Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Piast Gliwice 0-1 w 34. kolejce Ekstraklasy

Wielka niespodzianka w Warszawie. Legia przegrała 0-1 z rewelacyjnym w tym sezonie Piastem Gliwice. Walka o mistrzostwo Polski wciąż nierozstrzygnięta.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Legia - Piast

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Mimo, że to stadion Legii, mimo głośnego dopingu kibiców gospodarzy, po końcowym gwizdku sędziego okrzyk radości fanów Piasta słychać było pewnie na Bulwarach Wiślanych. Goście zasłużenie pokonali mistrzów Polski i mają już tylko punkt straty do lidera z Warszawy. Przeskoczyli w tabeli Lechię Gdańsk, która w niedzielę gra z Cracovią.

Reklama

Od początku meczu Piast pokazywał, że nie przyjechał do Warszawy, by dostać najniższy piłkarski wyrok, ale po to, by udowodnić, że jego zwycięska seria - czterech kolejnych wygranych meczów - nie jest dziełem przypadku. Dobrze zorganizowani w obronie, groźni przy stałych fragmentach gry, szybcy przy kontratakach, piłkarze z Gliwic skutecznie postraszyli Legię.

Już w pierwszych minutach po wrzutce w pole karne Gerarda Badii Patryk Dziczek znalazł się w doskonałej okazji. Strzelił jednak z 11 metrów prosto w stojącego w bramce Legii Radosława Cierzniaka. Gospodarze odpowiedzieli cwanym strzałem Sebastiana Szymańskiego. Frantisek Plach nie dał się oszukać i w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny.

W 12. minucie goście objęli prowadzenie. Z prawej strony podawał Martin Konczkowski. W polu  karnym Legii znalazł się niepilnowany Badia. Nie miał problemu z wykończeniem akcji. Nie było to wcale zaskoczeniem. Piast dążył do strzelenia bramki, Legia w tym czasie dała się zepchnąć do nadmiernej obrony. Wkrótce mogło być już 0-2. Legioniści znaleźli się we własnym polu karnym w poważnych tarapatach, ale strzał Toma Hateley’a został zablokowany, a Joel Valencia pogubił się z piłką, stojąc kilka metrów przed bramką Cierzniaka.

Legia długo nie była w stanie zagrozić Piastowi. Solidnie prezentowali się w zespole gości środkowi obrońcy Aleksandar Sedlar i Jakub Czerwiński. Nie dopuszczali do strzałów, wyprzedzali graczy ofensywnych rywali, antycypowali wydarzenia na boisku. Z czasem jednak mistrzowie Polski znaleźli sposób, by zmusić do nielicznych błędów defensywę gości. Dzięki temu Carlitos (38. minuta) omal nie zaskoczył Placha, a Michał Kucharczyk (39. minuta) po dynamicznej akcji trafił piłką w słupek.

Po pierwszej połowie Legia przegrywała. Niespodzianka? Patrząc na to, jak gra wiosną, w całym sezonie, nie można było tego wyniku potraktować z niedowierzaniem. Ale mając świadomość, że to miał być dla Legii mecz otwierający autostradę do obrony tytułu, to jednak taki rezultat mógł wywołać zdziwienie. Legia przegrywała jednak po 45 minutach tydzień temu z Lechią i odrobiła straty z nawiązką.

Zanosiło się na podobny scenariusz po przerwie. Już w 50. minucie Kasper Hamalainen główkował z pięciu metrów. Plach popisał się - kolejną w tym meczu - znakomitą interwencją. Legioniści narzucili swój rytm. Chcieli zdominować rywala, ale Piast nie zamierzał tanio sprzedać skóry. Na dobrą akcję Legii odpowiadał równie groźną własną. 

W 58. minucie, wprowadzony za Michała Kucharczyka, Iuri Medeiros po raz kolejny pokazał, że lewą nogą potrafi czynić cuda. Spektakularnie ograł w polu karnym obrońców Piasta, podał wzdłuż bramki, ale nie było nikogo z legionistów, kto mógłby zakończyć akcję. Chwilę później Piast był bliski podwyższenia rezultatu. Piłka po strzale Hateley’a trafiła w poprzeczkę, a dobitkę Piotra Parzyszka obronił Cierzniak.

Piast zaczął grać tak jak na początku. Był coraz groźniejszy. Dużo dobrego robił Valencia. Obrońcy Legii non stop mieli problemy z ruchliwym i sprytnym Ekwadorczykiem. W 67. minucie pomocnik Piasta ograł Artura Jędrzejczyka, strzelił.... Ale piłka trafiła w słupek.

Zespół mistrza Polski nie mógł znaleźć rozwiązania na niezwykle mądrą grę gości. Aleksandar Vuković widząc bezradność Carlitosa, wprowadził Sandro Kulenovića, który już w tym sezonie strzelił gola Piastowi. Niewiele to pomogło. Chorwat był tak samo niewidoczny, głównie dlatego, że podania skrzydłowych Legii były powstrzymywane przez obrońców z Gliwic. W końcówce spotkania drużyna ze stolicy miała doskonałe sytuacje, najlepszą William Remy. Potężny strzał Francuza obronił Plach, jeden z bohaterów spotkania.

Z Warszawy Olgierd Kwiatkowski

Legia Warszawa - Piast Gliwice 0-1 (0-1)

Bramka: Gerard Badia (12.).

Legia: Radosław Cierzniak - Marko Veszović,  Artur Jędrzejczyk, William Remy, Luis Rocha - Michał Kucharczyk (46. Iuri Medeiros), Andre Martins, Domagoj Antolić (84. Miroslav Radović), Kasper Hamalainen, Sebastian  Szymański - Carlitos (73.  Sandro Kulenović).

Piast: Frantisek Plach - Marcin Pietrowski, Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov - Martin Konczkowski, Patryk Dziczek, Tom Hateley, Gerard Badia (80. Patryk Sokołowski) - Joel Valencia, Piotr Parzyszek (68. Paweł Tomczyk).

Żółte kartki: Luis Rocha, Marko Veszović, Andre Martins - Legia; Tom  Hateley - Piast.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 26 490

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL