Reklama

Reklama

Legia Warszawa. Kibice zareagowali na zmiany klubu. "Niestosowne propozycje"

Poprzednia wojna Legii z kibicami skończyła się tak, że właściciel ITI zrejterował po 10 latach. Teraz, po zmianie polityki klubu dotyczącej rozprowadzania biletów na mecze wyjazdowe w Lidze Mistrzów, warszawianom grozi kolejny konflikt!

Po zamieszkach przed meczem Realu z Legią w Madrycie, warszawski klub zapowiedział przełomowe zmiany, jeśli chodzi o wyjazdowe mecze "Wojskowych". Nie spodobało się to Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa. "Propozycje nowych rozwiązań bez konsultacji ze środowiskiem kibicowskim uważamy za niestosowne" - czytam w oficjalnym oświadczeniu SKWL. 

Przed meczem w Madrycie doszło do licznych starć kibiców Legii z miejscową policją. Fani z Polski wdali się w walkę z policjantami także w okolicach Santiago Bernabeu. W dniu meczu w Hiszpanii zostało zatrzymanych łącznie trzynastu Polaków.

Reklama

- W związku z wydarzeniami, które miały miejsce w Madrycie klub zmienia zasady podróżowania na mecze wyjazdowe Legii. Od teraz nie będzie dostępu do wolnej sprzedaży biletów - poinformował dyrektor ds. mediów i public relations Legii Seweryn Dmowski.

Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa nie spodobało się, że klub podejmuje takie decyzje bez konsultacji z kibicami. Przedstawiciele SKWL po zamieszkach a Madrycie wydali specjalne oświadczenie.

"Wypowiedź dyrektora do spraw komunikacji Legii Warszawa, Seweryna Dmowskiego, uważamy za zdecydowanie przedwczesną, a po części za niefortunną (...)Podobnie propozycje nowych rozwiązań bez konsultacji ze środowiskiem kibicowskim uważamy za niestosowne. Do tej pory klub w pełni respektował zasadę "nic o nas bez nas" i stoimy na stanowisku, że w przypadku kwestii dotyczących bezpośrednio kibiców taki stan rzeczy winien trwać nadal" - czytamy.

SKWL jako powód zamieszek w Madrycie wskazuje "chaos organizacyjnym"  spowodowany przez policję i pozostałe służby w Hiszpanii.

"Już na miejscu zbiórki, wybranym przez nas zgodnie z sugestiami organizatorów, zachowanie policji było bardzo agresywne, prowokacyjne i miało swój dalszy ciąg podczas przemarszu na stadion, jak i przed samym stadionem. Kibice, w tym także kobiety i dzieci, byli w czasie drogi bez powodu atakowani, bici, wyciągani z tłumu, co w rezultacie powodowało wzrost napięcia i nerwowość wśród naszych fanów" - czytam w oświadczeniu SKLW.

Pierwsze zatrzymania w Madrycie miały miejsce już we wtorek nad ranem. Trzej fani Legii - w wieku 31, 33 i 34 lat - przesiadywali w barze, popijając alkohol. W pewnym momencie zaczęli obrażać innych klientów oraz obsługę. Próbowali ukraść pieniądze z kasy. Miało też dojść do przepychanki z jedną z pracownic lokalu.

Później doszło do starć kibiców z policją już przed samym stadionem Realu Madryt. Pięciu fanów Legii i trzech policjantów zostało rannych.

Żeby udowodnić swoje racje stowarzyszenie do oświadczenie dołączyło także dwa filmiki, które mają potwierdzać nieuzasadnioną agresję policjantów wobec kibiców Legii.

Hiszpańskie media szacują, że policja skierowała do zapewnienia bezpieczeństwa podczas meczu Real - Legia ponad 2000 funkcjonariuszy, czyli o ponad 500 więcej niż na El Clasico z Barceloną.

Na drugiej stronie prezentujemy całą treść oświadczenia SKLW.

"Jako Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa i Grupy Kibicowskie wyrażamy zdziwienie obarczeniem odpowiedzialnością za wydarzenia z Madrytu nas, kibiców. Stowarzyszenie zaangażowało się w organizację wyjazdu na ten mecz, poczynając od wynajęcia lotów czarterowych, poprzez dystrybucję biletów, kończąc na działaniach usprawniających zbiórkę, dojście i wejście na stadion. Od samego początku w Madrycie, w okolicach stadionu dało się zauważyć chaos organizacyjny spowodowany przez policję i inne służby zabezpieczające. Już na miejscu zbiórki, wybranym przez nas zgodnie z sugestiami organizatorów, zachowanie policji było bardzo agresywne, prowokacyjne i miało swój dalszy ciąg podczas przemarszu na stadion jak i pod samym stadionem. Kibice, w tym także kobiety i dzieci, byli w czasie drogi bez powodu atakowani, bici, wyciągani z tłumu, co w rezultacie powodowało wzrost napięcia i nerwowość wśród naszych fanów. 

Osoby ze Stowarzyszenia, które starały się zapobiec eskalacji wydarzeń, również były traktowane przez policję agresywnie, a ponadto policja nie dopuściła ich na plac zbiórki, co dodatkowo wpłynęło na dalszą możliwość organizacji przemarszu. Równocześnie powierzchnia placu zbiórki w stosunku do obecnej na nim liczby naszych kibiców pozostawiała wiele do życzenia, powodując ścisk i tłok. Każdorazowa próba wyjścia z otaczającego kordonu np. do toalety, skutkowała uderzeniami pałką lub szczuciem psami bez kagańców, a dodatkowo trasa z miejsca zbiórki na stadion krzyżowała się z drogą, którą podążali miejscowi kibice. Jako całość wyglądało to kompletnie nieprofesjonalnie i było wynikiem bałaganu organizacyjnego. Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, liczba incydentów, która była jedynie odpowiedzią na brutalne zachowanie policji była naprawdę niewielka. Po wejściu na trybuny, jak podkreślali obserwatorzy, przez cały mecz kibice Legii zachowywali się wzorowo dopingując do końca swój zespół.

Stowarzyszenie i Grupy Kibicowskie stoją też na stanowisku, że wszelkie dyskusje dotyczące naszego środowiska winne być rozwiązywane bezpośrednio pomiędzy zainteresowanymi stronami, a nie za pośrednictwem mediów, które często opisują problemy tendencyjnie, nierzadko wyolbrzymiając i przerysowując niektóre wydarzenia. W tym kontekście wypowiedź dyrektora do spraw komunikacji Legii Warszawa - Seweryna Dmowskiego, uważamy za zdecydowanie przedwczesną a po części za niefortunną. Przykładowo stwierdzenie, że Stowarzyszenie formowało "służby porządkowe" nie jest w żaden sposób prawdziwe. SKLW delegowało jedynie grupę ludzi, która miała pomóc na miejscu kibicom w sprawnym wejściu na stadion. W naszych strukturach nie ma i nie będzie żadnych służb o takim charakterze. Podobnie propozycje nowych rozwiązań bez konsultacji ze środowiskiem kibicowskim uważamy za niestosowne. Do tej pory klub w pełni respektował zasadę "nic o nas bez nas" i stoimy na stanowisku, że w przypadku kwestii dotyczących bezpośrednio kibiców taki stan rzeczy winien trwać nadal.

Równocześnie chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy godnie reprezentowali nasz klub, zarówno na trybunach jak i poza stadionem. Lojalność i braterstwo do końca!

W załączeniu kilka filmów, które bez żadnego dodatkowego komentarza ilustrują z jakimi sytuacjami spotykali się nasi kibice w Madrycie. Dedykujemy je wszystkim dziennikarzom opisującym w histerycznym tonie wydarzenia spod stadionu. Czy ktoś z Was był ich świadkiem? Wygląda bowiem na to, że jest to kolejna pogoń za tanią sensacją w której niestety zabrakło miejsca na rzetelność. Zapewne to pytanie pozostanie bez odpowiedzi, ale ciekawi nas w czyim interesie leży szkalowanie polskich obywateli przez polskie media na podstawie tendencyjnych doniesień zagranicznych dziennikarzy".

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama