Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (9 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (5 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (5 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)

Górnik Zabrze - Legia Warszawa 2-0. Koszmar powróci?

Po czterech z rzędu zwycięstwach Legii przyszedł czas na zimny prysznic. Lider Ekstraklasy przegrał w Zabrzu z Górnikiem 0-2 i jego przewaga nad drugim Piastem Gliwice stopniała do siedmiu punktów. Identyczna sytuacja miał miejsce w ubiegłym roku. Legia po 30 kolejkach wyprzedzała zespół Waldemara Fornalika dokładnie o siedem punktów, a mimo to na finiszu straciła pewne wydawało się mistrzostwo.

Nasza wybitna noblistka Wisława Szymborska pisała: "Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy". Czy w tym przypadku rzeczywiście tak będzie? Odpowiedź poznamy 19 lipca lub wcześniej. Przed Legią siedem kroków do sięgnięcia po złote medale. Wydaje się, że byłyby znacznie łatwiejsze do pokonania, gdyby ze Śląska drużyna Aleksandara Vukovicia wracała choćby z punktem. Świadomość ewentualnego koszmarnego dla Legii powtórzenia wydarzeń z ubiegłego roku nie pozwoliła chyba tej nocy dobrze spać serbskiemu szkoleniowcowi.

Reklama

- To jeden z tych przykładów, który uczy nas, że wynik nie do końca odzwierciedla to, co dzieje się na boisku. W pierwszej połowie Górnik nie miał praktycznie żadnych swoich szans, a strzelił bramkę. My mieliśmy kilka sytuacji, ale brak skuteczności spowodował, że do przerwy przegrywaliśmy. Po zmianie stron znowu bramka, przyznam bardzo ładna, jednak my ponownie nie wykorzystujemy swoich okazji. Gospodarze tak naprawdę swoje dobre szanse stworzyli dopiero w końcówce meczu. Patrząc na naszą skuteczność w tym spotkaniu, nie mogliśmy go wygrać. Zdajemy sobie sprawę, że musimy ją zdecydowanie poprawić, musi być na wyższym poziomie - mówił na konferencji prasowej Aleksandar Vuković.

W Zabrzu od pierwszej minuty w ataku zagrał przeciętnie dysponowany w niedzielę Thomas Pekhart. W drugiej połowie dołączył do niego Jose Kante. Legia grała dwójką napastników, ale efektów nie było. Kilka minut później Czecha zastąpił Vamara Sanogo, jednak piłka nie mogła znaleźć drogi do bramki Chudego. Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby fatalnego błędu nie popełnił najprawdopodobniej odchodzący z Legii już za niespełna trzy tygodnie do AS Monaco Radosław Majecki.

Rundę mistrzowską Legia rozpocznie najbliższą niedzielę. Przy Łazienkowskiej podejmie dobrze prezentujący się ostatnio Śląsk Wrocław.

- Zaczynamy tę rundę w dobrej sytuacji, ale też w takiej, która zmusza nas do prezentowania się na jak najwyższym poziomie od pierwszego meczu. Chcemy w następnych spotkaniach grać tak, jak robiliśmy to przez większą część sezonu. Chcemy prezentować dobrą piłkę - zakończył Vuković.

Dowiedz się więcej na temat: Aleksandar Vuković | Paweł Wszołek | Legia Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje