Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (29 pkt.)
  • 4 .Radomiak (28 pkt.)
  • 5 .Raków Częstochowa (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Legia Warszawa. Sylwester Czereszewski: Będąc dzisiaj zawodnikiem Legii, byłbym wkurzony

Legia rozczarowała. Po udanej jesieni, słabo zagrała na wiosnę i nie obroniła mistrzostwa Polski. - Będąc dzisiaj zawodnikiem czy trenerem „Wojskowych”, byłbym wkurzony. Powinni mieć w sobie sportową złość. Nie taką, jak Michał Kucharczyk – mówi w rozmowie z Interią Sylwester Czereszewski. Były napastnik Legii komentuje sytuację Orlando Sa, odejście Miroslava Radovicia w trakcie sezonu i rotacje składem trenera Henninga Berga.

Czereszewski uważa, że Legia nie potrzebuję kadrowej rewolucji.

- Na naszą Ekstraklasę wystarczą kosmetyczne zmiany. Legii zabrakło przede wszystkim napastnika, który byłby taką typową "dziewiątką". Orlando Sa nie grał przez konflikt z trenerem Bergem i to było odczuwalne. Nie może być tak, że "Wojskowi" nie mają w zanadrzu innych klasowych napastników. To też dotyczy Lecha Poznań, który miał taki sam problem. Zespół Legii jest mocny jak na naszą ligę - mówi.

Według Czereszewskiego Legia miałaby większe szanse na mistrzostwo, gdyby Sa regularnie grał w pierwszym składzie.

Reklama

- Był czasami nieskuteczny, ale widać, że każde jego dotknięcie coś wnosi do gry. Potrafi rozwiązać akcje indywidualnie. Takich zawodników Legia w przodzie nie miała - analizuje.

Teraz za strzelanie goli w Legii ma odpowiadać Nemanja Nikolić. 27-letni węgierski napastnik w poprzednim sezonie strzelił 24 gole w 29 meczach dla Videotonu.

- Trzeba szukać w takich klubach, bo jak ktoś strzela w lidze węgierskiej, to może się nadawać. Są dyrektorzy sportowi, którzy nie kupują piłkarzy z kapelusza, tylko sprawdzonych zawodników. Szczególnie na taką pozycję to musi być strzał w dziesiątkę. Legia musi mieć także drugiego napastnika. Henning Berg mógłby wtedy grać w niektórych meczach dwójką zawodników z przodu. Bramki zdobywali, jak nie Michał Kucharczyk, to Jakub Rzeźniczak. Ktoś zawsze wyręczał tych napastników, chociaż w końcówce rundy Sa trafiał do siatki - mówi Czereszewski.

Sporo kontrowersji wywołało sprzedanie w trakcie sezonu lidera zespołu Miroslava Radovicia. Przed meczem z Ajaksem Amsterdam w 1/16 Ligi Europejskiej, Serb przyjął lukratywną ofertę z Habei China Fortune, grającego w drugiej lidze chińskiej.

- Sprzedanie Radovicia do Chin miało dużo wpływ na zespół. Nie było Serba, Duda po kontuzji nie mógł się odnaleźć. Kiedy oni byli w formie, to był ogromny atut Legii. "Wojskowi" nie mogą jednak być zespołem uzależnionym od jednego zawodnika. W renomowanych klubach ktoś odchodzi i od razu ktoś przychodzi na jego miejsce i łata dziurę. Brak Radovicia był widoczny szczególnie w Ekstraklasie. "Rado" był zawodnikiem, który się cofał, rozgrywał piłkę, brał ciężar gry na siebie, szukał futbolówki w polu karnym. Orlando Sa i Marek Saganowski dostawali piłki na walkę lub na wolne pole. To było przewidywalne dla obrońców. Radović z Dudą i z Sa rozumieli się w grze kombinacyjnej i dzięki temu zdobywali dużo bramek - analizuje Czereszewski.

Z Legii może też odejść Ondrej Duda. Młody Słowak na jesień zachwycał i zwrócił uwagę europejskich potentatów, na czele z Interem Mediolan, którzy są gotowi wyłożyć na ofensywnego pomocnika grube miliony.

- Jak są za niego duże pieniądze, to one są ważniejsze niż gra z nim o wysokie cele. Polskim klubom jak widać bardzo ciężko dostać się do Ligi Mistrzów. Jak nie odpadną przez grę, to źle policzą żółte kartki. Jeśli Legia dostaje za niego kilka milionów euro, to trzeba go sprzedać. Na jego miejsce przyjdzie inny zawodnik. Skauci Legii na pewno kogoś znajdą - mówi Czereszewski.

Zastępcą Dudy mógłby być Michał Masłowski. Stołeczny klub zapłacił za niego Zawiszy Bydgoszcz w zimowym okienku transferowym około 800 tysięcy euro. Pomocnik po przyjściu do Legii nie zanotował w Ekstraklasie ani bramki, ani asysty. Czy na polskim rynku są piłkarze mogący wzmocnić Legię?

- W tym jest największy problem. Jeszcze pięć, czy dziesięć lat temu, Legia mogła zrobić tak, jak Bayern Monachium - wyciągnąć najlepszych piłkarzy z innych klubów. Nawet jakby Legia miała podbierać kogoś z Lecha Poznań, z drużyny mistrzów Polski, to ciężko byłoby kogoś wybrać, nie mówiąc o innych klubach. Wśród ofensywnych pomocników nie widać nikogo, kto by pasował do Legii, czy Lecha - uważa Czereszewski.

Z warszawskiej drużyny odchodzi dwóch środkowych obrońców - Dossa Junior i Inaki Astiz.

- Mają godnych zastępców, więc może to i dobry ruch. Ci piłkarze jakiś poziom utrzymywali. Przychodzą młodsi i zdają egzamin. Taka jest polityka klubu - mówi Czereszewski.

Ekstraklasa rusza za niecały miesiąc. Oprócz Nikolicia i brazylijskiego skrzydłowego Pablo Dyego, które nie jest szykowany do gry w pierwszym składzie, w Legii nie słychać o kolejnych wzmocnieniach

- Większość klubów słynie z tego, że za pięć dwunasta kogoś ściąga. To już jednak loteria. Kto chciał, to już wtedy znajdował klub na odpowiednim poziomie. Transfery jeszcze nas zaskoczą - mówi były napastnik Legii.

"Wojskowi" 16 lipca zaczyna walkę w Lidze Europejskiej. W drugiej rundzie będą rozstawieni.

- Myślę, że Legia wyjdzie z grupy Ligi Europejskiej. Będąc dzisiaj zawodnikiem czy trenerem "Wojskowych", byłbym wkurzony. Powinni mieć w sobie sportową złość. Nie taką, jak Kucharczyk, który strzela gola, biegnie do ławki Górnika Zabrze i coś tam wykrzykuje. Legia przegrała mistrzostwo nie wygrywając wcześniejszych spotkań i ulegając Lechowi u siebie. Legioniści nie powinni mieć pretensji do Górnika, że ten niby podłożył się Lechowi, przegrywając 1-6, ale powinni lepiej zagrać w kwietniu, bo to był kluczowy moment. Legia teraz powinna ze sportową złością przystąpić do nowego sezonu, ruszyć z kopyta i odskoczyć tak, żeby po podziale tabeli i punktów nikt nie miał szans. "Wojskowi" nadal mają największy potencjał w naszej lidze - analizuje Czereszewski.

Przyczyną kilku porażek Legii w trakcie sezonu były rotacje w składzie. Berg miał właściwie dwie jedenastki. Podstawową grał w europejskich pucharach, rezerwy wystawiał w Ekstraklasie.

- Pod koniec sezonu Berg już się uspokoił. Zamiast rotacji przed meczem, mógłby robić zmiany w trakcie spotkania. Ławka jest jaka jest, ale nie są to ludzie, którzy nie mają pojęcia o grze - mówi były snajper "Wojskowych".

Berg stosował rotacje nawet w bramce.

- Bramkarz musi bronić cały czas. Musi czuć się pewnie. Bronienie do pierwszego błędu to jakiś obłęd. Berg przesadzał ze zmianami w składzie. Wydawało się, że jak Legia odpadnie z Ligi Europejskiej, to zacznie grać w podstawowym składzie i odjedzie wszystkim. Dziewięć przegranych meczów to za dużo jak na naszą Ekstraklasę - mówi Czereszewski.

Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne