Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)

Ligowy klasyk w Łodzi znów bardzo ważny

W najciekawszym meczu 28. kolejki lider Legia Warszawa zagra w Łodzi z Widzewem. Po tym piłkarskim klasyku zostały głównie wspomnienia, ale w piątek stawka znów będzie duża. W tej serii Ekstraklasy legioniści mogą bowiem zostać mistrzami Polski.

Drużyna Jana Urbana zdobędzie tytuł, jeśli w najbliższej kolejce osiągnie wynik lepszy od wicelidera Lecha, którego wyprzedza o pięć punktów. Poznaniacy zagrają w sobotę u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Sytuacja w tabeli sprawia, że starcie łódzko-warszawskie znów elektryzuje piłkarską Polskę. Z tą różnicą, że w latach 80. i 90. w rywalizacji Legii z Widzewem oba zespoły liczyły się w walce o najwyższe laury. Teraz łodzianie, po ostatnich dwóch porażkach (z Lechem i Lechią Gdańsk), nie są jeszcze pewni utrzymania.

Reklama

Tradycja ligowego klasyku jednak zobowiązuje. To przecież jedyne polskie drużyny, które występowały w Lidze Mistrzów - Legia w sezonie 1995/96, a Widzew rok później.

W latach 80. i 90. ich mecze wzbudzały ogromne poruszenie wśród kibiców, były także powodem do mobilizacji dla policji. Przede wszystkim jednak decydowały o mistrzostwie kraju, jak w 1996 i 1997 roku, kiedy Widzew wygrał na Łazienkowskiej 2-1 i 3-2.

W maju 1996 roku łodzianie, dopingowani na Łazienkowskiej przez tłum swoich kibiców (przyjechali do Warszawy dwoma wypełnionymi pociągami), wygrali 2-1, chociaż przegrywali 0-1. Zwycięstwo przybliżyło ich do tytułu, który zdobyli dwa tygodnie później.

Po pół roku Widzew wygrał u siebie 1-0, a druga połowa meczu została opóźniona o kilka minut, ponieważ kibice Legii obrzucili racami pole karne bramki Macieja Szczęsnego. Dym zasłonił niemal całe boisko. Kilka miesięcy wcześniej znany golkiper trafił do Widzewa właśnie z klubu z Łazienkowskiej.

W czerwcu 1997 roku rozegrano w stolicy klasyk, który przeszedł do historii polskiego futbolu. Do 90. minuty gospodarze prowadzili 2-0, ale ostatecznie przegrali 2-3. Widzewiacy świętowali wówczas drugi z rzędu tytuł mistrza Polski.

Legioniści częściowo zrewanżowali się dwa miesiące później, gdy w spotkaniu o Superpuchar zwyciężyli 2-1. Tym razem to oni przegrywali 0-1, ale potrafili odwrócić losy meczu. Lepsi okazali się również w październiku 1997 roku - wygrali 3-1.

W kwietniu 1999 roku łodzianie prowadzili u siebie z Legią już 2-0, ale goście doprowadzili do wyrównania. Ostatni cios zadali jednak widzewiacy. W 75. minucie zwycięstwo 3-2 zapewnił im Radosław Michalski, który - podobnie jak Szczęsny - przeszedł do Widzewa z Legii (latem 1996). Rok później Widzew znów wygrał u siebie 3-2, a tym razem zwycięską bramkę zdobył w 90. minucie Dariusz Gęsior.

To była ostatnia - jak dotąd - wygrana łodzian w klasyku. Od tego czasu trzykrotnie padł remis i 12 razy wygrała Legia. W sezonie 2001/02 oba zespoły na skutek m.in. regulaminu (podział ekstraklasy na dwie grupy) nie zmierzyły się ze sobą.

W obecnym stuleciu warszawsko-łódzki szlagier stracił na prestiżu - głównie z powodów problemów organizacyjno-sportowych Widzewa, który w latach 2004-2006 i 2008-2010 występował na zapleczu ekstraklasy. Łodzianie do kwietnia 2012 roku przegrali ze stołecznym rywalem 11 kolejnych meczów. Dopiero w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu przerwali fatalną serię, remisując u siebie 1-1.

Fani Legii też mają co wspominać, choćby spotkanie z czerwca 2004 roku. Rozbity i już zdegradowany łódzki zespół przegrał na Łazienkowskiej 0-6, a obrazu klęski Widzewa dopełnił fakt, że jedną z bramek zdobył z rzutu karnego... bramkarz Artur Boruc.

W październiku 2011 oba zespoły spotkały się w Warszawie dwa razy w ciągu trzech dni. W lidze Legia wygrała 2-0, a wkrótce ograła rywala w Pucharze Polski 3-0. Po powrocie do Łodzi na piłkarzy Widzewa czekała pod siedzibą klubu duża grupa niezadowolonych kibiców.

Jesienią w tym sezonie Legia wygrała w stolicy 1-0 po rajdzie Jakuba Koseckiego, który minął trzech rywali. W piątek tego piłkarza zabraknie za kartki, ale z tego samego powodu Widzew stracił czołowego obrońcę Thomasa Phibela.

W sumie obie drużyny w Ekstraklasie zmierzyły się 65 razy. Legia triumfowała w 29 spotkaniach, w 18 padł remis, a 18 razy górą był Widzew.

W piątek na trybunach w Łodzi zasiądzie prawdopodobnie komplet widzów, kibice gospodarzy szykują specjalną oprawę. Łódzkie media poświęcają temu spotkaniu bardzo dużo miejsca.

Na oficjalnej stronie Widzewa podkreślono, że dla tego klubu największymi rywalami są ŁKS i Legia. Po wycofaniu się lokalnego przeciwnika z pierwszej ligi, nie wiadomo kiedy odbędzie się kolejne derbowe spotkanie. Kibicom czterokrotnych mistrzów Polski został więc, przynajmniej na razie, ligowy klasyk.

Początek piątkowego meczu w Łodzi o godz. 20.45.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje