Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Henning Berg: To niesprawiedliwa decyzja

Coś tu nie gra - tak przynajmniej uważa Henning Berg, trener Legii Warszawa. Szkoleniowiec mistrzów Polski nie kryje zdziwienia zmianami terminarza, które zafundowała Ekstraklasa. Swój mecz z Lechem Zawisza zagra już trzy dni po występie w finale Pucharu Polski

- W regulaminie z końca grudnia jest napisane, że finaliści Pucharu Polski swoje mecze 32. kolejki mieli rozegrać 6 i 7 maja. Zaszła jednak zmiana i Zawisza zagra z Lechem 5 maja, czyli trzy dni po finale krajowego pucharu. Dlaczego? - nie krył zdziwienia szkoleniowiec. Jego zdaniem to niesprawiedliwe forowanie lechitów. Jego zdaniem Zawisza nie zdąży zregenerować się po meczu na Stadionie Narodowym. A do tego, jeśli bydgoszczanie wygrają, to trudno się spodziewać, aby do spotkania z Lechem przystąpili gotowi na sto procent.

Decyzja działaczy nie popsuła jednak humoru Bergowi, który nie krył uznania dla swojej drużyny. Berg podkreślił, że był pod dużym wrażeniem podejścia mentalnego piłkarzy. - Jeśli wygrywasz 3-0 i chwilę później znów grasz z tą samą drużyną, to ciężko jest zachować koncentrację na tym samym poziomie. Dlatego tak bardzo cieszy mnie ta wygrana.

Reklama

Sobotnie spotkanie było trudniejsze dla Legii niż to sprzed trzech tygodni. - To był ciężki mecz, warunki atmosferyczne dały nam się we znaki, bo cały czas padało, murawa była nasiąknięta, w związku z tym mieliśmy problemy z utrzymaniem tempa. Zawisza bronił się lepiej niż poprzednim razem, ale utrzymaliśmy koncentrację na wysokim poziomie i wygraliśmy - dodał szkoleniowiec.

Berg sam sobie przyklasnął za wstrzymanie się ze zmianami. Pomimo tego, że do 70 minuty utrzymywał się bezbramkowy remis, na boisku biegała ta sama jedenastka, która rozpoczęła mecz. - Czekałem ze zmianami. Każda roszada powinna podnosić poziom gry. Miałem przeczucie, że i tak możemy strzelić gola, mając tych samych piłkarzy na boisku. Nie chcę się chwalić, ale sprawdziło się to. Jodłowiec, Żyro, Duda, Radović, Ojamaa zagrali bardzo dobre spotkanie. No i te bramki! Bramka Żyry był świetny, po jeszcze lepszym podaniu Jodłowca. Ucieszył mnie też gol Marka Saganowskiego - zakończył Norweg.

Krzysztof Oliwa

Zobacz terminarz i tabelę grupy mistrzowskiej T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje