Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (5 pkt.)

Legia Warszawa. Jak klub sięgnął po mistrzostwo Polski w sezonie 2019/20?

Legia zdobyła tytuł na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Po trofeum sięgnęła mimo wszystko w męczarniach. Sytuację odmienił jeden mecz, który uratował posadę trenera Aleksandra Vukovicia i cały sezon warszawskiego klubu. Wcześniej kibice nie mieli litości nawet dla właściciela klubu Dariusza Mioduskiego.

19 październik ubiegłego roku. 56. minuta rozgrywanego na Łazienkowskiej meczu z Lechem Poznań. Gospodarze przegrywają 0-1. Zanosiło się na to, że poniosą trzecią porażkę z rzędu, a w tabeli wypadną poza pierwszą ósemkę. W Warszawie zrobiło się gorąco. Kolejny sezon bez tytułu?

Reklama

Oliwy do ognia dolali kibice. Po wcześniejszych porażkach z Lechią i Piastem już przed meczem stracili cierpliwość. Przez pierwszy kwadrans nie prowadzili dopingu. Gdy go wznowili dali upust swoim żalom wobec właściciela Dariusza Mioduskiego. "Hej, co zrobiłeś, w trzy lata wszystko zniszczyłeś", "Prawda jest taka, zrobiłeś z nas przeciętniaka", "Pyta ciebie stadion cały. Gdzie wyniki? Gdzie puchary?", "Nie znasz się na tym, Mioduski nie znasz się na tym" - skandowali.

W kilkanaście minut sytuacja diametralnie się zmieniła. W 77. minucie Legia prowadziła 2-1. Drugiego gola strzelił 18-letni Maciej Rosołek. Jeden z największych rywali został pogrążony, a drużyna właśnie wychodziła na prostą. Kibice ani razu nie mieli okazji, by krytykować właściciela klubu.

To właśnie wtedy Legia zdobyła mistrzostwo Polski. Mecz z Lechem wszystko zmienił. Wydarte z gardła zwycięstwo odmieniło drużynę, która weszła na zwycięską ścieżkę. Tydzień później ta sama Legia, męcząca się na początku sezonu z drużyną z Gibraltaru rozgromiła Wisłę Kraków 7-0. Do końca roku w lidze na osiem meczów wygrała sześć, ponosząc dwie porażki z bilansem bramkowym 25-7. Do lidera - Śląska Wrocław - traciła punkt.

Przerwa w rozgrywkach, odejście najskuteczniejszego zawodnika Jarosława Niezgody, nie spowodowała tąpnięcia. Niezgodę godnie zastąpił Jose Kante. Siła ofensywna drużyny zaczęła jeszcze bardziej zależeć od wszechstronnych i mobilnych pomocników: Pawła Wszołka, Waleriana Gwilii, Domagoja Antolicia, Luquinhasa, sprowadzonego zimą ze Śląska Mateusza Cholewiaka. Po dwóch kolejkach ligowych rozegranych w tym roku stołeczny zespół objął prowadzenie w tabeli. Nie oddał go aż do dziś.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Aleksandar Vuković

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje