Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

​Legia wyrzuciła Henninga Berga. Teraz będzie już tylko lepiej?

Umarł król, niech żyje król! Wyrzucenie Henninga Berga przez Legię ma być zapowiedzią nowego rozdania i nowych nadziei. Zwolnieniu Norwega towarzyszą jednak fakty, które dziwią i nasuwają pytanie, czy teraz rzeczywiście może być już tylko lepiej?

Dlaczego teraz?

W drodze po wszystkie główne cele, Berg jako trener Legii zawalił tylko raz - w czerwcu stracił mistrzostwo Polski. Zespół roztrwonił przewagę i pozwolił się wyprzedzić Lechowi. Wtedy jednak szefowie Legii nie zdecydowali się na zmianę. Co więcej, dali mu zielone światło na to, aby pozbyć się piłkarzy, z którymi nie potrafił się porozumieć. Na rewolucję zdecydowali się dopiero teraz. 

"Dotychczasowa formuła współpracy z trenerem wyczerpała się i nie gwarantowała pełnej realizacji celów założonych na bieżący sezon w obszarze wyniku sportowego oraz rozwoju Legii" - napisali w oświadczeniu. To znaczy, że w czerwcu jeszcze gwarantowała?

Reklama

Od tego czasu Berg awansował z Legią do fazy grupowej Ligi Europejskiej i warszawski zespół wciąż ma szansę na wyjście z grupy. Legia jest w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Z kolei w Ekstraklasie od lidera dzieli ją dziesięć punktów, ale doświadczeniach poprzedniego sezonu to szefowie Legii powinni wiedzieć najlepiej, że przy obecnym systemie rozgrywek, nie jest to strata nie do odrobienia.

"Rozmawiamy z Czerczesowem, ale Berg nadal jest trenerem"

Legia uciekła krajowej stawce pod względem budżetu, ale jak na klub, który ma być lokomotywą naszej piłki, z zadziwiającą regularnością zalicza kolejne wpadki.

Po wykluczeniu z eliminacji Ligi Mistrzów, strzale w stopę, jakim był transfer Miroslava Radovicia, czy okolicznościach utraty takiego piłkarza, jak Orlando Sa, mamy kolejną. Tuż przed meczem z Napoli w Lidze Europejskiej prezes Legii potwierdza publicznie, że negocjuje z kandydatem na nowego trenera! Na dodatek podaje, o kogo chodzi. 

Naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, że takim zachowaniem destabilizuje drużynę? Jaką pozycję miał Berg ostatnich dniach w drużynie? Co było głównym tematem rozmów piłkarzy? Czy to są warunki, w których można oczekiwać przełamania na boisku?

Nie mogli dogadać się z Bergiem, a dogadają z Czerczesowem?

Norweskiego szkoleniowca ma zastąpić Stanisław Czerczesow. To były reprezentant ZSRR i Rosji, który ostatnio prowadził Dynamo Moskwa. W przeszłości był też trenerem Tereka Grozny, gdzie szkolił polskich piłkarzy: Macieja Rybusa, Macieja Makuszewskiego, Piotra Polczaka i Marcina Komorowskiego. Pod jego skrzydłami Terek zajął najwyższe miejsce w lidze w historii - ósme. Pracował też w Amkarze Perm, Wackerze Innsbruck i Spartaku Moskwa. Więcej TUTAJ!

Czy to wystarczająca rekomendacja, by stać się trenerem potencjalnie najlepszej drużyny klubowej w Polsce? Niekoniecznie.

Czerczesow słynie z tego, że prowadzi zespoły twardą ręką. Inni powiedzą, że po prostu jest konfliktowy. Gdy odsunął od składu Igora Denisowa - jednego z najlepszych rosyjskich pomocników - wielu pukało się w czoło. W Spartaku zrobił tak z Jegorem Titowem. Nie jest więc łatwo się z nim dogadać.

A dokładnie taki sam zarzut stawiano pod adresem Berga, który podobno nie mógł nawiązać nici porozumienia z Orlando Sa czy niedawno Duszanem Kuciakiem. Mówiono, że Norweg jest arogancki, ale na pewno to samo będzie można powiedzieć po kilku rozmowach z Czerczesowem. 


Teraz będzie wiać ze wschodu

Legia podobne okoliczności rozstania już przeżywała. I to całkiem niedawno. Gdy w grudniu 2013 roku była liderem tabeli (pięć punktów przewagi nad drugim Górnikiem!), pewnie pokonywała kolejne szczeble w Pucharze Polski i kończyła występy w Lidze Europejskiej, z posadą pożegnał się trener Jan Urban.

Co ciekawe, tego samego dnia w klubie pojawił się jego następca. Sytuacja się powtarza, bo wówczas Urban też musiał czuć oddech nowego szkoleniowca na plecach. Z tym że wtedy władze klubu nie mogły obwiniać Polaka za słabe wyniki sportowe, bo przecież zostawił drużynę na pierwszym miejscu w tabeli. Zdecydowali więc, że "przyczyną rozstania z dotychczasowym szkoleniowcem jest rozbieżna wizja rozwoju drużyny w najbliższych latach".

Po roku pracy i sprawdzeniu możliwości Berga, postawiono na niego na lata. Podpisano z nim kontrakt do 2018 roku, więc jeszcze przez 33 miesiące Legia musi wypłacać mu niemałą pensję. Teraz jednak następuje gorzkie rozstanie. Ale co z "wizją rozwoju drużyny" Norwega, która była niczym skrojona na warszawian?

Gdzieś po drodze się rozmyła, a wraz z Bergiem z klubu odeszli jego najbliżsi współpracownicy. Nie ma więc możliwości, by przy Łazienkowskiej "Projekt Norwegia" był kontynuowany, o czym jeszcze niedawno zapewniał właściciel klubu Dariusz Mioduski. Teraz sukcesy ma przynieść "rosyjska myśl szkoleniowa". Koncepcja, która poza Rosją nie sprawdza się nigdzie.

Kilka dni temu w rozmowie z Interią Wojciech Kowalewski, były bramkarz Legii i reprezentacji Polski, mówił: - Prezesi powinni mieć najbardziej chłodne głowy z tego całego towarzystwa. Historia pokazuje, że niektóre decyzje były podejmowane przedwcześnie, zbyt szybko, bez zastanowienia. - Podstawą sukcesu jest stabilizacja. Można zażartować, że nawet jak przez dłuższy czas idzie gorzej, to też jest stabilizacja - dodawał.

Trudno jednak budować stabilny klub na chwiejących się fundamentach. Wydaje się, że w Legii zbyt łatwo wszystko przechyla się z jednej strony, na drugą. W tej chwili to klub, który jest jak chorągiewka na wietrze. Najpierw wiało z północy, a teraz ze wschodu.

Łukasz Szpyrka, Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje