Reklama

Reklama

Zasłużony trener grzmi: "Mistrz Polski musi mieć stadion!"

Lechia Gdańsk zamknie sezon Ekstraklasy meczem z Rakowem w Częstochowie w sobotę o 17.30. Z wieloletnim trenerem zespołów ligowych, Bogusławem Kaczmarkiem rozmawiamy o kończącym się sezonie zarówno w kontekście góry jak i dołu tabeli.

Maciej Słomiński, Interia: Trójmiejski jedynak w Ekstraklasie, Lechia Gdańsk finiszuje na czwartym miejscu. To dobry wynik?

Bogusław Kaczmarek, zasłużony trener: - Szkoda, że Lechia nie wykorzystała szansy i słabości ligi, bo mogła być wyżej. Gdyby Raków Częstochowa nie zdobył Pucharu Polski, czwarte miejsce nic by nie dawało. Mogło być lepiej.

Proszę mi wierzyć, że w Lechii Gdańsk przynajmniej oficjalnie, panuje zadowolenie z ligowego finiszu.

- Brakowało stabilizacji, dobre mecze przeplatały się ze słabszymi. Nie chcę jednak przesadnie narzekać, widzę pomysł w drużynie Tomasza Kaczmarka, którego nazwisko zobowiązuje. Dobrze, że pod koniec rozgrywek postawił na Kubę Kałuzińskiego, a nie starego Niemca, który dziś jest, jutro go nie będzie. Kuba to chłopak, który będzie robił różnicę, jeśli wystawisz go właściwie obojętnie gdzie w linii pomocy. Dla niego to bez różnicy, on zawsze chce piłkę. Kuba ma za nic przepis o młodzieżowcu, od niego powinno zaczynać się ustalanie składu w drugiej linii Lechii Gdańsk.

Reklama

Różnie się mówi o Akademii Lechii, ale on jest jej produktem od A do Z.

- Dobre i to, chociaż kiedyś Lechia była kuźnią talentów na większą skalę. Zdobywaliśmy juniorskie mistrzostwa i przekazywaliśmy zawodników, by grali dla reprezentacji i w piłkarskiej elicie, gdzie indziej, tam gdzie były zasobniejsze portfele. A jaka była tajemnica, że to właśnie znad morza wyszło tyle talentów?

Nie mam bladego pojęcia.

- Działo się tak dlatego, że boiskową wiedzę przekazywali ludzie stąd. Romanowie Korynt i Rogocz, potem Wojciech Łazarek, Jurek JastrzębowskiMichał Globisz, Jurek Brzyski, Dzidek Puszkarz, Józek Gładysz, moja skromna osoba, gdzieś potem mój syn Marcin. Wszystkich nie pomnę. Nie jestem chorym dewiantem i wiem, że czasy są inne niż kiedyś. Nie da się, żeby grali sami ludzie stąd. Nie będę mówił o tożsamości i DNA jeśli na meczu jest sześć tysięcy ludzi. Dobrze, że pod koniec frekwencja trochę wzrosła. Nie będę marudził. Jak w XII księdze Pana Tadeusza - Kochajmy się! Cieszmy, że Lechia zagra w pucharach. To nie jest codzienność. 

SPRAWDŹ AKTUALNĄ TABELĘ EKSTRAKLASY!

Rozmawialiśmy po inauguracyjnym meczu Tomasza Kaczmarka, Lechia zremisowała wówczas z Wisłą Kraków 2-2 na wyjeździe

- Pechowy remis. Widać u tego trenera zachodnią myśl, Legia powinna dostać piątkę jak przyjechała na jesień. 

W czym tkwi tajemnica sukcesu trenera Kaczmarka?

- Ameryki nie odkryję. Tomasz Kaczmarek uwolnił potencjał kilku piłkarzy, zrzucił im rygorystyczny gorset taktyczny proponowany przez poprzednika, koronnym przykładem jest Maciej Gajos. Albo taki Łukasz Zwoliński, który siedział wcześniej na ławce, albo był wystawiany gdzieś na boku. Czy to było mądre? 

Czy Lech Poznań zasłużenie został mistrzem Polski?

- Odpowiedź może być tylko jedna - zdobył najwięcej punktów, więc tak. Lech pokazuje kierunek polskiej lidze. Jak umiejętnie wprowadzać młodzież. Choć po prawdzie, to oni mają do perfekcji wypracowaną penetrację rynku. Chwała im za to, chociaż często biorą młodych zawodników z regionu, a coraz częściej z całej Polski. Dziś najlepszym zawodnikiem ich akademii jest Igor Brzyski z Gdańska. Oczywiście na siłę nikt go stąd nie zabierał.   

Ktoś mądry powiedział, że skauting zabija szkolenie.

- Coś w tym jest. Twierdzę jednak, że dla polskiej ligi dobrze się stało, że to właśnie Lech triumfował.

Dlaczego?

- Mam wielki szacunek dla trenera Marka Papszuna i właściciela klubu Michała Świerczewskiego, że robią takie wyniki bez stadionu. Mistrz Polski w eliminacjach Ligi Mistrzów zagra na wypełnionym stadionie w Poznaniu, tak powinno być. Nie mam absolutnie nic przeciwko Rakowowi, ale ich obiekt nie pasuje do elitarnych rozgrywek. Tym większe uznanie dla ich wyników. 

Po triumfie w Pucharze Polski wydawało się, że Raków pójdzie za ciosem i zdobędzie mistrzostwo. Stało się inaczej.

- Raków się potknął na własnej słabości. Być może też proporcja, gdzie na 20 zawodników w kadrze, 14  jest zagranicznych, jest zaburzona. 

Długo wydawało się, że o pierwszy tytuł mistrzowski w historii może powalczyć Pogoń Szczecin. 

- Z jej piłkarzy zeszło powietrze, gdy Kosta Runjaić ogłosił, że nie przedłuża kontraktu. Morale spadło. Tą decyzją Pogoń wyeliminowała się sama.

Czy Runjaić poradzi sobie w Legii Warszawa?

- Polecam wizytę u wróżki, za trudne pytanie, tego nie wie nikt. Powtarzam ciągle, że polska Ekstraklasa powinna grać w rytmie 3 x L - Lech, Lechia, Legia. Lech jest mistrzem, Lechia idzie w górę, Legii drugi taki sezon się nie powtórzy. Wysoko są Pogoń i Raków. Wypisz wymaluj, moja ulubiona liga holenderska, gdzie od lat na topie są Ajax, Feyenoord i PSV. Czasem do nich doszlusują Alkmaar, Twente czy inne Willem II i tak to się kręci.

Nosi pan żałobę z powodu spadku Wisły Kraków?

- Smutno mi z wielu powodów, to spora niespodzianka w dodatku nieprzyjemna. Kuba Błaszczykowski to super piłkarz i świetny człowiek. To jak się otrząsnął po tym co go spotkało w dzieciństwie jest niesamowite. Wielu wiślaków grało w moich drużynach - Radosław Sobolewski w Groclinie, Arkadiusz Głowacki w reprezentacji Leo Beenhakkera. Kazia Kmiecika i całą tą starą gwardię "Białej Gwiazdy" znam z boiska i spoza niego.

Co zdecydowało o spadku Wisły?

- Zgodzę się z tym co powiedział Andrzej Iwan. Przy Reymonta wybudowano Wieżę Babel, nie wszyscy piłkarze wiedzieli gdzie się znajdują. Tak to już jest z pracownikami najemnymi i pospolitym ruszeniem. To jak pod Grunwaldem, Litwini którzy nie wiedzieli o co walczą, pierwsi uciekli w krzaki. Jedyny wyjątek najemników, którzy się sprawdzili był w RPA, ale oni akurat walczyli o życie.

Rozmawiał Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL