Reklama

Reklama

Legia Warszawa. Jarosław Niezgoda - nieoczekiwany lider Legii

Skromny, skupia się na pracy i ciężko od niego usłyszeć jakiekolwiek narzekania – Jarosław Niezgoda wykorzystał transferowe niewypały Legii i z marszu stał się najskuteczniejszym piłkarzem stołecznej drużyny. Co więcej, udało mu się tego dokonać w ekipie, która złapała poważny kryzys i wcale nie prezentuje efektownej piłki.

Ekstraklasa: wyniki, terminarz, strzelcy, gole

Wyleczył kontuzję, wskoczył do składu i strzelił gola. Legia natomiast odniosła pierwsze zwycięstwo na wyjeździe (z Wisłą Płock 1-0 - przyp.red.). Zagrał od początku ze Śląskiem Wrocław i też trafił do bramki. Później nadeszła era Romea Jozaka, który nie znając dobrze składu, nie chciał od razu stawiać na 22-letniego napastnika. Wystarczyły dwa spotkania (porażki z Lechem Poznań i Jagiellonią), żeby jednak znowu zobaczyć Niezgodę w pierwszej jedenastce. Efekt? Wygrane z Lechią Gdańsk i Wisłą Kraków. Obie po trafieniach młodego napastnika.

Reklama

W próbującej podnieść się z kryzysu Legii, Jarosław Niezgoda odnalazł się wręcz podręcznikowo. Nie ma okazji do strzelenia gola, to sam sobie ją stworzy. Tak było na przykład w meczu z Wisłą Płock, gdzie otrzymawszy podanie w środkowej części boiska, błyskawicznie dostał się z piłką w pole karne rywala i posłał ją do bramki.

Na siedem rozegranych meczów w ekipie "Wojskowych", w każdym, w którym grał od początku, Niezgoda wpisał się na listę strzelców. Było ich w sumie cztery, z czego w trzech jego trafienia zapewniały Legii zwycięstwo. Nie przez przypadek 22-latek jest najskuteczniejszym strzelcem w drużynie.

- Jeśli w Legii byliby pomocnicy z prawdziwego zdarzenia, którzy kreowaliby grę, to Niezgoda miałby tych bramek jeszcze więcej - twierdził w rozmowie z Interią Sylwester Czereszewski, były napastnik "Wojskowych".

Skorzystał na transferowych niewypałach Legii

Niezgoda bez wątpienia jest kolejnym potwierdzeniem na to, że Legii transfery w ataku kompletnie nie wypaliły. Najlepiej pokazał to ostatni mecz Pucharu Polski z Druteksem-Bytovią (3-1), w którym Legia wystawiła teoretycznie drugi skład. Znaleźli się w nim wszyscy piłkarze, którzy mieli odpowiadać za siłę ofensywną "Wojskowych" w tym sezonie. Mowa m.in. o Danielu Chimie-Chukwu czy Armandzie Sadiku.

- Transfery Legii są słabe, tak jak zresztą to już bywało w ostatnich latach. Młodzi zawodnicy wracają z wypożyczeń, walczą o skład i pokazują, że potrafią strzelać gole. To jest jedyny plus tej sytuacji - przyznał Jerzy Podbrożny, który w przeszłości także grał jako napastnik Legii.

Można się zastanawiać, jak wyglądałby dorobek strzelecki Niezgody i gdzie teraz byłaby Legia, gdyby 22-latek od początku sezonu dostawał szansę. Nie było to jednak możliwe ze względu na kontuzję stawu skokowego, z którą zmagał się piłkarz. Kiedy wrócił, zagrał od początku i od razu skwitował to golem, a Legia wygrała z Wisłą Płock 1-0.

- Niezgoda obecnie to pierwszoplanowa postać, jeśli chodzi o taką typową dziewiątkę Legii. Strzelił gole z Lechią Gdańsk, Wisłą Kraków. Jest przede wszystkim skuteczny, ale jakby zawodnicy mu jeszcze bardziej pomagali, gdyby w formie był Radović, Guilherme czy Hamalainen, to miałby zdecydowanie więcej tych sytuacji. Z Sadiku jest różnie. Żeby strzelić potrzebuje wcześniej z dwie, trzy sytuacje albo w ogóle nie trafia - przyznaje Czereszewski.

Na wypożyczeniu wzmocnił się psychicznie

Jarosław Niezgoda został uznany za odkrycie ubiegłego sezonu Ekstraklasy. 28 meczów w lidze i 10 goli na wypożyczeniu w Ruchu Chorzów. Co prawda "Niebiescy" spadli z ligi, ale 22-latek pokazał, że może odgrywać rolę lidera drużyny i strzelać gole. Jak sam przyznał, wypożyczenie do Chorzowa przede wszystkim wzmocniło go psychicznie i pozwoliło wrócić pewniejszym do Legii.

Niezgoda nie jest typem "głośnego" piłkarza. Koledzy mówią o nim, że to typ introwertyka. Ciężko też znaleźć jakieś wypowiedzi, w których narzekałby na swoją sytuację, a miał ku temu parę okazji. Mowa chociażby o nieudanych dla Polski mistrzostwach Europy U-21. Niezgoda wchodził jedynie z ławki, a miejsce w pierwszej jedenastce miał niewiele grający w klubie Mariusz Stępiński.

Młody napastnik jednak nie narzekał, przebąkiwał coś jedynie, że wcale nie był w najlepszej dyspozycji. Kiedy pojawiały się natomiast głosy, że trener Jacek Magiera nie chce na niego stawiać w Legii, otwarcie mówił, że spowodowane to było jego wcześniejszym urazem i doskonale rozumie szkoleniowca.

- Nie można powiedzieć, że u trenera Jacka Magiery nie dostawałem szans. Zaliczyłem kilka występów. Na początku sezonu nie byłem też w optymalnej dyspozycji fizycznej. Co do obecnej serii, to mogę jedynie powiedzieć, że ja właśnie od tego jestem - mówił piłkarz po wygranym 1-0 meczu z Wisłą Kraków.

Pokazał klasę w trudnym momencie

Warto zaznaczyć, że chociaż przez niewypały transferowe, Niezgoda może mieć większe pole manewru w drużynie, to wcale nie trafił do niej w najlepszym momencie. Legia zmaga się ze swoimi problemami i nie gra efektownie. To jednak nie przeszkodziło mu odnaleźć się w zespole.

- Legia bazuje na bardzo dobrym bramkarzu i solidnej obronie łącznie z Pazdanem. Jak to się kiedyś mówiło: "Gramy na zero z tyłu i coś wpadnie" i w Legii teraz tak jest, a nie powinno. Tam powinno się pytać o to, ile bramek zdobędą w danym meczu - przyznał Sylwester Czereszewski.

- W Legii potencjał jest teraz, jaki jest i Niezgoda tych sytuacji nie będzie miał dużo. Zdarzy się jedna, dwie i on będzie musiał je wykorzystać. Jak na razie robi to wszystko znakomicie - dodał.

Jarosław Niezgoda zaskoczył wielu swoją dobrą dyspozycją i w Legii mają nadzieję, że utrzyma ją jak najdłużej.

- Nie wiem, czy ktokolwiek się spodziewał, że tak szybko będzie podstawowym zawodnikiem, który jest skuteczny i będzie dawał Legii zwycięstwa - mówił Jerzy Podbrożny.

22-latek, wnioskując z jego wypowiedzi, widać, że stara się zachować chłodną głowę. Wciąż powtarza, że jeszcze wiele musi się nauczyć i chciałby się bardziej wzmocnić fizycznie. Takie podejście, może mu teraz tylko pomóc. 

Legia w niedzielę zmierzy się u siebie z Arką Gdynia. Jarosława Niezgodę zapewne zobaczymy w pierwszym składzie, bo trener dał mu odpocząć w pucharowym meczu z Druteksem-Bytovią. Biorąc pod uwagę wcześniejsze mecze, jeśli zacznie od początku, znowu powinien trafić do bramki.

Początek spotkania Legii z Arką o godz. 18.

Tutaj znajdziesz relację na żywo z meczu Legia Warszawa - Arka Gdynia w 14. kolejce Ekstraklasy

Relacja dostępna także na urządzeniach mobilnych

Adrianna Kmak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL