Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 2-1 w siódmej kolejce Ekstraklasy

Piłkarskie jaja w Warszawie! Legia wygrywa z Zagłębiem 2-1, Arkadiusz Woźniak w doskonałej sytuacji wywraca się pod bramką, Michał Pazdan w drugim meczu z rzędu wylatuje z boiska, lubinianie dostają w końcówce niespodziewanego karnego dzięki VAR, a kibice stołecznego klubu przez cały czas wyszydzają swoich piłkarzy. Tak złej atmosfery przy Łazienkowskiej nie było od czasu, gdy klubem rządziło ITI.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Zagłębie Lubin dokonało nie lada sztuki. Liderowi Ekstraklasy udało się przegrać z beznadziejnie grającą Legią. Wiadomo było już od czwartku, że niedzielne spotkanie będzie okazją dla kibiców stołecznego klubu na wylewanie żali za kompromitację w europejskich pucharach.

Tak też się stało. Wyjątkowo "Żyleta" nie wypełniła się nawet w połowie, a fani nie prowadzili zorganizowanego dopingu. Za to wzięli się za punktowanie "popisów" swoich pupili. "Gdzie są puchary, kopacze, gdzie są puchary" to jedna z nielicznych nadających się do zacytowania piosenek. Dostawało się także poszczególnym piłkarzom. Najczęściej Michałowi Pazdanowi, któremu kibice przy niemalże każdym kontakcie z piłką wypominali odepchnięcie sędziego w spotkaniu w Tyraspolu. Reprezentant Polski tym razem nie rzucił się z łapami na arbitra, ale z boiska i tak zszedł przed czasem, bo wyleciał za dwie bezsensowne żółte kartki. Dostało się także nowemu właścicielowi Dariuszowi Mioduskiemu  - "Prezesie dziękujemy, że Legia weszła na wyższy poziom. Zawsze mocniej".

W pierwszej połowie szydercza atmosfera ze strony trybun dała się legionistom mocniej we znaki. Spotkanie prowadzone było w beznadziejnym tempie, a gospodarze mieli ogromne problemy z przedostaniem się w pobliże bramki gości.

Reklama

Magiera tak jak zapowiadał, dokonał przemeblowania składu. W podstawowym składzie wyszli m.in. Hildeberto Pereira i Cristiano Pasquato. Tłuściutki Portugalczyk wyróżnił się jednak tylko tym, że bardzo szybko zszedł z boiska. Zmienił go Sebastian Szymański, jedyny legionista, którego na murawie przywitały brawa. Z kolei włoski gwiazdor, który miał zostać następcą Vadisa Odjidji-Ofoe nie pokazał niczego, co w najmniejszym stopniu uzasadniałoby wydanie na niego przez Legię miliona euro.

Portugalczyk z nadwagą nie był jedynym zawodnikiem Legii, który skończył mecz z kontuzją. Na niespełna kwadrans urazu doznał także Arkadiusz Malarz. Na swoje szczęście, Magiera nie wykorzystał jeszcze limitu zmian i wpuścił między słupki Radosława Cierzniaka.

W ślamazarnej pierwszej połowie lepiej wyglądali lubinianie i tylko z sobie nieznanych przyczyn nie objęli prowadzenia. Sytuacja z 24. minuty śmiało nadawałaby się do "Piłkarskich jaj" Arkadiusz Woźniak stał kilka metrów przed bramką, ale przed oddaniem strzału poślizgnął się, trącona przez niego piłka została wybita przez jednego z obrońców i poszybowała w powietrze. Woźniak spróbował jeszcze raz, tym razem głową. Wydało się, że futbolówka wpadnie do siatki, ale z linii bramkowej wybił ją Łukasz Broź. Legioniści mieli tylko jedną okazję, gdy piłkarza po strzale nożycami Armando Sadiku przeleciała minimalnie obok bramki.

Albańczyk miał lepiej nastawiony celownik po przerwie, gdy w 57. minucie bezbłędnie. Chwilę później na listę strzelców wpisał się w szczęśliwych okolicznościach Szymański. Piłka po jego strzale odbiła się od jednego z obrońców i kompletnie zaskoczyła Martina Polacka.

Na zakończenie tego smutnego widowiska swoje dorzucił jeszcze sędzia. Najpierw doliczył aż siedem minut do regulaminowego czasu gry, a chwilę później, gdy Cierzniak szykował się do wybicia piątki, skorzystał z powtórki video i podyktował jedenastkę dla lubinian za wcześniejsze zagranie ręką Brozia.

W niedzielne popołudnie Legia wygrała z Zagłębiem i dołączyła do ligowej czołówki, ale za piłkarzami jeszcze długo będzie się ciągnął mołdawski koszmar. Dzisiejsze zwycięstwo nikogo przy Łazienkowskiej nie ucieszyło.


Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 2-1 (0-0)

Bramki: 1-0 Sadiku (57.), 2-0 Szymański (64.), 2-1 Starzyński (90+3. - z karnego)

Żółta kartka - Legia Warszawa: Michał Pazdan, Thibault Moulin. KGHM Zagłębie Lubin: Filip Jagiełło, Daniel Dziwniel, Jakub Świerczok. Czerwona kartka za drugą żółtą - Legia Warszawa: Michał Pazdan (83).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 14 941.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz (79. Radosław Cierzniak) - Łukasz Broź, Inaki Astiz, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk - Michał Kucharczyk, Tomasz Jodłowiec, Krzysztof Mączyński, Cristian Pasquato (72. Thibault Moulin), Hildeberto Pereira (33. Sebastian Szymański) - Armando Sadiku.

KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Lubomir Guldan, Bartosz Kopacz, Jarosław Jach, Daniel Dziwniel (62. Sasa Balic) - Alan Czerwiński, Filip Jagiełło (58. Bartłomiej Pawłowski), Filip Starzyński, Jarosław Kubicki, Arkadiusz Woźniak - Jakub Świerczok (75. Adam Buksa).

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL