Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Legia Warszawa. Zuchwała gra, która może drogo kosztować

Legia Warszawa przystępuje do rundy rewanżowej, by odzyskać tytuł mistrzowski i zdobyć Pucharu Polski. Wiosną zagra jednak zespół gorszy niż jesienią, bez najskuteczniejszego piłkarza ligi Jarosława Niezgody.

Legia wpisuje się w trend panujący w klubach PKO BP Ekstraklasy. Sprzedaje najbardziej wartościowych i perspektywicznych piłkarzy, kiedy tylko pojawi się sensowna oferta. Odszedł Niezgoda, bramkarz Radosław Majecki podpisał kontrakt z AS Monaco, ale na pół roku został wypożyczony do warszawskiego klubu. Z młodych, obiecujących zawodników udało się zachować obrońcę Michała Karbownika, choć i dla niego podobno Legia otrzymała atrakcyjne oferty.

Reklama

Klub musi załatać dziurę budżetową powstałą wskutek braku sukcesów sportowych przede wszystkim awansu do fazy grupowej europejskich pucharów. Trwa budowa nowoczesnej akademii treningowej Legia Training Center. Są wydatki, trzeba zadbać o wpływy. W tym sensie sprzedaż piłkarzy jest zrozumiała.

Być może Legia może też tak postępować, bo nie widzi w Polsce zagrożenia. Poza Cracovią inne kluby też sprzedają piłkarzy i - przynajmniej w teorii - stają się słabsze. Ryzyko obniżenia poziomu sportowego po odejściu Niezgody, a wcześniej Carlitosa, Kulenovica nie musi wcale oznaczać braku trofeów.

Wciąż trwają spekulacje, że do klubu trafi jednak nowy, doświadczony napastnik. Nowym kandydatem jest Tomas Pekhart. Czech ma w piątek przejść testy medyczne. 30-letni zawodnik grał ostatnio w Las Palmas, w tym sezonie w 17 meczach strzelił pięć goli. Jest byłym reprezentantem Czech. Jeśli podpisze kontrakt, minie trochę czasu zanim będzie gotowy do gry, choć przykład Pawła Wszołka świadczy, że w polskiej lidze można dobrze zaprezentować się z marszu nawet bez potrzeby przedsezonowych przygotowań z drużyną.

Bez nowego napastnika Legia wiele by ryzykowała. W kadrze pierwszej drużyny pozostał tylko jeden doświadczony piłkarz z pierwszej linii - Jose Kante. W pierwszej części sezonu Gwinejczyk strzelił dziewięć goli w lidze i pucharze. Ma doświadczenie, pod koniec rundy wyróżniał się nawet bardziej niż Niezgoda. Nie ma dyskusji. To piłkarz wartościowy, ale w tej chwili na pozycji napastnika jest osamotniony. Mieliby mu pomagać: 18-letni Maciej Rosołek, który zagrał w Ekstraklasie pięć meczów i strzelił jednego gola, 20-letni Kacper Kostorz z trzema występami w ESA, Vamara Sanogo, który wraca po ciężkiej kontuzji. To za mało.

Poza oczekiwanym napastnikiem kadra Legii została zamknięta. Transfery do klubu nie zrobiły oszałamiającego wrażenia. Do zespołu przyszli 20-letni Piotr Pyrdoł z ŁKS-u Łódź i 29-letni Mateusz Cholewiak ze Śląska Wrocław. Dyrektor sportowy Radosław Kucharski i trener Aleksandar Vuković bali się ryzykować. Woleli mieć piłkarzy, którzy znają polskie realia, nie muszą się aklimatyzować, mają silną motywację, żeby się wykazać. Transfer Ivana Obradovica, dokonany w ostatniej chwili w sierpniu ubiegłego roku, jest dla klubu wystarczającą przestrogą. Serb nie gra, nie ma z niego pożytku, a trzeba płacić mu duże pieniądze.

W tym asekuracyjnej, bezpiecznej polityce transferowej Legii widać pewną myśl. Celem nadrzędnym jest zrównoważenie budżetu, promocja kolejnych zawodników z akademii (po Karbowniku, wspomnianego Kostorza, Rosołka, Mateusza Praszelika, Radosława Cielemięckiego), by nadal zarabiać na młodych.

To zuchwała gra, jeśli się myśli o trofeach, a w planach ma się jeszcze dobry występ w europejskich pucharach. I choć to Legia, lider po pierwszej części sezonu, jest faworytem rozgrywek, nie można wykluczyć, że oszczędności w warszawskim klubie mogą się dla niego okazać w końcowym rozrachunku bardzo kosztowne.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama