Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 2-1 w półfinale Pucharu Polski. Awans Legii do finału

Legia Warszawa pokonała 2-1 Górnika Zabrze w rewanżowym meczu Pucharu Polski. W pierwszym spotkaniu padł remis 1-1, dzięki czemu Legia awansowała do finału PP, w którym zmierzy się z Arką Gdynia. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu, czerwonej kartce dla Tomasza Loski i bramce w siódmej minucie doliczonego czasu Jarosława Niezgody, "Wojskowi" wywalczyli upragniony awans.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji z półfinału PP Legia Warszawa - Górnik Zabrze

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Zabrzanie, aby awansować musieli w Warszawie strzelić przynajmniej jednego gola, bo pierwszy mecz na Górnym Śląsku zakończył się remisem 1-1. Aby to osiągnąć trener Marcin Brosz zabrał do Warszawy aż jedenastu młodzieżowców, sześciu z nich desygnując do gry w wyjściowym składzie, w tym niespełna osiemnastoletniego Wojciecha Hajdę. Brosz po raz kolejny zadał kłam teorii, że wprowadzanie młodych to ryzykowna sprawa. Wsparta doświadczonym Igorem Angulo, Danim Suarezem czy Szymonem Matuszkiem ekipa pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie.

Już w pierwszej minucie Górnicy powinni objąć prowadzenie. Tylko czujność Michała Pazdana sprawiła, że piłka nie wpadła do siatki po akcji Szymona Żurkowskiego.

Znów groźnie pod bramką Radosława Cierzniaka było w 19. minucie, gdy bliski wpisania na listę strzelców był Matuszek. Jego uderzenie po cudownej wrzutce Rafała Kurzawy minimalnie minęło bramkę.

Pokonać Cierzniaka udało się dopiero w drugiej połowie. Najpierw były bramkarz Legii świetnie odbił strzał Żurkowskiego, ale chwilę po rzucie rożnym zachował się co najmniej dziwnie. Piłka w dziwny sposób prześlizgnęła się koło jego nogi, odbijając się jeszcze od Adama Hlouszka i wpadła do siatki.

- To optymalna decyzja, aby w tym sezonie zdobyć jeszcze Puchar Polski i mistrzostwo kraju - mówił w niedzielę Dariusz Mioduski, tłumacząc decyzję o zwolnieniu Romeo Jozaka i powierzeniu prowadzenia drużyny jego asystentowi Deanowi Klafuriciowi. Nowy szkoleniowiec Legii nie miał wiele czasu na zmiany, ale i tak postanowił trochę zamieszać w składzie. Przede wszystkim legioniści wrócili do ustawienia 4-2-3-1. W wyjściowym składzie zameldował się Michał Kucharczyk (niezły występ w drugiej połowie) i Chris Philipps. Luksemburczyk po raz kolejny wypadł bardzo słabo i powoli zaczyna coraz mocniej rywalizować z Eduardo w wyścigu o miano najgorszego transferu Legii.

Zmiany w składzie niewiele pomogły, Legia nie potrafiła przegonić demonów z poprzednich meczów. Tak pewnie byłoby i w środowy wieczór, gdyby z pomocą nie przyszedł... Paweł Bochniewicz. Całe nieszczęście zaczęło się, gdy stoper Górnika za krótko zagrał piłkę do Tomasza Loski. Futbolówkę zdołał trącić Jarosław Niezgoda, po czym ta odbiła się od ręki golkipera zabrzan i wylądowała pod nogami Michała Kucharczyka. "Kuchy King" tylko w sobie znany sposób nie trafił do pustej bramki z kilkunastu metrów. Wtedy zabrzmiał gwizdek arbitra. Bartosz Frankowski słusznie pokazał czerwoną kartkę Losce. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, choć bramkarza z Górnego Śląska było zwyczajnie żal. Zagranie ręką nie było umyślne, co więcej cofał on dłoń od piłki. Jednak decyzja arbitra nie mogła być inna.

Dobrych kilka minut trwało zanim między słupki wszedł Wojciech Pawłowski. Znany głównie z wywiadu dla oficjalnej strony Udinese bramkarz od razu musiał wyjmować piłkę z siatki. "Kuchy" ustawił sobie futbolówkę na siedemnastym metrze, zamknął oczy, uderzył z całej siły przed siebie i... wpadło. Znów sprawcą nieszczęścia był Bochniewicz. Piłka przeleciała przez mur, tuż obok jego nogi i zatrzepotała w siatce.

Legia poczuła krew. Do rozstrzygnięcia rywalizacji legioniści mieli jeszcze kwadrans i do tego handicap w postaci w gry w przewadze. Szybko mógł to wykorzystać Kucharczyk, ale minimalnie przestrzelił.

Do końca regulaminowego czasu gry Legia próbowała dominować, ale nie stworzyła sobie więcej sytuacji. Młoda ekipa Brosza potrafiła dość szybko zewrzeć szyki i skutecznie bronić się przed atakami.

Gdy wydawało się, że czeka nas dogrywka w ostatniej minucie doliczonego czasu Łazienkowska eksplodowała ze szczęścia. Rezerwowy Kasper Hamalainen dośrodkował piłkę w pole karne, ta spadła na głowę Jarosława Niezgody, który dał Legii awans do finału Pucharu Polski.

Co za mecz na Łazienkowskiej!

Z Warszawy Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 2-1 (0-0)

Bramki: 0-1 Hlouszek (57. - bramka samobójcza), 1-1 Kucharczyk (74.), 2-1 Niezgoda (90+7.)

Czerwona kartka: Górnik Zabrze - Tomasz Loska (68; zagranie ręką poza polem karnym). Żółta kartka: Legia Warszawa - William Remy.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 23 325.

Legia Warszawa: Radosław Cierzniak - Artur Jędrzejczyk (77. Cristian Pasquato), William Remy, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Michał Kucharczyk (90+5 Mauricio), Domagoj Antolic, Chris Philipps, Sebastian Szymański (70. Kasper Hamalainen), Marko Vesovic - Jarosław Niezgoda.

Górnik Zabrze: Tomasz Loska - Mateusz Wieteska, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Adrian Gryszkiewicz - Damian Kądzior (73. Wojciech Pawłowski), Szymon Matuszek, Wojciech Hajda (71. Maciej Ambrosiewicz), Rafał Kurzawa, Szymon Żurkowski - Igor Angulo (90. Adam Wolniewicz)

Puchar Polski - zobacz szczegóły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje