Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Legia Warszawa. Filip Mladenović dla Interii: Nie obiecam, że zostanę

- Nie mogę obiecać, że na pewno zostanę, bo nie wiem co wydarzy się za trzy miesiące. Ale mogę obiecać, że póki będę w Legii, na boisku oddam serce. Tym bardziej teraz, bo w przyszłym sezonie będę chciał obronić tytuł Najlepszego Piłkarza – mówi w rozmowie z Interią Filip Mladenović, obrońca Legii Warszawa.

Sebastian Staszewski, Interia: Podczas Gali Ekstraklasy otrzymałeś dwie nagrody: od dziennikarzy dla Najlepszego Obrońcy i od zawodników - dla Najlepszego Piłkarza. Jak się z tym czujesz?

Filip Mladenović: - Szczerze? Zajebiście!

Rozwiń proszę swoją myśl.

- Nigdy nie analizowałem tego, czy coś wygram. Zawsze jestem skupiony na tym, aby grać na wysokim poziomie. I do niedawna nie sądziłem, że rozgrywam jakiś wyjątkowo dobry sezon. Ale teraz, z perspektywy czasu, chyba mogę powiedzieć, że trwa najlepszy czas w mojej karierze...

Reklama

Kiedy zdobyliście mistrzostwo, znów poczułeś ten smak? Czułeś go także w Serbii i na Białorusi.

- Oj tak, bardzo mi go brakowało. W piłkę wszyscy gramy po to, żeby zdobywać trofea, wygrywać puchary. To zostaje. Nawet jeśli nie w gablocie, to w naszej pamięci. Tego nikt nam nigdy nie zabierze. Dlatego jestem szczęśliwy. Kiedyś opowiem moim dzieciom, że byłem mistrzem Polski. A mistrzostwo to podstawa każdego sukcesu. Bez tego nie można przecież zagrać w pucharach. Eliminacje Ligi Mistrzów są fajnym bonusem, ale najważniejsze jest to, że zwyciężyliśmy w lidze.

Co jest źródłem twojej wysokiej formy?

- Nie rozmawiałem z panem Bogiem ani z psychologiem. Po prostu przyszedł taki moment w moim życiu. Nikt nie jest w stanie mnie opanować, jeśli nie opanuję sam siebie. I teraz trwa taki czas, że w głowie mam dobrze poukładane. Kiedyś traciłem dużo siły na gadanie i kłótnie, teraz tego nie robię. I widzę tego efekty. Ale nie potrzebuję bodźców z zewnątrz, żeby być w formie.

Jesteś zadowolony ze swoich liczb? Osiem bramek to wynik godny nawet jak dla skrzydłowego.

- A tych goli mogło być jeszcze więcej! Ale i tak jestem zadowolony. W trakcie sezonu nie liczyłem bramek i asyst, bo one przychodzą same, kiedy gra się na dobrym poziomie. A ja czułem się dobrze fizycznie, miałem gaz. To była podstawa do tego, abym pokazał swoje umiejętności.

Mówiąc krótko: transfer do Legii Warszawa był strzałem w dziesiątkę.

- Kiedyś powiedziałem ci, że nie lubię patrzeć daleko przed siebie. Taką filozofię miałem, kiedy wybierałem Legię. Wtedy to była najlepsza oferta, więc mnie przekonała. I krok po kroku osiągnąłem tu sukces. Dziś Legia jest jak dom. Ale od razu uprzedzę twoje następne pytanie: nie chcę mówić, co dalej...

A ja mimo wszystko zadam ci to pytanie. Czy zostaniesz na Łazienkowskiej na kolejny sezon?

- Kontrakt mam na kolejne dwa lata, ale nie mam pojęcia, co wydarzy się za trzy miesiące. Ja powiem, że zostanę, a pojawi się superoferta i co wtedy? Mam z niej zrezygnować? Sam nie wiem, co będzie... Nie mogę obiecać, że na pewno zostanę. Ale mogę obiecać, że póki będę w Legii, oddam na boisku serce. Tym bardziej teraz, bo w przyszłym sezonie będę chciał obronić tytuł Najlepszego Piłkarza. Motywacji mi nie zabraknie, bo te dwie nagrody dały mi dużo energii.

Rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje