Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Legia Warszawa. Jak klub sięgnął po mistrzostwo Polski w sezonie 2019/20?

Legia zdobyła tytuł na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Po trofeum sięgnęła mimo wszystko w męczarniach. Sytuację odmienił jeden mecz, który uratował posadę trenera Aleksandra Vukovicia i cały sezon warszawskiego klubu. Wcześniej kibice nie mieli litości nawet dla właściciela klubu Dariusza Mioduskiego.

19 październik ubiegłego roku. 56. minuta rozgrywanego na Łazienkowskiej meczu z Lechem Poznań. Gospodarze przegrywają 0-1. Zanosiło się na to, że poniosą trzecią porażkę z rzędu, a w tabeli wypadną poza pierwszą ósemkę. W Warszawie zrobiło się gorąco. Kolejny sezon bez tytułu?

Oliwy do ognia dolali kibice. Po wcześniejszych porażkach z Lechią i Piastem już przed meczem stracili cierpliwość. Przez pierwszy kwadrans nie prowadzili dopingu. Gdy go wznowili dali upust swoim żalom wobec właściciela Dariusza Mioduskiego. "Hej, co zrobiłeś, w trzy lata wszystko zniszczyłeś", "Prawda jest taka, zrobiłeś z nas przeciętniaka", "Pyta ciebie stadion cały. Gdzie wyniki? Gdzie puchary?", "Nie znasz się na tym, Mioduski nie znasz się na tym" - skandowali.

Reklama

W kilkanaście minut sytuacja diametralnie się zmieniła. W 77. minucie Legia prowadziła 2-1. Drugiego gola strzelił 18-letni Maciej Rosołek. Jeden z największych rywali został pogrążony, a drużyna właśnie wychodziła na prostą. Kibice ani razu nie mieli okazji, by krytykować właściciela klubu.

To właśnie wtedy Legia zdobyła mistrzostwo Polski. Mecz z Lechem wszystko zmienił. Wydarte z gardła zwycięstwo odmieniło drużynę, która weszła na zwycięską ścieżkę. Tydzień później ta sama Legia, męcząca się na początku sezonu z drużyną z Gibraltaru rozgromiła Wisłę Kraków 7-0. Do końca roku w lidze na osiem meczów wygrała sześć, ponosząc dwie porażki z bilansem bramkowym 25-7. Do lidera - Śląska Wrocław - traciła punkt.

Przerwa w rozgrywkach, odejście najskuteczniejszego zawodnika Jarosława Niezgody, nie spowodowała tąpnięcia. Niezgodę godnie zastąpił Jose Kante. Siła ofensywna drużyny zaczęła jeszcze bardziej zależeć od wszechstronnych i mobilnych pomocników: Pawła Wszołka, Waleriana Gwilii, Domagoja Antolicia, Luquinhasa, sprowadzonego zimą ze Śląska Mateusza Cholewiaka. Po dwóch kolejkach ligowych rozegranych w tym roku stołeczny zespół objął prowadzenie w tabeli. Nie oddał go aż do dziś.

Być może Legia miała przy tym nieco szczęścia. Tuż przed wstrzymaniem rozgrywek poniosła porażkę u siebie z aktualnym mistrzem Polski Piastem Gliwice. Do Poznania miała jechać bez napastnika. Wykluczeni z gry byli Kante i Pekhart. Przerwa w rozgrywkach bardzo jej pomogła. Trzy zwycięstwa po restarcie z Lechem, Wisłą i Arką dały jednak warszawskiej drużynie wystarczający kapitał punktowy i psychiczny, by nie niepokoić się o odzyskanie tytułu.

Mimo zauważalnego kryzysu w ostatnich dniach mimo licznych kontuzji Legia obroniła pozycję. Tytuł przypieczętowała łatwym zwycięstwem z Cracovią. Zdobyła mistrzostwo Polski po raz 14 w historii, ósme w XXI wieku, szóste w tej dekadzie.

Zasłużyła na tytuł. Była najlepszą drużyną, najładniej grającą i o największych możliwościach kadrowych. Miała trochę szczęścia, aż dziewięć porażek w sezonie daje do myślenia, ale została nagrodzona za konsekwencję, stabilizację, realizację wytyczonego planu.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu trener Aleksandar Vuković nie miał mocnej pozycji. Legia przegrała sezon. Straciła tytuł na rzecz Piasta Gliwice. Serb zasłynął słynną konferencją prasową po spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Ogłosił, że nie potrzebuje w drużynie zawodników, którzy "nie zapier....". I jak powiedział tak zrobił. Oczyścił szatnię. Zrezygnował z Michała Kucharczyka, Arkadiusza Malarza, Miroslava Radovicza, Carlitosa. Nie chciał też leniwego technika Iuriego Medeirosa. Strzałem w dziesiątkę okazały się transfery (Gwilia, Luquinhas, Lewczuk) bezrobotnego od kilku miesięcy Wszołka, zaufanie jakim obdarzył 20-letniego Michała Karbownika. Vuković okazał się przy tym trenerem idealnie pasującym do klubu, który wielkie ambicje łączy z rzadko spotykaną pokorą.

19 października 2019 roku - przed i w trakcie meczu z Lechem - jego posada wisiała na włosku. Zwycięstwo wszystko zmieniło. Vuković niedawno przedłużył kontrakt z klubem, a Legia właśnie świętuje 14 tytuł mistrza Polski.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama