Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 1-2 w 2. kolejce Ekstraklasy

Co to był za mecz! Legia Warszawa pomimo sporej przewagi w drugiej połowie nie zdołała odmienić losów meczu i przegrała z Jagiellonią 1-2. Gracze z Białegostoku lepiej prezentowali się w pierwszej części gry, a ozdobą meczu było trafienie Jesusa Imaza. "Jaga" jest wyjątkowo niewygodnym rywalem dla Legii. W ostatnich 12 spotkaniach pomiędzy ekipami, stołeczna drużyna wygrała tylko trzy razy.

Jeżeli Legia Warszawa chciała się zrehabilitować za niedawną porażkę z Omonią Nikozja, to w pierwszej połowie nie było tego widać. Piłkarze stołecznej ekipy dobrze rozpoczęli spotkanie, jednak z każdą minutą coraz groźniej atakowała Jagiellonia.

Start dla Legii mógł być niemal idealny bowiem Tomasz Pekhart trafił do bramki po dośrodkowaniu Pawła Stolarskiego. Radość piłkarzy przerwał jednak sędzia, który zasygnalizował spalonego napastnika "Wojskowych".

Niewykorzystana okazja zemściła się błyskawicznie. Tomasz Przikryl otrzymał dobre podanie z głębi boiska, minął Luisa Rochę i wrzucił piłkę w pole karne. Tam najlepiej odnalazł się Jakov Puljić i pewnie dopełnił formalności.

Reklama

Piłkarze Legii starali się kreować grę, jednak nie potrafili zagrozić bramce rywali. Jagiellonia była natomiast bardzo skuteczna i już po chwili podwyższyła powadzenia.

Martin Pospiszil efektownie dograł piłkę do Jesusa Imza. Hiszpan opanował futbolówkę, znalazł się w sytuacji sam na sam z Arturem Borucem i sprytną podcinką pokonał bramkarza gospodarzy.

Podopieczni Aleksandara Vukovicia mogli odpowiedzieć tuż przed przerwą. Juan Camara sfaulował Stolarskiego nieopodal pola karnego "Wojskowych" i sędzia wskazał na rzut wolny. Do piłki podszedł Mateusz Hołownia i oddał mocny strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki.

Gospodarze również lepiej rozpoczęli drugą połowę gry. Pospiszil pechowo zagrał piłkę we własne pole karne i ta trafiła do Jose Kante. Napastnik Legii zdołał oddać strzał, lecz dobrze interweniował bramkarz Jagiellonii - Pavels Steinbors.

Zawodnicy Vukovicia w końcu dopięli swego. W 60. minucie bramkarz Jagiellonii dobrze interweniował po strzale Luquinhasa, jednak piłka wróciła na boisko i trafiła do Bartosza Kapustki. Pomocnik Legii wrzucił ją w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Pekhart i skierował ją do bramki.

Gra coraz bardziej zaostrzała się, a w przeciągu kilkunastu minut kilka razy interweniowali lekarze. Boisko z powodu kontuzji musieli opuścić Bartosz Slisz i po chwili Puljić.

Legia całkowicie dominowała w ostatnich minutach meczu. Najbliżej trafienia do siatki był Maciej Rosołek. Piłkarz otrzymał dobre podanie z bocznej strefy boiska i zdołał oddać strzał. Pędząca piłka odbiła się jednak od słupka.  

Ekstraklasa - wyniki, tabela, terminarz

PA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL