Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (14 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Legia - Drutex-Bytovia 4-2 w PP. Romeo Jozak o dwóch twarzach Legii

Kto był we wtorkowy wieczór na obiekcie przy Łazienkowskiej 3, ten słyszał, jak donośne gwizdy żegnały schodzących do szatni gospodarzy. Dla nich najgorsze, że bardzo zasłużone. Legia do meczu z Bytovią podeszła jak do wypełniania niechcianych obowiązków, dlatego też jej gra wyglądała tak źle. Z racji zwycięstwa w Bytowie 3-1 bramka zdobyta w stolicy przez gości, przecież drużynę zajmującą dopiero jedenaste miejsce w I lidze, nie wprowadziła wielkich obaw o kwestie awansu, niemniej skutecznie psuła nastroje wszystkim warszawiakom przybyłym na stadion.

Jozak był tego faktu świadomy, więc podczas rozmowy z piłkarzami pomiędzy połowami musiał przypomnieć, że zwyczajnie w świecie nie wypada im awansować do kolejnej rundy po linii najmniejszego oporu i że na tle takiego rywala powinni zapewnić fanom show godne mistrzów Polski.

Reklama

I zapewnili. Dwoma trafieniami popisali się Sebastian Szymański oraz Hildeberto Pereira, Bytovia odpowiedziała już tylko raz, więc mecz skończył się wynikiem 4-2. Efektownym, choć pokazującym też, że drużyna z Ł3 jest wciąż bardzo daleka od ideału. Na co oczywiście trener zwracał uwagę podczas konferencji prasowej.

- To były zupełnie dwie różne połowy Legii. Przewidywałem, że zagramy mało stabilnie, bo w pierwszym składzie wystąpiło kilku nowych zawodników, ale ostatecznie udało się ten mecz wygrać - mówił.

- Mieliśmy gdzieś z tyłu głowy to 3-1 z Bytowa, dlatego też spodziewałem się pewnych wahań w naszej grze. Ale nie aż takich. W przerwie porozmawiałem z chłopakami i ta rozmowa przyniosła oczekiwane skutki. Cieszę się z gry niektórych zawodników, niemniej są też tacy, którzy spisali się słabo - podsumowywał dokonania podopiecznych, choć konkretnych nazwisk w kontekście pochwał i nagan wymieniać nie chciał.

O ile Hildeberto także dwukrotnie cieszył się z gola, o tyle prawdziwą gwiazdą dnia był w Legii zdecydowanie Szymański. Ten do dwóch trafień dołożył jeszcze asystę oraz wiele udanych akcji, gdy obrońców drużyny przeciwnej po prostu wkręcał w murawę przy Łazienkowskiej. Znany z ręki do zdolnych młokosów Chorwat, który akurat na 18-latka z Białej Podlaskiej decyduje się zadziwiająco rzadko, po meczu nie miał innego wyjścia. Musiał jego umiejętnościom wychwalać. - Szymański zagrał bardzo dobre spotkanie. Miał czucie gry, przestrzeni, partnerów z boiska. Udowodnił swój talent - opowiadał.

Młody pomocnik natomiast czuje, że z każdym takim meczem jak ten wtorkowy, wytrąca przełożonemu wszelkie argumenty o niewystawianiu go w pierwszym składzie. Przecież drugiego gola strzelił w sposób dla siebie bardzo nietypowy, bowiem po pięknym uderzeniu głową.

- Tak, to prawda, główka nie jest moją mocną stroną, ale dzisiaj wpadło. I niech wpada dalej, bo brakowało mi tych meczowych minut i cieszy mnie każda z nich. Muszę być cierpliwy i pracowity, niemniej pokazałem tym spotkaniem, że jestem kimś ważnym w tej drużynie i że trener może na mnie stawiać - Szymański przekonywał na gorąco podczas wywiadu dla Polsatu Sport.

majk

Dowiedz się więcej na temat: Romeo Jozak | Legia Warszawa | drutex-Bytovia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama