Reklama

Reklama

Saudyjczycy w Ekstraklasie? "25-30 mln euro dodatkowego budżetu na sezon"

Właściciele Lechii Gdańsk wciąż negocjują sprzedaż klubu. Na horyzoncie pojawiła się oferta z Arabii Saudyjskiej. Mowa o pieniądzach zupełnie unikalnych w skali Ekstraklasy.

Jako pierwsi informowaliśmy o tym, że na trybunach stadionu w Gdańsku pojawili się potencjalni kupcy zainteresowani przejęciem LechiiNa meczu z Wartą Poznań byli przedstawiciele Pacific Media Group (PMG). Nieco później, na początku czerwca, przewodniczący rady nadzorczej Lechii Gdańsk i pełnomocnik niemieckiego właściciela, Adam Mandziara w głośnym wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" oficjalnie mówił, że klub jest na sprzedaż i że sprawa ma się niebawem rozstrzygnąć. Według naszych informacji na dziś oferentów jest trzech, dlatego sprawa się przeciąga. Jest to wspomniane PMG, oferta ze Szwajcarii, wreszcie najnowsza - z Arabii Saudyjskiej. O tej ostatniej mówił na antenie Kanału Sportowego, znany dziennikarz Mateusz Borek

Reklama

Padły, m.in. następujące słowa: "Trwają rozmowy w sprawie sprzedaży Lechii Saudyjczykom. To byłby zupełnie inny poziom. Lechia mogłaby liczyć na minimum 25-30 milionów euro dodatkowego budżetu na sezon".

Na wybrzeżu głośno było o planowanym objęciu udziałów w rafinerii lokalnej firmy LOTOS przez Saudi Aramco. Czy to jest właściwy trop? Okaże się niebawem. Można na sprawę patrzeć dwojako - niedawno podobne plotki łączyły Saudyjczyków ze Śląskiem Wrocław, który również jest wystawiony na sprzedaż. Gdy wyszło na jaw, że w korespondencji oferenci pisali o "Wroclaw Soccer Club", a jednym z ich reprezentantów był Adam Pietrowski, zamieszany w tragikomiczną próbę przejęcia Wisły Kraków, można się tylko szeroko uśmiechnąć, bo sprawa była niepoważna.

Z drugiej strony Mateusz Borek jest długoletnim znajomym Adama Mandziary, panów łączą dobre relacje i to właśnie dziennikarz informował o hitowych transferach Lechii w przeszłości - m.in. o przyjściu do trójmiejskiego klubu Milosa Krasicia i Sławomira Peszko.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jak mówił Mandziara w wywiadzie dla "PS": "Nie odda Lechii byle komu". Dobrze również byłoby gdyby potencjalny właściciel nie miał rąk ubrudzonych krwią, żeby kibice patrzeli mu na ręce tak jak zrobili fani najbardziej polskiego z holenderskich klubów, NAC Breda.

Maciej Słomiński, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL