Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (14 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (11 pkt.)

Legia Warszawa - Lech Poznań 0-1 w meczu 13. kolejki Ekstraklasy

Czas na dobre wyrzucić do kosza żarty o Lechu Poznań. Pod wodzą Jana Urbana „Kolejorz” złapał nowe życie. Po zwycięstwie nad Fiorentiną przyszedł czas na triumf nad Legią (1-0).

Urban miał podwójne powody do świętowania. Nie dość, że wygrał na terenie wicemistrzów Polski, to jeszcze mógł zagrać na nosie Bogusławowi Leśnodorskiemu.  To właśnie prezes Legii podziękował Urbanowi za pracę blisko dwa lata temu, mimo tego że legioniści byli na pierwszym miejscu w tabeli. - Z tym trenerem nie wskoczymy na wyższy poziom - tłumaczył wtedy "Leśny" i zatrudnił Henninga Berga. Po 22 miesiącach Legia jest na czwartym miejscu w tabeli i chociaż Norwega już nie ma w Warszawie, trudno szukać w grze legionistów zmian na lepsze.

Losy meczu rozstrzygnęły się już na początku. Z, jak się okazało, rozstrzygającej akcji zapamiętamy trzech bohaterów. Najpierw Tomasz Jodłowiec niecelnie podał, później Jakub Rzeźniczak puścił pod nogą podanie jednego z lechitów, a na koniec Kasper Hamalainen skorzystał z prezentu i pokonał Duszana Kuciaka.

Reklama

Lech skupił się na obronie, Legia atakowała i nawet miała swoje szanse, ale albo szwankowała skuteczność albo na posterunku był Jasmin Burić. Najlepszą sytuację zmarnował tuż po golu Hamalainena Jodłowiec. Nemanja Nikolić wystawił mu piłkę niczym na tacy. "Jodła" tylko z sobie znanych powodu nie trafił w bramkę Buricia. Swoje szanse mieli też inni legioniści. Piłka mogła wpaść do siatki po strzałach Nikolicia, Guilherme czy Ivana Trickovskiego. Legia choć prowadziła grę i często wchodziła w pole karne lechitów, nie potrafiła znaleźć sposobu na defensywę "Kolejorza". Wyglądało to tak, że choćby mecz trwał jeszcze godzinę dłużej, to i tak gospodarze nie byliby w stanie doprowadzić do remisu.

Dzięki tej wygranej Lech przynajmniej do zakończenia meczu Górnika z Podbeskidziem opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Patrząc na to, jak wygląda postawa "Kolejorza" zanosi się na to, że teraz będzie już tylko lepiej i poznańska lokomotywa na dobre ruszy w pogoń za czołówką. A Legia? Koncertowo spartoliła szansę na awans na drugie miejsce w tabeli. Wicemistrzowie Polski nie wykorzystali też szansy zmniejszenia dystansu do Piasta, który w sobotę niespodziewanie przegrał u siebie z Koroną.

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Lech Poznań 0-1 (0-1)

Bramka: Kasper Hamalainen (8.)

Żółta kartka - Legia Warszawa: Michał Kucharczyk. Lech Poznań: Kebba Ceesay, Tamas Kadar, Barry Douglas, Darko Jevtić.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 26 821.

Legia Warszawa: Duszan Kuciak - Bartosz Bereszyński (74. Aleksandar Prijović), Jakub Rzeźniczak, Igor Lewczuk, Tomasz Brzyski - Ivan Trickovski (60. Guilherme), Michał Pazdan, Tomasz Jodłowiec (79. Dominik Furman), Ondrej Duda, Michał Kucharczyk - Nemanja Nikolić.

Lech Poznań: Jasmin Burić - Kebba Ceesay, Tamas Kadar , Paulus Arajuuri, Barry Douglas - Szymon Pawłowski (79. Marcin Kamiński), Karol Linetty, Abdul Aziz Tetteh, Maciej Gajos (75. Darko Jevtić), Gergo Lovrencsics (65. Dariusz Formella) - Kasper Hamalainen.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje