nie dopatrzył się dominacji gospodarzy.

- To tyle. Zadanie wykonane, trzy punkty, ale wynik 5-1 przypisuje Realowi trochę za duże zasługi. Legia przyjechała tu z jasnym planem gry, a drużyna Zinedine'a Zidane'a grała efektownie w ofensywie, ale za bardzo odsłoniła się w obronie - ocenił.

Jeszcze bardziej dosadnie niedostatki w defensywach obu drużyn skomentował "As".

- Rezerwowi Lucas Vazquez i Alvaro Morata obudzili Real w meczu bez defensyw. Zmierzyły się dwa zespoły grające do przodu, bez tyłu, a taki scenariusz zawsze sprzyja ekipom, które mają w składzie lepszych piłkarzy - napisano.

Nieco inaczej o spotkaniu wypowiedzieli się dziennikarze agencji EFE, którzy uznali je za "pogrom bez naciskania na pedał gazu".

-To był idealny dzień, żeby zaspokoić głód bramek, poprawić statystyki i bilans goli, aby objąć pozycję lidera. Na Santiago Bernabeu przyjechał "kopciuszek", dla którego marzeniem było wejście na madryckie koloseum. Różnica poziomów spowodowała beztroskę w defensywie gospodarzy. Żaden rywal w dzisiejszych czasach tego nie wybacza i Legia szybko stworzyła sobie trzy szanse, ale z każdym kolejnym atakiem Real się rozpędzał i bramki były tylko kwestią czasu - analizowano.

Legia pozostała na ostatnim miejscu w tabeli bez punktu i z bilansem bramek 1-13. W drugim wtorkowym spotkaniu tej grupy Borussia Dortmund pokonała na wyjeździe Sporting Lizbona 2-1 i jest liderem z siedmioma punktami. Real ma tyle samo, a zespół z Portugalii zgromadził trzy.

Dowiedz się więcej na temat: mecz real legia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje