Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Cracovia 4-0 w 33. kolejce Ekstraklasy

Legia Warszawa bardzo łatwo wygrała z Cracovią 4-0. Różnica poziomu pomiędzy pierwszą a trzecią drużyną najlepiej pokazuje, że w grze o mistrzostwo Polski liczy się tak naprawdę tylko jedna drużyna.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Cracovia przyjechała do stolicy z mocnym postanowieniem postraszenia Legii. Na mecz przy Łazienkowskiej Pasy wyszły w rezerwowym komplecie strojów. I taka też była dyspozycja drużyny Jacka Zielińskiego. Zamiast ekipy, która chce walczyć o miejsce na podium, goście bardziej przypominali niezgraną zbieraninę przypadkowych ludzi. 

Legia bardzo szybko załatwiła sprawę. Może byłoby inaczej, gdyby lepszy dzień miał Grzegorz Sandomierski. Bramkarz Cracovii zawalił przy dwóch pierwszych bramkach dla gospodarzy. Jego dramat zaczął się juz w szóstej minucie. Aleksandar Prijović przepchnął jednego z obrońców Cracovii i mocno uderzył z bardzo ostrego konta. Wydawało się, że strzał nie ma szans na powodzenie, ale nie wiedzieć czemu bramkarz Pasów przepuścił piłkę.

Reklama

Z kolei przy drugim golu futbolówka wpadła mu za kołnierz. Golkiper gości może na swoje usprawiedliwienie mówić, że futbolówka po strzale Michała Kucharczyka zmieniła tor swojego lotu, ale tak naprawdę takich piłek nie można wpuszczać.

Pomiędzy pierwszym a drugim golem Legii Pasy mogły wrócić do gry, ale świetnie przeprowadzony kontratak zmarnował Mateusz Cetnarski. Rozgrywający ekipy z Kałuży będąc w dobrej pozycji uderzył zbyt lekko i piłka padła łupem Arkadiusza Malarza. Była to jedyna groźna akcja gości przy Łazienkowskiej. 

Po niewiele ponad trzydziestu minutach Legia prowadziła już 3-0. Tym razem katem Sandomierskiego był Nemanja Nikolić. Serb z węgierskim paszportem zdobył swoją 26 bramkę w tym sezonie. Niko i tak całkiem łagodnie potraktował drużynę Zielińskiego.

Napastnik Legii zmarnował jeszcze dwie doskonałe okazje do podwyższenia wyniku. Pomimo nie najlepszego meczu do jego statystyk i tak ciężko się doczepić. Oprócz gola, Nikolić zapisał też na swoim koncie dwie asysty przy trafieniach Prijovicia.

Strzelanie przy Łazienkowskiej zakończył Kasper Hamalainien. Były gwiazdor Lecha po raz kolejny rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale tym razem miał powody do zadowolenia. Fin błysnął świetną dwójkową akcją z Prijoviciem. Efektem ich wymiany piłek była czwarta bramka dla Legii. Tym samym Hamalainen zaliczył premierowe trafienie w drużynie Stanisława Czerczesowa. 

"Wojskowi" w efektownym stylu pokonali Cracovię i ze spokojem mogą czekać na ruch Piasta Gliwice, który w niedzielę gra z Lechią Gdańsk.

Krzysztof Oliwa 


Legia Warszawa - Cracovia Kraków 4-0 (3-0)

Bramki: 1-0 Aleksandar Prijović (7.), 2-0 Michał Kucharczyk (25.), 3-0 Nemanja Nikolić (33.), 4-0 Kasper Hamalainen (77.).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Tomasz Jodłowiec. Cracovia Kraków: Bartosz Kapustka, Deleu.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 24 061. 

Legia: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Jakub Rzeźniczak, Adam Hlousek (87. Tomasz Brzyski) - Guilherme, Ondrej Duda, Ariel Borysiuk, Michał Kucharczyk - Aleksandar Prijovic (81. Tomasz Jodłowiec), Nemanja Nikolic (72. Kasper Hamalainen).

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Deleu (46. Łukasz Zejdler), Florin Bejan, Hubert Wołąkiewicz, Jakub Wójcicki - Erik Jendrisek, Miroslav Covilo, Mateusz Cetnarski, Bartosz Kapustka, Mateusz Wdowiak (46. Piotr Polczak) - Tomas Vestenicky (85. Przemysław Pyrdek). 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL