Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Jakub Wawrzyniak dla Interii: Liga Europy to dla Legii Warszawa plan minimum

Legia w Ekstraklasie nie ma rywali, którzy mogliby jej zagrozić. A to dlatego, że jest silnym zespołem. Czy to jest silniejsza Legia niż w ubiegłym sezonie? Wydaje się, że tak. Planem minimum powinno być dla niej zakwalifikowanie się do Ligi Europy, a nie tylko do Ligi Konferencji - mówi w rozmowie z Interią Jakub Wawrzyniak, były obrońca Legii Warszawa i reprezentacji Polski.

Do zakończenia sezonu w Ekstraklasie zostały już tylko dwie kolejki. W ubiegłym tygodniu stało się jasne, że tytuł obroni Legia Warszawa i po raz piętnasty w historii sięgnie po mistrzostwo Polski. To ona po raz kolejny będzie się dobijać do bram Ligi Mistrzów. Nie ma jednak żadnej pewności, że przebrnie, chociażby eliminacje do Ligi Europy, czy do fazy grupowej nowych rozgrywek, Ligi Konferencji.

- Gratulacje i ogromny szacunek dla Legii, że podobnie jak w ubiegłym roku już na kilka kolejek przed końcem sezonu zapewniła sobie mistrzostwo Polski. Szacunek tym większy, że dokonała tego w trudnym, pandemicznym czasie. Jak mocny to jest mistrz Polski? Zweryfikuje Europa. W ubiegłym roku, gdy tytuł zdobywała drużyna z Alaksandarem Vukoviciem, sytuacja była analogiczna jak teraz. A jak to później wyglądało w Europie to wszyscy pamiętamy. Tylko Europa potrafi zweryfikować siłę i potencjał Legii. Podobnie jak w przypadku zespołu, prawdziwą weryfikacją umiejętności trenera Czesława Michniewicza będzie właśnie to, w jakim miejscu drużyna zakończy przygodę z pucharami - mówi nam Jakub Wawrzyniak.

W Ekstraklasie zespół ze stolicy w pełni dominuje można powiedzieć w sposób cykliczny. W lidze jest zabawa. Nie ma rywali, którzy mogliby jej zagrozić. A to dlatego, że jest silnym zespołem. Czy to jest silniejsza Legia niż w ubiegłym sezonie? Wydaje się mi, że tak. Chociażby ze względu na to, że gra trójką obrońców z dwoma dobrze osadzonymi wahadłami. Ma też świetnego napastnika Thomasa Pekharta. Niestety jednak w pewnym sensie jest od niego uzależniona - dodaje.

Reklama

Ból głowy prezesa Mioduskiego i działaczy

W czerwcu kończą się kontrakty aż jedenastu piłkarzom Legii. Wiadomo, że z klubem żegna się Joel Valencia. Nie wiadomo natomiast, czy w drużynie z Łazienkowskiej pozostaną inni ważni dla niego piłkarze, jak Paweł Wszołek, Marko Vesović, Walerian Gwilia czy Thomas Pekhart.

- Podejrzewam, że działacze i prezes Legii mają teraz taki trochę ból głowy w kwestii kontraktów, bo ta sprawa dotyczy wielu zawodników. Nikt nie wie, w jakim składzie Legia przystąpi do nowego sezonu. Na szczęście w klubie został Artur Boruc. I bardzo dobrze, bo  to jest klasa sama w sobie. Przerasta umiejętnościami pozostałych bramkarzy w Ekstraklasie.

Jeśli chodzi o obronę to nie mam obaw co do gry Legii trójką zawodników w defensywie. Mam jednak obawy o to, że kluby Ekstraklasy rzadko kiedy sprawdzały to ustawienie Legii, jak radzi sobie, chociażby po stracie piłki. Chyba we wszystkich meczach Legia atakowała, była stroną dominującą, w ani jednym nie grała defensywnie. Wydaje mi się, że klub będzie szukał wzmocnienia na środek obrony. 

Siedem wzmocnień? Coś w tym jest

- Mariusz Piekarski powiedział, że Legia potrzebuje siedmiu wzmocnień, żeby zawalczyć o Europę. Coś w tym chyba jest. Mecze z Lechem Poznań czy Cracovią pokazały, że wyłączenie z gry wahadłowych oraz napastnika znacznie obniża siłę rażenia Legii. To pokazało, że do pomocy także przydałoby się pozyskać jeszcze dodatkowych dobrych piłkarzy, by zwiększyć repertuar możliwości gry w tej formacji.

W ataku Legia nie potrzebuje drugiego napastnika, jeśli oczywiście Thomas Pekhart będzie strzelał co sezon ponad dwadzieścia goli. Chyba żaden klub w Europie nie ma dwóch strzelających napastników. Pamiętajmy, że Pekhart jedzie z reprezentacją Czech na mistrzostwa Europy. Jeżeli zagra dobry turniej to będzie go ciężko zatrzymać przy Łazienkowskiej - martwi się Jakub Wawrzyniak.

Liga Europy to minimum

Były obrońca Legii nie ma wątpliwości, jeśli chodzi o postawę zespołu w najbliższych rozgrywkach europejskich. Dla klubu planem minimum powinien być awans co najmniej do Ligi Europy. Zakwalifikowanie się tylko do Ligi Konferencji nie spełni tego warunku.

- Legia jest flagowym produktem Ekstraklasy i powinna mieć trochę większe ambicje. Jeśli chodzi natomiast o najbliższą przyszłość klubu, to idealnie byłoby wychowywać samemu młodych, zdolnych piłkarzy, promować ich i sprzedawać za dobre pieniądze do dobrych zachodnich klubów. Akademia Legii, która działa w Legia Training Center, potrzebuje trzech, czterech lat, aby "wyprodukować" dobrych zawodników, kandydatów do gry w pierwszym zespole. To jest proces na który potrzeba czasu. Musimy wiedzieć, że ciężko jest sprowadzać do naszego kraju bardzo dobrych piłkarzy z zagranicy, bo Ekstraklasa nie jest specjalnie atrakcyjną ligą dla świetnych piłkarzy. Trzeba samemu takich piłkarzy wychowywać - zakończył były reprezentacyjny obrońca.Legia dziś w Mielcu o 17.30 zmierzy się z miejscową Stalą. Sezon zakończy na własnym stadionie 16 maja, gdy przy Łazienkowskiej podejmie innego z beniaminków, Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Rozmawiał Zbigniew Czyż



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje