Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

​Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 0-1. Peszko: To zwycięstwo nas scaliło

- Zwycięstwo smakuje bardzo. Od dziewięciu meczów nie wygraliśmy na wyjeździe. Była radość po meczu, trochę nas to scaliło. Było i śpiewanie, i samozadowolenie, bo pokonaliśmy mocnego rywala - cieszył się skrzydłowy Lechii i reprezentacji Polski Sławomir Peszko.

- To prawda, grająca w dziesiątkę Wisła miała swoje sytuacje. My troszkę się cofnęliśmy, bo koniecznie chcieliśmy wygrać. A Wisła postawiła wszystko na jedną szalę - długie podania, wstrzeliwanie piłek w nasze pole karne. Grunt, że przetrzymaliśmy to. Były w meczu ciężkie momenty, ale my je przetrwaliśmy - podkreślał piłkarz Lechii.

Sławomir Peszko jest dobrej myśli przed końcówką sezonu. - Panuje optymizm, tym bardziej, że mamy teraz dwa mecze w Gdańsku - z Koroną i Jagiellonią, więc wszystko teraz zależy od nas. Po 34. kolejce możemy mieć naprawdę dobrą pozycję - ma nadzieję.

Reklama

"Peszkin" wypracował bramkę Lukasza Haraslina, ale mógł mieć asystę jeszcze wcześniej, gdy do siatki trafił po jego podaniu, będący na spalonym Marco Paixao.

- Marco strzelił świetnie, ale nie widział, czy ktoś jest za jego plecami czy nie - mówi piłkarz.

 - Zaskoczyło mnie, że trenera Nowaka nie ma na naszej ławce w drugiej połowie. Pomyślałem, że to może jakaś kara, ale później myślę: "Za co?". Dopiero w szatni się okazało, że trener źle się poczuł, ale już jest OK, pozdrawiam go - kończy Sławomir Peszko.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama