Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Legia Warszawa. Tak źle nie było od pięciu lat

W polskiej piłce nożnej, tak jak w naszej polityce, trwa eksperyment czy rozgrywki europejskie są ważniejsze niż polskie. Sprawdzającym jest Legia Warszawa. Mistrzowie Polski świetnie radzą sobie na arenie międzynarodowej, ale w Ekstraklasie mają najgorszy wynik od pięciu lat i choć to zaledwie wczesna jesień, powoli tracą szansę na obronę trofeum.

Legia w ostatnich latach grała w myśl zasady, że najpierw Europa, a potem Polska. Na początku sezonu koncentrowała się na meczach eliminacyjnych w europejskich pucharach, a ligę "odpuszczała". Przez pięć kolejnych lat opadała w kwalifikacjach kontynentalnych rozgrywek, a w lidze zaliczała falstart - były porażki i efekt tych porażek, czyli zmiana trenerów.

W tym roku jest inaczej. W Europie stołeczny klub zagrał ponad plan. Celem było zapewnienie sobie udziału w fazie grupowej nowych rozgrywek - Lidze Konferencji, a dzięki wyeliminowaniu Slavii Praga legioniści awansowali do fazy grupowej Ligi Europy. Trener Czesław Michniewicz pozostał na stanowisku.

Reklama

10 punktów straty Legii do lidera z Niecieczy pięć lat temu

Nie wiadomo na jak długo, bo na drugim krajowym froncie Legia ma najgorszy start od pięciu sezonów. W dziewięciu meczach zdobyła dziewięć punktów, zanotowała już sześć porażek, w niedzielę na Łazienkowskiej przegrała mecz z jednym z głównych rywali w potencjalnej walce o tytuł - Lechem Poznań. W tabeli mistrzowie Polski są na 15. miejscu, tuż nad strefą spadkową. Mając dwa mecze zaległe tracą do lidera z Poznania 15 punktów.

Ostatni raz tak fatalny bilans ligowy Legia miała pięć lat temu w sezonie 2016/17 - również 9 punktów po dziewięciu spotkaniach. Traciła wtedy jednak "tylko" 10 punktów do lidera, którym była... Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Wtedy grała w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund, Realem Madryt, Sportingiem Lizbona. Na koniec sezonu odrobiła straty i została mistrzem, choć trzeba wziąć pod uwagę, że system rozgrywek był inny. Do rozegrania w sezonie było siedem meczów więcej, obowiązywał podział na grupy mistrzowską i spadkową oraz dzielenie punktów. Spory, sześciopunktowy dystans do prowadzącego rywala po dziewięciu meczach, Legia odrobiła także w sezonie 2015/2016.

Michniewicz nie ma wyboru

Dziś sytuacja jest inna i dużo mniej korzystna dla Legii. Jest mniej meczów, a są większe straty. Czesław Michniewicz musiałby wprowadzić swój zespół na zwycięską ścieżkę, jak to zrobił w ubiegłym roku po objęciu posady trenera warszawskiej drużyny, by zachować tytuł i pewnie posadę. Wtedy zastąpił Aleksandara Vukovicia po porażce na Łazienkowskiej z Górnikiem Zabrze 1-3. Legia odpadła z europejskich pucharów, ale w lidze nie przegrała dziewięciu kolejnych spotkań, tylko dwa z nich remisując i dogoniła Raków. Wiosną grała równo, pewnie zdobyła mistrzostwo.

Legia Michniewicza w tym sezonie ma jednak znakomity początek w fazie grupowej Ligie Europejskiej. Pokonała w Moskwie Spartak (1-0) i u siebie Leicester (1-0). W czwartek gra na wyjeździe z Napoli, a w niedzielę w Gliwicach z Piastem.

Europa czy Polska? Michniewicz nie ma wyboru. Musi zacząć grać lepiej na krajowym podwórku, bo więcej szans na pokazanie się w Europie może po meczu z Napoli już nie dostać. Droga do Europy w przypadku Legii wiedzie przez Polskę.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne