Piotr Wiśniewski: Bez walki nic się nie osiągnie

- W Gdańsku Podbeskidzie będzie chciało zrehabilitować się za niepowodzenie z Pogonią, a szansy na korzystny rezultat mogą upatrywać także w tym, że na PGE Arenie jeszcze nie ponieśli porażki - powiedział pomocnik Lechii Piotr Wiśniewski. W 2. kolejce Ekstraklasy gdańszczanie podejmą w piątek o 20.30 Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Inauguracja rozgrywek nie była dla obu zespołów zbyt udana. Gdańszczanie zremisowali 2-2 w Białymstoku z Jagiellonią, natomiast Podbeskidzie, chociaż jeszcze w 86. minucie prowadziło 2-1, przegrało u siebie 2-3 z Pogonią Szczecin.

Reklama

"Bielszczanie są z pewnością rozczarowani tym wynikiem. W Gdańsku będą chcieli zrehabilitować się za to niepowodzenie, a szansy na korzystny rezultat mogą upatrywać także w tym, że na PGE Arenie jeszcze nie ponieśli porażki. Czas najwyższy to zmienić, ale na pewno nie będzie to dla nas łatwe spotkanie" - stwierdził Wiśniewski.

Bliscy poniesienia porażki na inaugurację byli również biało-zieloni, którzy w pierwszej połowie przegrywali w Białymstoku już 0-2. Gościom udało się jednak doprowadzić do wyrównania.

"Nie był to z pewnością rezultat naszych marzeń, ale biorąc pod uwagę przebieg spotkania, ten punkt trzeba docenić. Kiedy jednak przegrywaliśmy 0-2 czułem się jakbym oberwał bejsbolem w głowę. Nasz gra wyglądała wtedy strasznie. Po ostatnich sparingach, a zwłaszcza po wygranym 4-0 meczu z Panathinaikosem Ateny byłem przekonany, że sięgniemy w Białymstoku, co prawda po ciężkim spotkaniu, po trzy punkty" - przyznał.

Tuż przed przerwą Wiśniewski po efektownej indywidualnej akcji strzelił kontaktowego gola. W tym momencie 32-letniego pomocnika mogło już nie być na boisku, bowiem trener Lechii Joaquim Machado zdecydował się dokonać w 40. minucie nietypowej zmiany.

"W tym momencie wszystkim mocniej zabiło serce. Nikt z nas nie grał za dobrze i to co przydarzyło się Bartkowi Pawłowskiemu mogło spotkać każdego z nas. A taka zmiana to przecież nic miłego. Byliśmy trochę zaskoczeni, bo wcześniej nasz szkoleniowiec nie robił podobnych roszad. Trener Machado wytłumaczył nam jednak, że taka zmiana to normalna rzecz, bo kiedy komuś nie idzie, to on woli szybciej zareagować. Ta był impuls dla całej drużyny, który Bartek określił mianem terapii szokowej" - zdradził.

Podbeskidzie, chociaż nie zalicza się do ligowych tuzów, nie jest zbyt wygodnym rywalem dla Lechii. W 2013 roku te drużyny zmierzyły się trzy razy i w tych meczach wyżej notowani gdańszczanie zdobyli zaledwie jeden punkt.

W kwietniu biało-zieloni przegrali na PGE Arenie 1-2, 22 lipca, na inaugurację sezonu 2013/2014 w dramatycznych okolicznościach także na swoim stadionie zremisowali 2-2 (goście zdobyli wyrównującą bramkę w doliczonym czasie gry), natomiast 9 listopada przegrali na wyjeździe 1-3. Popularny "Wiśnia" zapewnia, że gospodarze wiedzą, czego mogą spodziewać się w piątkowej konfrontacji.

"Rywale zaczną agresywnie, bo Podbeskidzie bazuje głównie na walce. My musimy odpowiedzieć im tym samym, bo w Ekstraklasie trzeba zasuwać i bić się. Wydaje mi się, że w Białymstoku trochę za bardzo po piłkarsku chcieliśmy wygrać mecz, a bez walki nic się nie osiągnie. Pokazują to również spotkania naszych drużyn w europejskich pucharach. Pod względem umiejętności przewyższamy wiele zespołów, ale często ustępujemy im zaangażowaniem i wolą walki" - ocenił.

Najstarszy zawodnik gdańskiego zespołu został co prawda wybrany najlepszym piłkarzem Lechii w konfrontacji z Jagiellonią, ale przekonuje, że nie może być pewny występu w pierwszym składzie w piątkowym spotkaniu.

"Takie ambicje ma teraz w Lechii dwudziestu kilku chłopaków. W drużynie naprawdę jest ogromna rywalizacja i na każdym kroku trzeba potwierdzać swoją przydatność" - podsumował Piotr Wiśniewski.
Sprawdź terminarz Ekstraklasy!

Typuj wyniki naszej ligi i porównaj się z ekspertami!



Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Podbeskidzie Bielsko-Biała | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama