Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Legia Warszawa - Wisła Płock 1-4 w meczach 6. kolejki Ekstraklasy

Legia Warszawa przegrała 1-4 z Wisłą Płock w meczu 6. kolejki Ekstraklasy. "Wojskowi" zostali totalnie rozbici przez drużynę, która dotychczas nie wygrała żadnego spotkania, do tego kończyli mecz w dziesięciu po czerwonej karce dla Inakiego Astiza. Takiego wyniku przy Łazienkowskiej nie było od 46 lat!

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Legia Warszawa - Wisła Płock

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Legia - Płock

Wisła do Warszawy pojechała, jako jedna z trzech drużyn, które do tej pory nie wygrały jeszcze ligowego starcia. Mimo tego długimi momentami "Nafciarze" w starciu z mistrzem Polski po prostu byli drużyną o klasę lepszą. Wystarczy powiedzieć, że przed przerwą oddali osiem uderzeń na bramkę rywala, podczas gdy legioniści oddali jeden strzał, w dodatku niecelny.

Reklama

Mecz rozkręcał się przez pierwsze 10 minut, dopóki Giogri Merebaszwili nie rozruszał ofensywy Wisły. Gruzin na prawej stronie "zakręcił" Arturem Jędrzejczykiem i podał płasko wzdłuż bramki. Do piłki dopadł Ricardinho i wślizgiem uprzedził interweniującego Arkadiusza Malarza. Dla napastnika "Nafciarzy" to trzeci gol w trzecim kolejnym meczu, a czwarty w tym sezonie.

Od tamtej pory Wisła miała wyraźną przewagę, choć boisko po brutalnym wejściu Inakiego Astiza opuścić musiał asystent przy pierwszej bramce, Merebaszwili. Skrzydłowego na placu gry zastąpił Nico Varela.

Ricardinho jeszcze przed przerwą mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Płocczanie przeprowadzili znakomitą akcję, wymieniając kilka podań z pierwszej piłki. Napastnik Wisły w polu karnym znów łatwo zwiódł Jędrzejczyka, ale jego uderzenie kapitalnie obronił Malarz. Bramkarz Legii wykazał się nie lada refleksem, bowiem on też nabrał się pierwotnie na zwód Ricardinho, ale efektowną paradą naprawił błąd defensywy.

Chwilę później golkiper Legii musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Katem Legii był jej wychowanek - Dominik Furman, który cudownie uderzył z rzutu wolnego nad murem i trafił w górny róg bramki warszawian.

W przerwie trener Sa Pinto zdecydował się na dokonanie zmiany. Za Kaspera Hamalainena po raz pierwszy w tym sezonie na boisku pojawił się Cristian Pasquato.

To jednak nie na wiele się zdało, bo w 49. minucie było już... 0-3. Tym razem Legia dała się zaskoczyć po rzucie z autu. Varela dośrodkował wprawdzie kiepsko, ale Malarz nie popisał się i odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej niepilnowany Ricardinho i uderzył do pustej bramki. Tym samym Brazylijczyk dogonił w klasyfikacji strzelców Zdenka Ondraszka.

Po chwili straty mógł zmniejszyć Carlitos, ale wybornie na linii zachował się Thomas Daehne i instynktowną paradą obronił strzał Hiszpana z pięciu metrów.

Po godzinie gry boisko na noszach opuścił bohater Wisły, Ricardinho, co jest bardzo złą informacją dla fanów "Nafciarzy". Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz.

Chwilę później Legia znalazła się w jeszcze gorszej sytuacji, choć wydawało się to niemożliwe. Inaki Astiz szarpał wychodzącego na czystą pozycje Varelę, a ten przewrócił się, gdy tylko poczuł kontakt z rywalem. Sędzia Jarosław Przybył nie wahał się i pokazał Astizowi żółtą kartkę, a że ten miał już jedna na koncie, Legia mecz kończyła w dziesięciu.

W tej sytuacji "Wojskowi" na boisku mieli zaledwie dwóch nominalnych obrońców. Wcześniej boisko opuścił bowiem Mateusz Hołownia, którego zmienił Sandro Kulenović. Z "braku laku" na środku obrony ustawiony został więc... Cafu, nominalna "dziesiątką".

Mistrz Polski był już na kolanach, ale "Nafciarze" nie litowali się nad przeciwnikiem. Kwadrans przed końcem Krzysztof Mączyński sfaulował w polu karnym Jakuba Łukowskiego, a sędzia bez wahania podyktował "jedenastkę". Do piłki podszedł Nico Varela i nie dał żadnych szans Malarzowi.

W końcówce meczu na otarcie łez trafił jeszcze Carlitos. Gol był cudowny, piłka z rzutu wolnego powędrowała w samo okienko, ale było to jedynie trafienie honorowe.

Legia po raz ostatni cztery gole u siebie straciła 16 września 2001 roku, gdy przegrała 3-4 ze Śląskiem Wrocław, a ostatni raz u siebie wynikiem 1-4 przegrała... w listopadzie sezonu 1972/73. To pierwsza taka klęska od blisko 46 lat.

Wojciech Górski

Legia Warszawa - Wisła Płock 1-4 (0-2)

Bramki: 0-1 Ricardinho (11.), 0-2 Furman (40.), 0-3 Ricardinho (49.), 0-4 Varela (75. - z rzutu karnego), 1-4 Carlitos (83.)

Czerwona kartka: Inaki Astiz (62.)

Żółta kartka - Legia Warszawa: Inaki Astiz, Artur Jędrzejczyk, Kasper Hamalainen. Wisła Płock: Adam Dźwigała, Marcin Warcholak.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów ok. 10 000.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia (60. Sandro Kulenovic) - Michał Kucharczyk, Cafu, Domagoj Antolic (66. Krzysztof Mączyński), Kasper Hamalainen (46. Cristian Pasquato), Carlitos - Jose Kante.

Wisła Płock: Thomas Daehne - Alan Uryga, Igor Łasicki, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak - Mateusz Szwoch (81. Oskar Zawada), Damian Rasak, Dominik Furman, Damian Szymański, Giorgi Merebaszwili (29. Nico Varela) - Ricardinho (60. Jakub Łukowski).
Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje