Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Radomiak (16 pkt.)
  • 7 .Cracovia (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)

Legia. Aleksandar Vuković po zdobyciu mistrzostwa: To dopiero początek naszej drogi

- Mamy okazję świętować mistrzostwo najwspanialszego klubu w Polsce. Klubu, który ma najlepszych piłkarzy. Wierzę, że to, co się dzisiaj dzieje, to dopiero początek naszej drogi. Mam nadzieję drogi sukcesu - powiedział wzruszony trener Legii Aleksandar Vuković podczas mistrzowskiej fety na statku na bulwarach wiślanych.

Piłkarze i kibice Legii 14. w historii klubu mistrzostwo Polski świętowali inaczej niż w poprzednich latach. Ma to oczywiście związek z pandemią. Zamiast na Starym Mieście piłkarze Legii, właściciel drużyny Dariusz Mioduski i zarząd klubu przepłynęli efektownie po Wiśle w okolicach bulwarów wiślanych. W sobotę, o godz. 21 piłkarze wypłynęli statkiem z Portu Czerniakowskiego. Wzdłuż rzeki zatrzymywali się co jakiś czas przy dźwiękach hymnu klubu "Sen o Warszawie" Czesława Niemena.

W okolicach pomnika Syrenki piłkarze pojawili się ok. g.21.30, zabawa trwała do 23. Trasa przejazdu nowych mistrzów Polski zakończyła się w okolicach podświetlonego w klubowych barwach Mostu Śląsko-Dąbrowskiego.

Reklama

Nie brakowało owacji dla trenera Aleksandara Vukovicia. Ten zrewanżował się krótkim przemówieniem.

- Legia ma pięćdziesiąt tytułów mistrza Polski za mało. Jeszcze daleka droga do tego, żeby czuć się w pełni usatysfakcjonowanym. Trzeba jechać dalej.  Trzeba dalej robić swoje. Przed nami jest jeszcze dużo do zrobienia - powiedział serbski szkoleniowiec, który jest jedynym w Polsce obcokrajowcem z tytułem mistrza Polski jako piłkarz i jako trener.

Po tych słowach Aleksandar Vuković nie oddał mikrofonu. Rozpoczął popularną wśród kibiców Legii przyśpiewkę "Mistrzem Polski jest, ukochana ma. Mistrzem Polski jest, Legia Warszawa". Owacji nie było końca.

Kibice skandowali też nazwisko Artura Jędrzejczyka. Kapitan Legii przez kilka minut prowadził doping dla kilku tysięcy fanów zespołu z Łazienkowskiej. Były sztuczne ognie i muzyka.

Wcześniej, jeszcze na stadionie piłkarze fetowali mistrzostwo razem ze zgromadzonymi na stadionie kibicami. Tuż po meczu głos zabrał Mateusz Wieteska. W tym sezonie obrońca Legii zrobił wyraźny postęp.

- Na to mistrzostwo zapracowała cała drużyna i cały klub. Bardzo się cieszymy z tego, że udało się nam przypieczętować mistrzostwo Polski na własnym stadionie. Sam mecz przebiegał pod nasze dyktando. Cały czas kontrolowaliśmy to spotkanie. Mogliśmy zdobyć więcej niż dwie bramki, ale wystarczyło nam to do wywalczenia mistrzostwa.

- To, że już zapewniliśmy sobie mistrzostwo nie zmienia faktu, że w ostatnich dwóch meczach z Lechią Gdańsk i Pogoni Szczecin zagramy o zwycięstwa. W każdym spotkaniu wychodzimy na boisko po to, aby zdobyć trzy punkty. Będzie nam przyświecał w dalszym ciągu taki sam cel - powiedział Mateusz Wieteska.

Niebawem powinniśmy się dowiedzieć o planach klubu związanych ze wzmocnieniem zespołu w przerwie letniej.

Póki co Legia rozegra jeszcze dwa spotkania. W środę zagra na wyjeździe z Lechią Gdańsk, w przyszłą niedzielę na zakończenie sezonu podejmie Pogoń Szczecin. Prawdopodobnie trener Vuković wystawi w tych spotkaniach eksperymentalne jedenastki.

Możemy się spodziewać debiutów 17-letnich: Szymona Włodarczyka i Ariela Mosóra. Więcej czasu na boisku powinni spędzić Piotr Pyrdoł, czy Iniaki Astiz. Możliwe, że do bramki wróci Wojciech Muzyk, aby nabrać doświadczenia.

Mistrzostwo Legii Warszawa zbiegło się z sukcesem finansowym. W tym sezonie na transferach klub zarobił ok. 20 mln euro. Za pozyskanie nowych piłkarzy zapłacił ok. 3 miliony euro.

Innym wielkim sukcesem klubu jest wybudowanie nowoczesnego centrum treningowego Legia Training Center. Do użytku zostanie uroczyście oddane w przyszły poniedziałek, w podwarszawskich Książenicach.

Kto wie, czy w tym roku Legia nie zapoczątkowała kolejnej passy tytułów mistrza Polski. Ważne jednak, aby nie zadowalała się zwycięstwami tylko na krajowym podwórku.

Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje