Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Lech Poznań 2-1 w meczu 26. kolejki Ekstraklasy

Opowieści o wielkim kryzysie mistrzów Polski były mocno przesadzone. Zaledwie kilka dni po tęgi laniu, jakie legionistom sprawiła Jagiellonia Białystok, w niedzielne późne popołudnie Legia po niezwykle zaciętym meczu pokonała Lecha Poznań 2-1. A bohaterem nie kto inny jak "Kuchy King".

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Legia Warszawa - Lech Poznań

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Wszystko rozstrzygnęło się w niezwykle kontrowersyjnych okolicznościach. W 85. minucie w pozoru w niegroźnej sytuacji ręką w polu karnym zagrał Wołodymyr Kostewycz. Sędzia Szymon Marciniak nie miał wątpliwości wskazał na jedenasty metr, a idolem stadionu przy Łazienkowskiej został Michał Kucharczyk.

Reklama

Wraz z końcowym gwizdkiem sędziego na Legii rozpoczęła się święto, a jeszcze we wtorkowy wieczór, atmosfera w ekipie mistrzów Polski była gęsta niczym sos zasypany mąką. Trener Romeo Jozak zachodził w głowę, dlaczego jego piłkarze tak słabo wypadli w spotkaniu z Jagiellonią.

Stwierdził, że lekarstwem będzie mocne przemeblowanie wyjściowego składu. Tak też się stało. Ze środka obrony do pomocy powędrował William Remy. Na ławce usiadł nieco słabszy ostatnio Jarosław Niezgoda. To zadziałało zwłaszcza w pierwszej połowie, w której legioniści byli wyraźnie lepsi od niemrawych gości z Poznania. A do tego mecz dla gospodarzy zaczął się fantastycznie, bo już w trzeciej minucie bardzo dobry w roli defensywnego pomocnika Remy podał do Marko Veszovicia, a Czarnogórzec w pełni zrehabilitował się na beznadziejny występ we wtorek.

Legia szybko objęła prowadzenie i wydawało się, że mistrzowie Polski szybko przesądzą losy tego spotkania. Tak się jednak nie stało. Legia, choć częściej utrzymywała się przy piłce, to jednak groźniej było pod bramką Arkadiusza Malarza. Doświadczony golkiper po raz kolejny spisywał się jednak świetnie. Największe brawa należą mu się za interwencję z 16. minuty, gdy w świetnym stylu odbił strzał głową Nikoli Vujdanovicia. Legia odpowiedziała z kolei strzałem Miroslava Radovicia, który wylądował na poprzeczce bramki Jasmina Buricia.

Po zmianie stron "Kolejorz" zaczął grać dużo odważniej, z kolei Legia sprawiała wrażenie, jakby brakowało jej pomysłu na przedostatnie się pod pole karne gości. "Kolejorz" udokumentował swój okres dobrej gry wyrównaniem. Mihai Radut bez najmniejszych problemów poradził sobie ze słabiutkim tej wiosny Arturem Jędrzejczykiem, a jego dośrodkowanie wykończył Christian Gytkjaer.

Po zmianie wyniku to poznaniacy zaczęli dominować, jednak ekipie Nenada Bjelicy nie udało się stworzyć groźnych okazji do wyjścia na prowadzenie. Dużo więcej zamieszania powodowały kontrataki Legii. Świetną okazję na gola zmarnowali rezerwowi - najpierw nieznacznie pomylił się Michał Kucharczyk, a chwilę później Jarosław Niezgoda. Ostatnie słowo należało jednak do "Kuchego Kinga". Dzięki temu Legia ma już nad Lechem pięć punktów przewagi.

Po meczu powiedzieli:

Nenad Bjelica (trener Lecha): "Legii należą się gratulacje. To był ciekawy mecz dla kibiców, ale mój zespół jest wściekły. Rozegraliśmy dobre spotkania i szkoda, że nie mamy żadnego punktu, chociaż - moim zdaniem - zasługiwaliśmy na przynajmniej jeden. Zyskaliśmy tylko pod względem mentalnym, bo pokazaliśmy dobry futbol. Pozostaje nam walka w kolejnych spotkaniach. Rzut karny dla Legii? Nie widziałem powtórek. Szanuję decyzję sędziego i jeśli zdecydował się na podyktowanie "jedenastki", to zapewne tak było".

Romeo Jozak (trener Legii): "To było dobre, intensywne spotkanie, a dla nas dodatkowo trudne, bo musieliśmy podnieść się po starciu z Jagiellonią Białystok. Było wiele emocji i zwrotów akcji. Na koniec możemy być szczęśliwi ze zwycięstwa. Sześć miesięcy temu, po spotkaniu z Lechem (0-3 - przyp. red), miałem najgorszy poniedziałek w mojej karierze. Teraz liczę, że jutro będzie najlepszy".

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Lech Poznań 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Veszović (3.), 1-1 Gytkjaer (63.), 2-1 Kucharczyk (86. - z rzutu karnego)

Żółta kartka - Legia Warszawa: Artur Jędrzejczyk, Eduardo da Silva, Krzysztof Mączyński, Inaki Astiz. Lech Poznań: Łukasz Trałka, Nikola Vujadinovic.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 22 892.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Marko Veszovic (61. Michał Kucharczyk), William Remy, Krzysztof Mączyński, Miroslav Radovic (80. Sebastian Szymański), Kasper Hamalainen - Eduardo da Silva (70. Jarosław Niezgoda).

Lech Poznań: Jasmin Buric - Robert Gumny, Rafał Janicki, Nikola Vujadinovic, Wołodymyr Kostewycz (87. Kamil Jóźwiak) - Mihai Radut (90. Tymoteusz Klupś), Łukasz Trałka, Radosław Majewski, Maciej Gajos, Mario Situm - Christian Gytkjaer.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL