Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Legia-Pogoń 1-2. Damian Warchoł, czyli spełnione marzenie niczym w bajce o Kopciuszku

​Jesienią ubiegłego roku biegał jeszcze po trzecioligowych boiskach w barwach Pelikana Łowicz. Wiosną podpisał kontrakt z rezerwami Legii. Wywalczone już wcześniej przez Legię mistrzostwo Polski oraz liczne kontuzje w zespole sprawiły, że Damian Warchoł, bo o nim mowa spełnił marzenie prawie jak w bajce o Kopciuszku.

Na salony wdarł się w ostatnim momencie zakończonego wczoraj sezonu i trochę na wskutek zbiegu okoliczności. 25 letni napastnik w ubiegłym sezonie zdobył dla Pelikana Łowicz 16 bramek. Był najskuteczniejszym zawodnikiem 1. grupy 3. ligi. W marcu związał się z rezerwami Legii, miał im pomóc w walce o awans do 2. ligi. Nawet nie mógł marzyć, że zaliczy debiut i gola w Ekstraklasie. W niedzielę świętował 25. urodziny i lepszego prezentu chyba nie mógł sobie wymyślić. Na boisku pojawił się w 63. minucie. W doliczonym czasie gry zdobył swoją debiutancką bramkę dla pierwszego zespołu Legii i w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Reklama

- Trzy miesiące temu nie spodziewałem się, że znajdę się w Legii Warszawa i będę grał w takim klubie. Grałem tylko w trzecioligowym Pelikanie Łowicz. Bardzo miło wspominam tamten okres, ale trzeba iść do przodu. Po dobrym sezonie w trzeciej lidze udało się mi zadebiutować w Ekstraklasie. Jestem z tego bardzo zadowolony. Jestem zadowolony przede wszystkim ze swojego występu, a bramka była tylko dodatkiem. Rozegrałem kilka akcji, zaliczyłem kilka odbiorów, potrafiłem się utrzymać przy piłce, były też dwie straty - wyliczał po meczu szczęśliwy autor jedynego gola dla Legii.

W zespole ze stolicy debiut, tyle że od pierwszej minuty zaliczył inny napastnik, młodszy od Damiana Warchoła o osiem lat Szymon Włodarczyk. Także od pierwszej minuty, na środku obrony razem z dwadzieścia lat starszym Inakim Astizem zagrał 17 letni Ariel Mosór. Dla syna Piotra Mosóra to był także debiut w podstawowej jedenastce.

- Fajnie, że c modowi chłopcy dostali szanse, bo na to pracowali. To jest bardzo potrzebne dla ich rozwoju. To może im dać takiego pozytywnego kopa i dużej motywacji do dalszej pracy. Grający przede mną Ariel Mosór zaliczył naprawdę bardzo dobry występ. Nie było u niego w ogóle widać zdenerwowania. Wiedział, że ma wsparcie nas wszystkich. Były momenty, gdzie mógł się zachowywać nerwowo, a tego nie robił. Mógł wybijać piłkę, a spokojnie ją zagrywał. Mi też dało to dużego kopa, żeby wspierać tych młodych piłkarzy, dawać im wiarę, że mogą się dalej rozwijać - mówi doświadczony bramkarz Radosław Cierzniak.

- Co do samego meczu, to zrobiliśmy dzisiaj dużo, żeby nie przegrać. Trochę szkoda, że nie zdobyliśmy choćby punktu, ale cieszmy się z mistrzostwa. Przez cały sezon pracowaliśmy na ten sukces - dodaje Cierzniak.

Po meczu, w którym szansę gry dostali też inni młodzi piłkarze, a także ci grający zdecydowanie mniej w zakończonym sezonie, legioniści odebrali złote medale. Nie obyło się bez - delikatnie mówiąc - słabego zachowania części kibiców Legii, którzy wygwizdali Jose Kante. Ma to związek z kopnięciem koszulki przez gwinejskiego napastnika po meczu ze Śląskiem Wrocław. Niektórzy fani Legii nie mogą mu tego do dziś wybaczyć.

- Całej drużynie, która zagrała w tym ostatnim meczu chcę podziękować i pogratulować za wysiłek oraz zaangażowanie. Zagrało wielu młodych chłopaków, nie każdy występował na swojej pozycji. Z dobrym przeciwnikiem graliśmy wyrównane spotkanie. Przy odrobinie szczęścia wynik mógł być dla nas bardziej  korzystny - powiedział po meczu trener Legii Aleksandar Vuković.

-  Ten mecz był dla nas niezwykle przydatny. Dał nam bardzo dużo informacji, spostrzeżeń i tego jak możemy patrzeć na poszczególnych zawodników, zarówno tych młodych, jak i mniej grających. Pod tym względem to był idealny mecz. Cieszę się też, że mecz odbył się bez kontuzji, że nie doszło także do kontuzji podstawowych zawodników, bo mogliśmy ich już oszczędzać. Sam wynik oczywiście nie jest przyjemny. Nie chcemy przegrywać, nawet grając w odmłodzonym składzie, ale na pewno nie jest to sprawa najważniejsza, w kontekście tego, co nasz czeka w najbliższym czasie - zakończył konferencję prasowa Vuković.

W ligowej tabeli Legia o trzy punkty wyprzedziła Lecha Poznań i o osiem Piasta Gliwice. Mistrz Polski do treningów wróci 29 lipca. 9 sierpnia zagra na własnym stadionie mecz o Superpuchar ze zwycięzcą finału Totolotek Pucharu Polski, w którym zmierzą się Cracovia z Lechią Gdańsk. Tego samego dnia Legia Warszawa pozna rywala w 1. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Dzień później pozna także potencjalnego przeciwnika w ewentualnej drugiej rundzie kwalifikacji.

Pierwsze spotkanie o Champions League podopieczni Aleksandara Vukovicia zagrają 18 lub 19 sierpnia.

Zbigniew Czyż

   

Dowiedz się więcej na temat: Damian Warchoł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje