Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

​Cracovia - Legia Warszawa 0-1. Czesław Michniewicz: Po meczu zadałem piłkarzom jedno pytanie

- Spytałem zawodników, czy pamiętają, kto był liderem tabeli 22 listopada poprzedniego roku. Odpowiedzieli, że "nie", więc zgodnie z prawdą powiedziałem im, że teraz także nie ma znaczenia kto jest na pierwszym miejscu - mówił Czesław Michniewicz, trener Legii, która po pokonaniu Cracovii została liderem Ekstraklasy.

- Spodziewaliśmy się trudnego spotkania i takie właśnie było. Początek należał do nas, ale później mecz się wyrównał i oba zespoły miały sytuacje. W naszej bramce świetnie spisywał się Czarek Miszta, a później udało nam się zdobyć gola po świetnym podaniu Juranovicia do Mladenovicia. Cieszymy się bardzo, choć w końcu zrobiło się nerwowo, bo nie graliśmy za dobrze i oddaliśmy inicjatywę Cracovii. Emocji nie brakowało - analizował spotkanie Michniewicz.

Reklama

Szkoleniowiec Legii w trakcie meczu przeprowadził tylko jedną zmianę - Waleriana Gwilię zastąpił Rafael Lopes.

- Gdy Gwilia zgłosił uraz, to zdecydowaliśmy się zmienić ustawienie i wpuścić Lopesa, który świetnie zna tutejszy stadion. Dzięki temu mieliśmy też więcej opcji gry do przodu, ale zrobiło się luźniej w środku, co Cracovia wykorzystała. Poza tym Lopes był na ławce jedynym zawodnik ofensywnym, no może poza Mateuszem Cholewiakiem. Pozostali rezerwowi to piłkarze defensywni, a w obronie nic nie trzeba było dziś zmieniać - uważa Michniewicz.

Wygrana Legii do końca jednak wisiała na włosku, ponieważ sędzia Piotr Lasyk po ostatniej akcji meczu analizował, czy nie podyktować rzutu karnego dla Cracovii. W końcu jednak zdecydował, że gospodarzom on się nie należy.

- Byłem bardzo daleko od tej akcji. Jedyne pretensje miałem do sędziego o to, że ta sytuacja miała miejsce już po czasie. Sędzia mówił jednak, że doliczył 30 sekund za żółtą kartkę dla jednego z trenerów Cracovii. Oczywiście końcówka była nerwowa, ale skończyło się szczęśliwe dla nas - cieszy się Michniewicz.

Dzięki wygranej Legia została liderem tabeli i o punkt wyprzedza Raków Częstochowa, który zremisował w Poznaniu z Lechem (3-3).

- Po meczu spytałem zawodników, czy wiedzą, kto był liderem 22 listopada poprzedniego roku. Odpowiedzieli, że "nie", więc zgodnie z prawdą powiedziałem im, że teraz także nie ma znaczenia kto jest pierwszy. Ważne, kto będzie liderem po 30. kolejce. Pierwszym miejscem teraz głowy sobie nie zaprzątamy - zapewnia Michniewicz.

Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Legia Warszawa | michniewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje