Reklama

Reklama

  • 1 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 2 .Stal Mielec (1 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (1 pkt.)
  • 4 .Radomiak (1 pkt.)

Legia Warszawa. Skandal na fecie. Jose Kante został wygwizdany!

Do sporego skandalu doszło podczas fety mistrzowskiej na stadionie Legii. Podopieczni Aleksandara Vukovicia świętowali zdobycie 14. mistrzostwa Polski w historii klubu. Wielkie święto zepsuła spora część kibiców, wygwizdując napastnika Jose Kante.

Podczas fety wręczano nagrody najpierw dla zawodników, którzy wyróżnili się w całym sezonie, później doszło do ceremonii wręczania złotych medali. Gdy spiker wyczytał Jose Kante i piłkarz z Gwinei wyszedł po zasłużoną nagrodę, rozległy się ogłuszające gwizdy.

To wielki skandal tak potraktować piłkarza, który nie szczędził zdrowia w walce o mistrzowski tytuł. Nikogo spośród tak traktujących napastnika nie tłumaczy fakt, iż w akcie desperacji, tuż po tym, jak doznał kontuzji, Jose - schodząc do szatni - rzucił i kopnął koszulkę Legii. Kante był wówczas zrozpaczony i tak naprawdę nie wiedział co robi.

Część kibiców nie jest w stanie mu do dzisiaj wybaczyć incydentu z 21 czerwca, z meczu ze Śląskiem. Kante doznał urazu po pół godzinie gry i musiał opuścić boisko. Nie pojawił się na nim aż do dzisiaj, bo to poważna kontuzja.

Jose niemal natychmiast się zreflektował i przeprosił publicznie tych, którzy czuli się dotknięci jego zachowaniem. Nie do wszystkich to jednak trafiło.

- Pragnę wszystkich przeprosić. Straciłem kontrolę nad sobą. Byłem sfrustrowany po tym jak doznałem kontuzji. Zatem cała akcja z koszulką była pochodną tylko tej frustracji. Przepraszam za to, nie chciałem nikogo urazić - mówił Kante 21 czerwca, z butem ortopedycznym na prawej nodze.

Reklama

Prezes i właściciel Legii Dariusz Mioduski tłumaczył w jednym z wywiadów telewizyjnych, co spowodowało taką reakcję Kante, schodzącego do szatni z kontuzją podczas meczu ze Śląskiem. Okazuje się, że napastnik zagrał w tym meczu na własną prośbę, mimo iż na powrót do wyjściowego składu było prawdopodobnie za wcześnie.

Faktycznie, dla Kante był to dopiero drugi występ po wcześniejszej kontuzji - w wyjazdowym starciu z Górnikiem Zabrze wszedł na ostatnie pół godziny, za Luquinhasa.

Dla najbardziej zatwardziałych kibiców fakt kopnięcia koszulki klubowej jest incydentem niewybaczalnym. Nie dopuszczają nawet poprawki na działanie zawodnika w afekcie: "przed chwilą wróciłem po kontuzji i oto doznałem kolejnej, jeszcze gorszej".

Do potępienia Kante fani posługują się fragmentem meczu Atletico Madryt, na którym widać, jak jego piłkarze nie pozwalają nadepnąć na umieszczony na murawie, za linią boczną, herb klubu. Różnica jest jednak taka, że na tym filmiku wszyscy mają kontrolę nad sobą, nie działają pod wpływem silnych emocji, jak feralnego 21 czerwca Jose Kante.

OK, MB 

Dowiedz się więcej na temat: Jose Kante

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL