Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Legia zwolniła Michniewicza. Leśnodorski komentuje: Wieża Babel w szatni

Zwolnienie przez Legię Czesława Michniewicza, choć jego zespół był liderem Grupy C Ligi Europy, budzi sporo emocji. Postępowanie klubu nie podoba się byłemu prezesowi i właścicielowi warszawian - Bogusławowi Leśnodorskiemu.

Okazuje się, że Czesław Michniewicz o transferach klubu, który prowadził dowiadywał się z ... Twittera!

- Takie sytuacje miały miejsce już za Jacka Magiery, który raz spotkał swojego nowego zawodnika na korytarzu. Rozumiem, że obecnie taka jest filozofia klubu, że trener nie decyduje o transferach. Nie mi to oceniać, jednak wydaje mi się, że łatwiej jest sprowadzać zawodnika, którego chce trener. To on najlepiej wie, kogo drużyna potrzebuje - podkreśla Bogusław Leśnodorski w rozmowie z Weszło FM.

Leśnodorski: Poza Paśniewskim nikt nie ma doświadczenia

Leśnodorski nie był zaskoczony tym, że Dariusz Mioduski zwolnił trenera.

Reklama

- Wieża Babel w szatni, trochę zbiegów okoliczności, brak doświadczenia. To nie Michniewicz sobie nie poradził, tylko klub sobie nie poradził. Tam poza Konradem Paśniewskim (dyrektor I drużyny - przyp. red.) nie ma żadnego człowieka, który miałby jakiekolwiek doświadczenie. Wszyscy mówią o liczbie zmienianych trenerów, ale ja mam wrażenie, że to jedenastka została zbyt dużo razy zmieniana. Co sezon jest pięciu, sześciu nowych piłkarzy w pierwszej jedenastce. To jest nie do ogarnięcia - uważa Leśnodorski.

Pan Bogusław był prezesem "Wojskowych" w latach 2012-2017, a od 2014 r. był jego współwłaścicielem. Za jego kadencji Legia czterokrotnie sięgała po mistrzostwo, a trzy razy zdobywała Puchar Polski. Co roku grała też w europejskich pucharach - trzykrotnie w Lidze Europy i raz w Lidze Mistrzów. Dzięki temu roczny budżet klubu został wywindowany do 250 mln zł.

- Zabrakło stabilizacji składu. Było widać, że nie wszyscy grają na jedną bramkę, nie było chemii w zespole. Z drugiej strony pojawiają się komentarze, że piłkarze zwolnili trenera, ale nie wygląda mi na to. Z mojej wiedzy wynika, że nie było problemu między trenerem a szatnią. "Występy" na mieście danych zawodników były znane, wystarczyło wsiąść w taksówkę i można było dużo usłyszeć - komentuje Leśnodorski.

Leśnodorski: Boruc pewnie odejdzie po sezonie

Pan Bogusław również zwrócił uwagę na fakt, że legionistom brakuje charakteru.     

- Jeśli stawiasz dzieciaków na bramkę, to czego oczekujesz? Jeśli to jest potencjalnie dobry materiał na piłkarzy, czy bramkarzy, to wciąż to jest tylko materiał. Dodatkowo Boruc pewnie odejdzie po sezonie, pytanie, co dalej z Wieteską i Jędrzejczykiem. Ciężko w takiej sytuacji o jakiś charakter zespołu - rozkłada ręce Bogusław Leśnodorski, który udziały w Legii sprzedał w 2017 r. Dariuszowi Mioduskiemu za około 20 mln zł.

CZYTAJ TEŻ:
Wymowny komentarz Boruca po zwolnieniu Michniewicza

Dziekanowski: Wszystkie grzechy Michniewicza
MiKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy