Reklama

Reklama

Legia Warszawa. Jak trwoga to do Vukovicia

Nowym trenerem Legii został Aleksandar Vuković. Serb poprowadzi mistrzów Polski po raz trzeci i - jak to do tej pory bywało ponownie - w trybie awaryjnym. Ale tym razem ma pozostać na tym stanowisku do końca sezonu.

39-letni szkoleniowiec z Legią był długo związany jako piłkarz. W klubie z Łazienkowskiej występował przez sześć sezonów, dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski, był kapitanem warszawskiej drużyny. W Polsce występował jeszcze - na zakończenie  kariery - w Koronie Kielce, ale to właśnie z Legią jest najbardziej kojarzony, sam z nią mocno się zawsze identyfikował. Mimo że w Kielcach był najpierw asystentem trenera, to po otrzymaniu w 2015 roku propozycji pracy w Legii z młodzieżą natychmiast wrócił do stolicy.

Reklama

W roli szkoleniowca pierwszej drużyny zadebiutował we wrześniu 2016 roku. Zastąpił wtedy Albańczyka Besnika Hasiego i poprowadził Legię w jednym ligowym spotkaniu - z Wisłą Kraków (0-0). Vukovicia zmienił po zaledwie kilku dniach Jacek Magiera.

Drugi epizod pracy jako główny trener Serb zaliczył w tym sezonie. W sierpniu przejął schedę po Chorwacie Deanie Klafuriciu, pracując niespełna dwa tygodnie, nim zastąpił go... Ricardo Sa Pinto. W tym krótkim czasie pod ręką Vukovica warszawski zespół zremisował w lidze z Lechią Gdańsk i pokonał Piasta Gliwice, ale niespodziewanie przegrał pierwszy z meczów eliminacji Ligi Europy z luksemburskim Dudelange.

Osoby pracujące kiedyś i teraz w Legii wśród głównych zalet Vukovicia wymieniają  jego rodowód. Nie tak dawno prezes i właściciel klubu Dariusz Mioduski powiedział nawet, że "jest jej sercem". Inni twierdzą, że Serb "ma DNA Legii". Serb w swoich reakcjach jako trener czy asystent bywał często równie ekspresyjny jak ustępujący trener Sa Pinto, choć swoją emocjonalność częściej wyrażał przed zawodnikami własnej drużyny w szatni albo działaczami bądź kibicami rywali.

Ale gorliwość i zapalczywość to było do tej pory za mało aby Vuković był trenerem z prawdziwego, o czym świadczy wynik z Luksemburczykami. Mioduski mówiąc o "legijnym sercu" nowego szkoleniowca dodał, że "brakuje mu głowy". Serb dobrze nadawał się za to do roli pośrednika między szatnią i pierwszym szkoleniowcem, miał zawsze dobry kontakt z drużyną, świetnie ją mobilizował. Idealna do tej pory była więc dla niego funkcja asystenta, którą pełnił za czasów Stanisława Czerczesowa, Hasiego, Magiery, Romeo Jozaka, Klafuricia i do niedzieli u Sa Pinto.

Aby rozwinąć się zawodowo Vuković odbywa obecnie w Akademii Trenerskiej w Białej-Podlaskiej kursy trenerskie UEFA Pro. W wykładach uczestniczył również w poniedziałek i wtorek i dlatego nominację na stanowisko pierwszego trenera otrzymał dziś po południu i wieczorem poprowadził pierwszy trening Legii. W pracy pomagać mu będzie kolejny były legionista, od trzech lat pracujący bądź z młodzieżą bądź z grupami młodzieżowymi - Marek Saganowski.

Legia stała się przynajmniej na górze bardziej polska i bardziej legijna, ale drużyna pozostała cudzoziemska z wieloma problemami do rozwiązania. Vukovicia i Saganowskiego czeka trudne zadanie. Pierwszy sprawdzian w środę na Łazienkowskiej (godz. 20.30) w meczu z Jagiellonią Białystok.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL