Rozjazd w polskim klubie. Wielkie plany i rozwiązany kontrakt
Ilkay Durmus rozwiązał ważny do 30 czerwca 2026 r. kontrakt z Lechią Gdańsk z winy klubu. Powodem był brak płatności ze strony Lechii, która w dobie zmiany struktury właścicielskiej stoi w rozkroku - z jednej strony ma mocarstwowe plany i myśli o powrocie do Ekstraklasy, z drugiej strony zapowiadana ofensywa transferowa zaowocowała dopiero jednym ruchem za to iście ekstraklasowym - do Biało-Zielonych dołączył wicekról strzelców I ligi - Luis Fernandez. Inauguracja I-ligowych rozgrywek już w sobotę.

Na razie mocarstwowe plany I-ligowej Lechii Gdańsk pod dowództwem nowych właścicieli klubu funduszu MADA rodem ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich napotykają lekkie przeszkody.
Dłuższa niż lista dokonanych transferów jest lista piłkarzy, którzy byli łączeni z Lechią, a do Biało-Zielonych z różnych powodów nie dołączą: Amir Feratovic (został w Estreli Amadora), Davo Alvarez (zamiast Lechii wybrał Deportivo La Coruna), Steve Kapuadi (Wisłę Płock zamieni na Legię Warszawa). W poniedziałkowy wieczór miał zostać ogłoszony transfer bramkarza o mocnym nazwisku - to też nie nastąpiło i na warcie został samotny 18-latek Antoni Mikułko. W teorii w odwodzie pozostaje doświadczony 38-latek Dusan Kuciak, ale w jednym z wywiadów trener Szymon Grabowski mówił tak, jakby go już w klubie nie było.
Ilkay Durmus rozwiązał kontrakt z winy Lechii Gdańsk
Uszczupla się coraz węższa kadra lechistów. Joeri de Kamps zamiast wziąć udział w sobotnim kontrolnym ze Stomilem Olsztyn w tym czasie zażywał słonecznych kąpieli na sopockiej plaży. Dotąd nie dogadał się również w sprawie dalszych występów w gdańskim klubie Conrado Buchanelli Holz i mimo że trenuje z drużyną jego występ w sobotnim meczu z Chrobrym Głogów stoi po znakiem zapytania.
Jeszcze inna sytuacja jest z Ilkayem Durmusem, który nie chciał słyszeć o żadnych ugodach, wysłał wezwanie, odczekał konieczne 14 dni, po czym rozwiązał umowę z winy klubu - teraz ma mocniejsze karty w ręku i będzie dochodził środki należne mu do końca kontraktu z Lechią Gdańsk, czyli do 30 czerwca 2026 roku.
To powrót do starych, niedobrych czasów w biało-zielonych szeregach, gdy tacy piłkarze jak Rafał Wolski i Sławomir Peszko w 2020 r. uwolnili się od kontraktów z Lechią, która nie płaciła im na czas.
Jak widać Lechia Gdańsk tkwi w dziwnym rozkroku - z jednej strony daje gwiazdorski kontrakt Luisowi Fernandezowi, z drugiej strony ważny piłkarz odchodzi z powodu braku płatności.
Maciej Słomiński, INTERIA











