Reklama

Reklama

Arkadiusz Malarz: Mimo 34 lat wciąż się rozwijam

- Mimo 34 lat wciąż się rozwijam - mówi bramkarz Legii Warszawa Arkadiusz Malarz. Golkiper "Wojskowych" opowiedział także o relacjach z żoną, dziennikarką NC+ Darią Kabałą-Malarz. - Czasami nie jestem zadowolony, że tak dobrze zna się na piłce, bo wytyka mi słabe punkty - śmiał się.

- Mimo 34 lat wciąż się rozwijam - mówi bramkarz Legii Warszawa Arkadiusz Malarz. Golkiper "Wojskowych" opowiedział także o relacjach z żoną, dziennikarką NC+ Darią Kabałą-Malarz. - Czasami nie jestem zadowolony, że tak dobrze zna się na piłce, bo wytyka mi słabe punkty - śmiał się.

- Znamy sytuację w tabeli, ale nie patrzymy na rywali. Skupiamy się wyłącznie na sobie. Wszyscy mocno wierzymy, że zdobędziemy mistrzostwo Polski. Każdy z nas daje z siebie wszystko, aby osiągnąć ten cel. Doskonałym przykładem może być ostatni mecz z Pogonią Szczecin (1-0), kiedy to wszyscy zawodnicy maksymalnie się zaangażowali - powiedział Malarz na wtorkowym spotkaniu z kibicami.

Malarz zimą przeniósł się z PGE GKS Bełchatów do Legii jako zmiennik w bramce Duszana Kuciaka. Zagrał w pięciu meczach ligowych. Nie boi się także ewentualnej rywalizacji z Arturem Borucem, który we wtorek podpisał kontrakt z AFC Bournemouth, ale wielokrotnie powtarzał, że w przyszłości będzie chciał wrócić na Łazienkowską. 

Reklama

- Z Arturem przyjaźnimy się od wielu lat i nie boję się rywalizacji z nim. Wiem, że pewnego dnia wróci do domu. Walka z nim o miejsce w składzie będzie dla mnie miła, ale na pewno nie odpuszczę. Mam swoje ambicje, ale najważniejsze jest dobro drużyny. Właśnie ze względu na rywalizację zdecydowałem się na związanie z Legią, bo mimo 34 lat, wciąż się rozwijam. Oferta stołecznego zespołu była dla mnie ogromnym wyróżnieniem - podkreślił bramkarz "Wojskowych". 

Jednak były klub Malarza PGE GKS Bełchatów znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli i podobnie jak Zawisza Bydgoszcz ma na koncie 20 punktów. Nadzieje na pozostanie w ekstraklasie utrzymane zostały dzięki wtorkowemu zwycięstwu nad Ruchem Chorzów 4-2. 

- Ciężko mi oceniać kolegów z dawnej drużyny, ale stało się tam coś złego. Chłopaki długo nie mogli wrócić na zwycięską ścieżkę, ale mam nadzieję, że poniedziałkowa wygrana tchnie w nich dobry impuls. Wierzę, że nie wszystko stracone i utrzymają się w Ekstraklasie - przyznał golkiper.

Na spotkaniu z fanami powiedział także o relacjach z żoną, która jest dziennikarką stacji telewizyjnej transmitującej rozgrywki ligowe - Darii Kabały-Malarz.

- Czasami nie jestem zadowolony, że tak dobrze zna się na piłce, bo wytyka mi słabe punkty (śmiech). Jest jednak moim życiowym przyjacielem i mogę liczyć na jej wsparcie. Tak naprawdę, to cieszę się, że tak dobrze zna się na futbolu - przyznał Malarz.

W niedzielę Legia podejmie Wisłę Kraków w 35. kolejce Ekstraklasy.

Ekstraklasa - tabela, wyniki, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL