Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Legia Warszawa – Flora Tallinn 2-1 w pierwszym meczu II rundy El. Ligi Mistrzów

Bramka w 91. minucie Rafaela Lopesa dała Legii zwycięstwo 2-1 z Florą Tallinn w pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski zagrali jednak słaby mecz. Wygrali bardzo szczęśliwie. Rewanż 27 lipca w Tallinnie.

Lepszego rozpoczęcia meczu legioniści nie mogli sobie życzyć. Pierwsza akcja meczu i od razu gol. Bartosz Kapustka przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów. Piłkarze rywali byli zbyt wolni, żeby go dogonić. Były reprezentant Polski miał czas, żeby spojrzeć gdzie strzelić, zastanowić się, jak to zrobić. Uderzył po ziemi obok rzucającego się z opóźnieniem bramkarza Flory.

Kapustka długo nie nacieszył się golem. Wykonując naskok przed "Żyletą" coś stało się w jego prawym kolanie. Nie był w stanie wznowić meczu. Zszedł z boiska. Zastąpił go Bartosz Slisz.

Reklama

Artur Boruc na ratunek

Przez kilka minut Legia mimo tej straty grała jeszcze dobrze. Miała przewagę, lekko dominowała. Legioniści nie byli jednak w stanie strzelić kolejnego gola. Najlepszej okazji dla mistrzów Polski do strzelenia drugiego gola w pierwszej połowie nie wykorzystał Luquihnas. Jego techniczny strzał z dość ostrego kąta był minimalnie niecelny.

Z czasem gospodarze oddali inicjatywę. Dwukrotnie Artur Boruc musiał zażegnywać niebezpieczeństwo. Miał - słuszne - pretensje do swoich obrońców. Szczególnie niepewny był Mateusz Hołownia.

Za tę część spotkania Legia otrzymałaby w szkolnej skali ocenę dostateczną minus.. Warszawski klub zbyt często musiał się bronić, jego piłkarze popełniali proste błędy. Najlepszym piłkarzem w tym momencie był 40-letni Boruc. To wszystko było zastanawiające i niepokojące.

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Legia Warszawa. Co się stało?

Na drugą połowę Legia wyszła tak samo apatyczna. Legioniści nie byli w stanie prowadzić gry. Kara nadeszła bardzo szybko.

W 53. minucie Henrik Ojamaa, który już wcześniej walczył jakby chciał coś udowodnić, zakręcił dwójką obrońców gospodarzy i oddał piłkę Sappinenowi. Napastnik Legii strzelił obok Boruca. Remis. Nie było to żadnym zaskoczeniem. Przebieg spotkania na to wskazywał. Flora zasłużyła na gola.

Sytuacja wymagała zmian. Czesław Michniewicz zdjął z boiska bezproduktywnego do tej pory Mahira Emreliego i wprowadził Joshue’go. Za Mateusza Hołownię wszedł Rafael Lopes. W grze mistrzów Polski coś drgnęło. Po chwili Artur Jędrzejczyk strzelił głową na bramkę rywala z kilku metrów. Piłka odbiła się jeszcze od obrońcy Flory. Matvei Ignonen wykazał się świetnym refleksem. Uratował swój zespół od utraty drugiego gola.

Legia bardziej przypominała drużynę z meczów z Bodo/Glimt. W 76. minucie Mateusz Wieteska po zagraniu z rzutu rożnego zmusił do trudnej interwencji bramkarza z Tallinna. To była jedna z ostatnich groźniejszych prób mistrzów Polski na długie minuty. Długo nie byli w stanie złamać obrony Estończyków, a przy tym musieli uważać na kontrataki piłkarzy Flory.

W końcu jeden z rzutu różnych dał Legii gola. Podawał Filip Mladenović. Przed polem bramkowym Ignonena zrobiło się zamieszanie. Piłka trafiła do Lopesa. Hiszpan mocno uderzył i strzelił nie do obrony.

Legia może cieszyć się z wyniku, ale zagrała poniżej swoich możliwości. Rozczarowała gra wielu piłkarzy (Hołownia, Wieteska, Slisz). Do Tallinna legioniści wcale nie pojadą spokojni.

ok

Legia Warszawa - Flora Tallinn 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 (3. Kapustka), 1-1 (53. Sappinen), 2-1 Lopes (90+1),

Legia: Artur Boruc - Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia (60. Rafael Lopes) - Josip Juranović, Bartosz Kapustka (7. Bartosz Slisz), Luquinhas, Andre Martins, Filip Mladenović - Mahir Emreli (56. Joshue), Tomas Pekhart.

Flora: Matvei Igonen - Michael Lillander, Henrik Purg, Marten Kuusk, Marco Lukka (74. Ken Kallaste), Henrik Ojamaa - Sergei Zejnov, Konstantin Wasiljew, Markus Soomets (80. Markus Poom), Martin Miller - Rauno Sappinen (80. Stein Reinkort).

Żółte kartki: Lukka, Zenjov - Flora.

Widzów: 20 tys.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje