Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Legia Warszawa. Mistrz Polski spojrzał na wschód. Nowa polityka transferowa czy jednorazowy strzał?

Przyparta do muru Legia Warszawa niespodziewanie skierowała wzrok na wschód. Stołeczni pozyskali już Uzbeka Jasura Yaxshiboyeva, testy medyczne przechodzi właśnie Ukrainiec Artem Szabanow, a lada dzień w Warszawie zjawi się jego rodak, Nazarij Rusyn. To nowy trend czy tylko jednorazowy strzał?

Legia Warszawa przebudziła się na finiszu zimowego okna transferowego. Mistrzowie Polski niespodziewanie spojrzeli na wschód i właśnie tam znaleźli piłkarzy mających pomóc im w walce o obronę tytułu. Do zespołu Czesława Michniewicza dołączył już pomocnik białoruskiego Szachtiora Soligorsk, Uzbek Jasurbek Yaxshiboyev, na testach medycznych w Warszawie przebywa obecnie Ukrainiec Artem Szabanow, stoper Dynama Kijów, a lada dzień w stolicy ma się pojawić jego rodak i klubowy kolega, Nazarij Rusyn. Czy to jednorazowe zakupy legionistów czy też nowy trend?

Wschodnia Legia: Oreszczuk, Zub i Omieljanczuk

W przeszłości w Legii występowało kilku piłkarzy ze wschodu. Rosjanin Aleksandr Kaniszczew był na przykład pierwszym cudzoziemcem sprowadzonym na Łazienkowską od międzywojnia, ale w historii zapisał się... tylko tym. Rok później - w 1992 roku - do Legii dołączył jego rodak, Sergiej Szestakow, który po kilkunastu miesiącach powrócił do Rosji, na którą przemalował się ZSRR. Kariery nie zrobili także Roman Oreszczuk oraz Ukrainiec Roman Zub, bohater afery dopingowej. Czarną serię przerwał Białorusin Siergiej Omieljanczuk, który w 2002 roku zdobył mistrzostwo.

Przez kolejne dwie dekady warszawski klub niezbyt skutecznie przeczesywał kierunek wschodni. Wszystko przez pieniądze jakie w tamtejszych klubach zarabiają piłkarze. Niedawno przekonał się o tym Lech Poznań, który wypożyczył z Szachtara Donieck Bohdana Butko. Gdy poznaniacy spróbowali sprowadzić doświadczonego obrońcę na stałe, zderzyli się ze ścianą. Okazało się, że rezerwowy piłkarz mistrza Ukrainy co miesiąc otrzymuje pensję w wysokości 55 tys. euro. A tyle w historii Lecha nie zarabiał nikt. Pomysł szybko więc upadł, a Butko - zamiast do Polski - trafił do Turcji.

Reklama

- Kilkukrotnie brałem udział w rozmowach polskich klubów z zawodnikami z Rosji i za każdym razem wyglądało to podobnie. Tamtejsza liga jest silniejsza od naszej, więc argumentem są tylko pieniądze. A ten argument nie jest zbyt silny, bo piłkarze zarabiają tam po 40 tys. dolarów miesięcznie. I koło się zamyka - opowiada Interii Mariusz Piekarski, menadżer świetnie zorientowany w rosyjskich realiach.

Leśnodorski: - Finansowo nie mogliśmy z nimi rywalizować

- Był czas, gdy często jeździliśmy na Ukrainę. Kilku piłkarzy mieliśmy na oku: jednego z Karpat Lwów, innego z Zorii Ługańsk, był też chłopak z Dnipro. Ale problem zawsze był taki sam: młodzi Ukraińcy nie byli jeszcze na poziomie naszej podstawowej jedenastki, a często nawet pierwszej kadry, a doświadczeni zawodnicy nie byli w naszym zasięgu finansowym - wspomina były prezes Legii Bogusław Leśnodorski i dodaje: - Podobnie było w przypadku Białorusi. Najlepsi z tamtejszej ligi trafiali do BATE Borysów, a my z nimi nie mogliśmy wtedy rywalizować. Mieli forsę, bo regularnie grywali w pucharach.

Właśnie z Białorusi legioniści sprowadzili zimą pierwszego zawodnika: Jasurbeka Yaxshiboyeva, który piłkarzem Legii został do czerwca 2023 roku. W poprzednim sezonie - gdy koronawirus storpedował większość rozgrywek - Yaxshiboyev i jego klub skorzystali z lockdownu i pokazali się kibicom na całym świecie. Szachtior zdobył mistrzostwo, a Uzbek w krótkim odstępie czasu zdobył siedem goli i został objawieniem ligi. W sezonie zgromadził łącznie 16 bramek i został wicekrólem strzelców, dzięki czemu wpadł w oko skautom, którzy tym razem wyprzedzili BATE.

Ukraińskie posiłki z Kijowa

Niemal pewne są także transfery dwóch Ukraińców: Szabanowa i Rusyna. Nie kryje tego nawet Mircea Lucescu, szkoleniowiec Dynama, który przyznał to na pomeczowej konferencji po meczu z Olimpikiem Donieck. Transfer Szabanowa to efekt sparingu z Dynamem, który Polacy rozegrali na zgrupowaniu w Dubaju i w którym piłkarz zwrócił ich uwagę. Dlatego trudno przewidywać, aby wschód stał się nagle kierunkiem z którego Legia będzie czerpać regularnie.

Szabanow to 27-letni stoper, mający w życiorysie dwa występy w reprezentacji Ukrainy. Jeszcze niedawno był podstawowym zawodnikiem defensywy Dynama, ale jego notowania spadły po kontuzji. Dodatkowo piłkarz w listopadzie i grudniu przechodził koronawirusa. W tym sezonie obrońca rozegrał zaledwie jeden pełny mecz w lidze ukraińskiej oraz jeden w Lidze Mistrzów, przeciwko FC Barcelonie.

Rezerwowym w Dynamie jest również Rusyn. 22-latek w tym sezonie zagrał raz (w meczu z Szachtarem, w tym samym spotkaniu wystąpił Szabanow). Jeszcze w 2019 roku Rusyn regularnie występował w ukraińskiej młodzieżówce U-21.

Sebastian Staszewski, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy