Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Legia - Jagiellonia 1-0. Po siedmiu porażkach mistrz Polski w końcu wygrał

Piłkarze Legii przerwali fatalną serię 7 ligowych porażek z rzędu. Przy Łazienkowskiej mistrz Polski pokonał Jagiellonię Białystok 1-0 i zrównał się w tabeli z zajmującą 15. miejsce Termalicą Nieciecza. Autorem zwycięskiego gola był tuż przed przerwą Mattias Johansson.

Poprzednio komplet punktów Legia zdobyła 19 września, pokonując Górnika Łęczna (3-1). Potem znalazła się na jednym z największych wiraży w swoich występach w Ekstraklasie. Doznała 7 porażek z rzędu, co stanowi wyrównanie rekordu najdłuższej serii w historii gier na najwyższym szczeblu Wojskowych. Jest też pierwszą ekipą z dwucyfrowym dorobkiem przegranych po trzynastu rozegranych starciach - od Zawiszy Bydgoszcz w sezonie 2013/14.

Do tego doszło 10 spotkań z rzędu z minimum jednym straconym golem, a w poprzednich czterech starciach zawodnicy z Łazienkowskiej zainkasowali aż 12 bramek, czyli średnio trzy na mecz! W końcu koszmar ekipy z Łazienkowskiej dobiegł końca, co zgrało się z powrotem do składu Artura Boruca, owacyjnie przywitanego przez kibiców gospodarzy.

Reklama

Legia - Jagiellonia. Pech Artura Jędrzejczyka

Już po 9. minutach boisko opuścić musiał jednak inny filar mistrza Polski Artur Jędrzejczyk. Po starciu z Bojanem Nasticiem doświadczony defensor próbował wstać, ale od razu zaczął się zataczać i o grze nie mogło być mowy; na dodatek trzymał się za bark. Jędrzejczyka zastąpił Mattias Johansson - bohater i zarazem pechowiec meczu.

Nowy program o Ekstraklasie - Oglądaj w każdy poniedziałek o 20:00!

Przewaga Legii była spora, ale kolejne sytuacje miejscowi marnowali. Po główce Johanssona w 14 min. piłkę z bramki Jagiellonii wybił Taras Romanczuk, a po strzale Josue efektowną paradą popisał się Xavier Dziekoński, który ponownie odbił uderzenie Portugalczyka tuż przed przerwą.

Legia - Jagiellonia. Johansson daje prowadzenie

Już w doliczonym czasie gry Legia wyszła jednak na prowadzenie. Josue z rzutu rożnego wycofał do Filipa Mladenovicia, który wrzucił piłkę w pole karne; najwyżej do niej wyskoczył Mahir Emreli, odgrywając ją na drugi słupek, gdzie pozostawiony bez opieki Johansson z bliska wpakował ją do siatki.

Sędzia Tomasz Musiał przez kilkadziesiąt sekund konsultował jeszcze z VAR, czy Emreli nie był na spalonym, ale ostatecznie gola uznał i na przerwę podopieczni Marka Gołębiewskiego schodzili ze sporym zastrzykiem optymizmu.

Szwed nieoczekiwanie nie wrócił z szatni na boisko, uskarżając się na problem z mięśniem dwugłowym. Zastępujący go Lindsay Rose okazał się jeszcze większym pechowcem, bo pograł niecałe 20 minut - fatalnie zderzył się głową z Błażejem Augustynem i zakrwawiony zakończył udział w meczu.

Goście dziwnie przespali pierwszą połowę i zapłacili za zachowawczość, choć przecież w poprzednich trzech meczach aż 8 razy trafili do bramki rywali. Po zmianie stron musieli się bardziej otworzyć, ale ich ataki były nieporzekonujące. A gdy już Tomas Przikryl minął Boruca, sędzia odgwizdał spalonego.

Jagiellonia bezzębna przy Łazienkowskiej. Szczęście Boruca


Bramkarz Legii był na posterunku przy strzałach Tarasa Romanczuka i Fiodora Czernycha. A gdy Boruc popełnił błąd - wypuścił piłkę po nieudanym wyjściu z bramki - uderzenie Przikryla zablokował obrońca.

Jagiellonia trafiła do siatki - po wrzutce Przemysława Mystkowskiego uczynił to główką Israel Puerto, ale Hiszpan był na spalonym. Podobnie było chwilę później pod drugą bramką - trafił Pekhart, ale podający Josue był na minimalnym spalonym.

I choć Tomasz Musiał przedłużył spotkanie aż o 9 minut - w jego trakcie było kilka dłuższych przerw - Jaga okazała się przy Łazienkowskiej bezzębna, a najgroźniej było w ostatniej akcji, gdy czujność Boruca przetestował... piłkarz Legii Kacper Skibicki, omal nie pokonując swojego bramkarza. Zaraz potem sędzia zagwizdał po raz ostatni i mistrz Polski w końcu wyrwał tak upragniony komplet punktów.


Interia Sport - Gramy Dalej prosto z gali rozdania Złotej Piłki - SPRAWDŹ!

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 1-0 (1-0)

Bramka: Johansson (45.+2)

Legia: Boruc - Jędrzejczyk (9. Johansson, 46. Rose, 67. Pekhart), Wieteska, Hołownia, Ribeiro - Slisz - Skibicki, Josue, Luquinhas (87. Martins), Mladenović - Emreli.

Jagiellonia: Dziekoński - Pazdan, Augustyn (66. Matysik), Puerto, Nastić (77. Wdowik) - Przikryl (84. Trubeha), Romanczuk, Pospiszil (67. Mystkowski), Bida (46. Olszewski) - Czernych, Żyro.

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).

Żółte kartki: Luquinhas - Nastić, Przikryl, Romanczuk.

TM



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy