Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Legia Warszawa - Metalist Charków 2-1 w Lidze Europejskiej

Ale to był mecz! Pierwsza połowa mogła zaprzeć dech w piersiach wszystkim fanom futbolu. Po zmianie stron było już trochę gorzej, ale najważniejsze jest to, że Legia wygrała z Metalistem 2-1 i wobec remisu Lokeren z Trabzonsporem 1-1 zapewniła sobie awans do drugiej fazy Ligi Europejskiej.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Legia - Metalist

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Jeśli passa Legii bez straty gola miała skończyć się w jakikolwiek sposób, to dobrze, że wydarzyło się to tak jak w czwartkowy wieczór. Bramkę zdobytą przez Metalista zapamiętają na długo wszyscy.

W 22. minucie zaczęło się od niewinnego błędu Marka Saganowskiego, który nie przeciął dośrodkowania z rzutu rożnego. Później działy się czary znane z Playstation. Jeden z zawodników gości podbił piłkę do góry a Wasyl Kobin uderzył z przewrotki pod poprzeczkę bramki Duszana Kuciaka. Wszyscy na boisku oniemieli. Tylko wkurzony Słowak wyskoczył z bramki jak szalony i zaczął krzyczeć na kolegów, że dopuścili do takiego strzału. Ci jednak, gdyby tylko mogli, przybiliby piątkę Kobinowi, bo ten gol zasłużył na oklaski na stojąco.

To było zwieńczeniem dobrego początku w wykonaniu obu drużyn. Już w siódmej minucie powinien paść pierwszy gol. Wtedy dobrą okazję miał Michał Kucharczyk, ale strzelił prosto w Vladimira Diszljenkovicia. W pierwszych 20 minutach aktywny był też Jaja, przed którym jeszcze na przedmeczowej konferencji przestrzegał Henning Berg. Brazylijczyk siał dużo zamętu w obronie Legii, często zmieniał pozycje, będąc trudnym do upilnowania. Jego harce ukrócił dopiero Kuciak, który w 16. minucie interweniując przy linii pola karnego staranował szarżującego Brazylijczyka. Jaja padł jak rażony piorunem i do świadomości pomógł mu wrócić dopiero worek lodu, z którym paradował przez dłuższą chwilę za boczną linią boiska.

Co najważniejsze, pomimo straty bramki, Legia nie załamała się i szybko odrobiła straty. Ukraińcy zamiast pójść za ciosem głęboko cofnęli się na swoją połowę. A że ich defensywa nie stanowi monolitu, na efekty nie trzeba było długo czekać. Chaotyczny do tej pory Kucharczyk zagrał piłkę z rzutu rożnego, która przeleciała wzdłuż pola bramkowego i spadła na głowę Saganowskiego. 37-letni napastnik zdołał ją strącić w stronę bramki, a że Diszljenković nie bardzo wiedział, co dzieje się, to piłka zatrzepotała w siatce.

Bergowi spadł kamień z serca, a Legia powoli zaczęła przejmować inicjatywę i w 35. minucie powinna prowadzić 2-1. Tomasz Jodłowiec fantastycznie zagrał na wolne pole do Kucharczyka. Skrzydłowy Legii zgubił obrońcę i wydawało się, że bez problemu da Legii prowadzenie. Tak się nie stało. Zamiast zdecydować się na szybki strzał, legionista niespodziewanie zwolnił na 16 metrze od bramki Ukraińców i piłka padła łupem bramkarza gości. Jeszcze w samej końcówce pierwszej połowy swojej szansy szukał Ondrej Duda, ale jego uderzenie zza pola karnego minęło bramkę Metalista.


- Wszystkie mecze, które graliśmy w europejskich pucharach, były bardzo wyrównane i o naszych wygranych decydowały detale, dlatego na boisku musimy przede wszystkim walczyć o każdą piłkę - powtarzał przed meczem do znudzenia Berg. Być może te same słowa powtórzył w przerwie swoim piłkarzom, którzy z dużym animuszem rozpoczęli drugą połowę meczu. W 48. minucie Duda w cudowny sposób przedarł się pod bramkę gości i dośrodkował piłkę wprost na głowę Saganowskiego. Słynący ze znakomitej gry głową "Sagan" trafił jednak we wracającego do bramki Diszljenkovicia i wciąż Legia remisowała z Metalistem 1-1.

Później tempo meczu spadło. Ataki mistrzów Polski nie były już prowadzone z taką pasją i powoli do głosu zaczęli dochodzić Ukraińcy. W 68. minucie bliski popsucia humoru kibicom Legii był Pavlo Rebenok, ale na szczęście obyło się bez konsekwencji. To był dopiero znak ostrzegawczy dla ekipy Berga, bo gości zaczęli sobie poczynać coraz śmielej. Czerwona lampka w szeregach legionistów na dobre zapaliła się w 82. minucie, kiedy po długim okresie dominacji zawodników Metalista na bramkę Legii huknął Edmar. Kuciak pewnie jednak złapał piłkę.

Kiedy wydawało się, że to Ukraińcy są bliżej strzelenia gola, legioniści skontrowali. Gdy akurat na trybunach kibice Legii śpiewali "Mazurka Dąbrowskiego" wprowadzony za Saganowskiego Orlando Sa cudownie podał do Dudy, który niczym rasowy napastnik dał Legii drugiego gola i wprowadził miejscowych fanów w ekstazę. Było 2-1 dla Legii i już stało się jasne, że po raz czwarty w tej edycji Ligi Europejskiej trzy punkty trafią do drużyny z Łazienkowskiej. Legia wygrała i obok Salzburga, Dynama Moskwa i Fiorentiny może być pewna gry w europejskich pucharach na wiosnę.

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Metalist Charków 2-1. Raport meczowy

Bramki: 0-1 Wasyl Kobin (22.), 1-1 Marek Saganowski (29.-głową), 2-1 Ondrej Duda (84.)

Żółte kartki: Legia - Michał Kucharczyk, Orlando Sa; Metalist - Cristian Villagra, Chaco Torres, Denis Kułakow, Edmar.

Sędzia: Eitan Shemeulevitch (Izrael). Widzów: 25 809.

Legia: Duszan Kuciak - Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Guilherme - Michał Żyro, Ivica Vrdoljak, Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk (81. Jakub Kosecki) - Ondrej Duda, Marek Saganowski (75. Orlando Sa).

Metalist: Władimir Diszljenkowic - Cristian Villagra, Andrij Bierezowczuk, Marco Torsiglieri, Wasyl Kobin - Artem Radczenko (51. Denis Kułakow), Chaco Torres (90. Wołodimir Homeniuk), Oleg Krasnopiorow (80. Edmar), Cleiton Xavier, Pavlo Rebenok - Jaja.

Liga Europejska: Sprawdź sytuację w grupach!

Na co stać Legię w Lidze Europejskiej?

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Metalist Charków | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje