Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (4 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (4 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (4 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)
  • 5 .Radomiak (4 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (4 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (4 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (3 pkt.)

Sebastian Mila: Forma Lechii Gdańsk rośnie

Sebastian Mila twierdzi, że nominacja Dawida Banaczka na pierwszego szkoleniowca Lechii Gdańsk wyszła zespołowi na dobre i drużyna jest w coraz lepszej formie.

Po zwycięstwie 1-0 w ostatnim meczu piłkarskiej ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław Sebastian Mila uważa, że forma Lechii Gdańsk wyraźnie zwyżkuje. - Jestem optymistycznie nastawiony przed kolejnymi ligowymi spotkania, które chcemy wygrać - zapewnił.

Dzięki wygranej ze Śląskiem piłkarze Lechii przerwali serię pięciu porażek. - Na drugi dzień po tym meczu na rozbieganiu widać było, że jesteśmy szczęśliwą drużyną. Nasza forma zwyżkuje i jestem optymistycznie nastawiony przed dwoma kolejnymi spotkaniami. Nie możemy już doczekać się potyczek z Wisłą Kraków i Górnikiem Łęczna, a to dla zespołu jest dobry syndrom. Nasz cel to zdobycie w tym roku jeszcze sześciu punktów - powiedział Mila.

Reklama

Pomocnik biało-zielonych uważa, że spory wpływ na przełamanie fatalnej passy drużyny miała nominacja Dawida Banaczka na pierwszego szkoleniowca Lechii.

- Trener Banaczek dostrzegł w nas to, na co może inni szkoleniowcy specjalnie nie zwracali uwagi. Wyciągnął to, co najlepsze, a w zespole powróciła fajna atmosfera. Widać w nas też sportową złość. Były mecze, w których graliśmy słabo i je przegraliśmy, ale schodziliśmy także z boiska pokonani wtedy, kiedy graliśmy dobrze. Przeżywaliśmy trudne momenty i naprawdę nie było łatwo nam się podnieść. Nasz szkoleniowiec rozmawiał z nami i dotarł do sfery mentalnej, dzięki czemu zaczęliśmy inaczej myśleć i uwierzyliśmy, że nie jesteśmy tacy słabi - analizował.

Lepsze recenzje, zwłaszcza po ostatnim występie, zaczął zbierać także Mila. 33-letni reprezentant Polski nie zaliczał się do faworytów poprzedniego trenera Thomasa von Heesena i kilka razy przyszło mu oglądać grę kolegów z trybun.

- Nie będę ukrywał - to był dla mnie trudny okres. Cały czas mogłem jednak liczyć na wsparcie kolegów z zespołu i rodziny. Ostatnie mecze były w moim wykonaniu niezłe i jestem zadowolony nie tylko ze spotkania ze Śląskiem, ale także z potyczek z Pogonią i Lechem. Odzyskałem przyjemność z grania i w kolejnych konfrontacjach chcę podtrzymać dobrą formę. Bardziej koncentruję się jednak na tym, aby drużyna wygrywała niż na indywidualnych statystykach - zadeklarował.

W sobotę o godzinie 18 gdańszczanie zmierzą się z Wisłą Kraków, z którą zremisowali na wyjeździe 3-3. Zajmująca ósme miejsce w tabeli "Biała Gwiazda" nie odniosła jednak zwycięstwa w czterech kolejnych spotkaniach, a trzy ostatnie przegrała.

- Nikt nam nie musiał mówić, że trzeba zapomnieć o meczu ze Śląskiem i skoncentrować się na Wiśle. W sobotę czeka nas ciężkie zadanie, bo wygrać z krakowskim zespołem będzie zdecydowanie trudniej niż z wrocławianami. Dlatego potrzebujemy wsparcia kibiców oraz cierpliwości. To dla nas ważne spotkanie, bo od jego wyniku zależy, czy utrzymamy kontakt z pierwszą ósemka, a nie chcemy, aby czołówka nam uciekła - podsumował Mila.

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Sebastian Mila | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje