Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 1-0

Piłkarze Legii Warszawa wygrali z Lechią Gdańsk 1-0 (0-0) w meczu 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Legioniści odzyskali prowadzenie w tabeli.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Legia Warszawa - Lechia Gdańsk!

Wyścig o mistrzostwo Polski pomiędzy Legią a Lechem Poznań nabiera rumieńców. W sobotę "Kolejorz" pokonał u siebie Wisłę Kraków i został nowym liderem Ekstraklasy. Legioniści potrzebowali korzystnego wyniku z Lechią Gdańsk, żeby odzyskać prowadzenie w tabeli.

Mecz w Warszawie mógł dla podopiecznych Jana Urbana rozpocząć się wyśmienicie. Już w 4. minucie przed szansą stanął Danijel Ljuboja. Serb dostał piłkę w pole karne i strzelił z kilku metrów. Futbolówkę z linii bramkowej wybił jednak Deleu. Później dał o sobie znać Marek Saganowski, który zdecydował się na uderzenie z 20 metrów. Michał Buchalik z małymi problemami, ale złapał piłkę.

W 20. minucie doskonałym zagraniem popisał się Ljuboja. Serb zagrał piętą do Miroslava Radovicia, a ten "wypalił" z 8 metrów. Tylko ofiarna interwencja Rafała Janickiego uratowała Lechię przed stratą gola.

Później tempo gry wyraźnie siadło. Legia wprawdzie atakowała, ale obrona gości spisywała się bez zarzutu. Dopiero w końcówce pierwszej połowy znów zrobiło się ciekawie. Najpierw minimalnie przestrzelił Inaki Astiz po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dominika Furmana, a kilka minut później Krzysztof Bąk omal nie pokonał własnego bramkarza, kiedy próbował wybić piłkę po centrze Michała Kucharczyka.

W doliczonym czasie gry pierwszej części Lechia przeprowadziła kontrę. Paweł Buzała zagrał w pole karne do Mateusza Machaja, ale ten nie zdołał oddać celnego strzału.

Druga połowa rozpoczęła się od ciekawej akcji gości. Machaj dośrodkował z rzutu wolnego. Jarosław Bieniuk zgrał piłkę głową, a Bąk strzelił przewrotką i niewiele brakowało, a piłka wpadłaby do siatki.

Legia odpowiedziała błyskawicznie. Ljuboja zagrał nad obrońcą Lechii do Radovicia, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Buchalik wybiegł z bramki i odbił piłkę po strzale Serba.

W 62. minucie trener Urban postanowił wpuścić na boisko Jakuba Koseckiego (za Furmana) i okazało się to idealnym posunięciem. Pomocnik Legii zaliczył wejście smoka. Kosecki potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, żeby wpisać się na listę strzelców. Z prawego skrzydła dośrodkował Kucharczyk. Piłkę przyjął Saganowski i odegrał krótko do Koseckiego, który precyzyjnym strzałem zmusił do kapitulacji Buchalika.

Reklama

Lechia starała się wyrównać, ale gospodarze kontrolowali sytuację. Legioniści mieli jeszcze dwie świetne okazje - obu w doliczonym czasie gry nie wykorzystał Kucharczyk.

Powiedzieli po meczu:

Bogusław Kaczmarek (trener Lechii Gdańsk): - Gratulacje dla Legii, bo to jeden z kolejnych etapów do zdobycia mistrzostwa Polski. By zrobić remis na Łazienkowskiej, trzeba strzelić bramkę. Mieliśmy taką sytuację, że gdyby Mateuz Machaj podjął decyzję o przelobowaniu bramkarza gospodarzy, może byśmy strzelili gola. Ale tak się nie stało. Legia to klasowy zespół, strzeliła bramkę po naszym błędzie, a nie była to trudna sytuacja, można było ją obronić. Może zagraliśmy zbyt defensywnie, ale często gubiliśmy piłkę w bardzo prosty sposób.  

- ,Porażka z Legią nie przynosi ujmy. Trzeba walczyć dalej i wygrywać kolejne mecze, by zająć odpowiednie miejsce w tabeli. Gdy przyszedłem do Gdańska, celem było zakończenie sezonu w granicach ósmego miejsca, ale wielu piłkarzy straciliśmy, jesteśmy w trudnym położeniu. Brakuje nam jakości z przodu i w defensywie. Największy plus tego meczu to Michał Buchalik w bramce, który odbudował się psychicznie po paru nieudanych spotkaniach.   

Jan Urban (trener Legii Warszawa): - Ja się chyba wykończę na tej ławce trenerskiej, a chciałbym dożyć wnuków. Zagraliśmy dobrze. Nie pozwoliliśmy Lechii stworzyć zagrożenia, a nam brakowało drugiej bramki. Ku temu były okazje. Na pewno całkiem inaczej by się wszystko ułożyło, gdyby Danijel Ljuboja w piątej minucie zdobył gola.  

- Wydaje mi się, że Michał Kucharczyk zagrał dobre spotkanie. Ostatnio zaczął wchodzić, a gdyby dzisiaj strzelił bramkę, to byśmy inaczej na jego występ patrzyli. Nie możemy jednak oceniać zawodnika jedynie przez ten pryzmat. Michał chciał za bardzo zdobyć tego gola i pokazać, że też potrafi, a do tego trzeba mieć trochę chłodniejszą głowę.

- Mogło to wyglądać tak, jakby nam nie zależało na strzeleniu drugiej bramki, ale piłkarze widzieli, że Lechia nie ma siły rażenia z przodu. Wiedzieliśmy poza tym, że przeciwnik będzie chciał trochę zaryzykować i nasze kontry były groźne, ale zabrakło wykończenia.

- Ljuboja to zawodnik, który powinien strzelać bramki, a on za bardzo cofa się lub schodzi do boku. Jego zadaniem jest bycie na 16. metrze, a zbyt często z niego ucieka. Na znacznie więcej stać także Miroslava Radovica, staramy się go obudzić, bo bardzo by nam się przydał w formie w końcówce sezonu.

- Emocje stworzyliśmy sobie sami. Przy wyniku 1-0 różne rzeczy mogą się zdarzyć, stąd trochę nerwów w końcówce. Na szczęście graliśmy spokojnie i cierpliwie. Jedno spotkanie mniej, myślimy teraz o rewanżu w Pucharze Polski.

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 1-0 (0-0)

Bramka - 1-0 Jakub Kosecki (62.).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Ivica Vrdoljak, Inaki Astiz. Lechia Gdańsk: Marcin Pietrowski, Rafał Janicki, Deleu.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 15˙735.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Legia Warszawa - Lechia Gdańsk!

Tutaj znajdziesz zapis relacji w wersji mobilnej

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL