Reklama

Reklama

Piast - Lechia 0-2. Lipski: Mieliśmy swój plan na to spotkanie

Bardzo ważna wygrana jedenastki z Gdańska. W wyjazdowym starciu z Piastem zespół prowadzony przez Piotra Stokowca wypunktował rywala i wygrał 2-0 po trafieniach Michała Nalepy i Joao Oliveiry w końcówce. Dzięki temu zwycięstwu "Biało-Zieloni" mają na swoim koncie 37 punktów i są bliscy utrzymania się w Ekstraklasie.

Wczorajsze spotkania bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie się w gronie najlepszych, Piasta z Lechią i Bruk-Betu Termalica Nieciecza z Sandecją (1-1), decydowały o być albo nie być kwartetu drużyn. Z tej konfrontacji zwycięsko wyszli gdańszczanie, którzy zainkasowali komplet punktów.

- My w tej grupie spadkowej niepotrzebnie skomplikowaliśmy sobie życiem meczem z Bruk-Betem, zresztą podobnie jak Piast przegranym spotkaniem z Sandecją. Mam nadzieję, że ta obecna wygrana w Gliwicach spowoduje to, że się utrzymamy - podkreśla Patryk Lipski, pomocnik Lechii.

Jaka była taktyka "Biało-Zielonych" na arcyważny mecz z Piastem? - Taka, żeby dać rozgrywać piłkę Piastowi, a samemu starać się wychodzić z groźną kontrą. No i ten plan wypalił. W ostatnich spotkaniach, to raczej my prowadziliśmy grę, a przegrywaliśmy. Nie zawsze ten, ten kto gra ładną piłkę i dłużej się przy niej utrzymuje, to potem wygrywa, co pokazują ostatnie mecze w Ekstraklasie. My już skupiamy się teraz na kolejnym spotkaniu z Pogonią - podkreśla rozgrywający gdańskiego zespołu.

- Osiągnęliśmy cel, trzy punkty i na tym powinienem skończyć. Piast nieźle grał w piłkę, budował grę, brakowało im jednak tej ostatniej fazy. My obraliśmy taktykę opartą na niskim pressingu i na wybijaniu rywala z gry. To wypaliło. Tutaj jeszcze wiele się będzie działo. My już skupiamy się na kolejnym meczu - komentował z kolei trener Piotr Stokowiec.

Lechia ma już na koncie 37 punktów i o trzy "oczka" wyprzedza Piasta oraz o cztery Bruk-Bet, oba zespoły na zakończenie sezonu grają jeszcze między sobą. Z kolei rywalami jedenastki z Gdańska będzie w sobotę w Szczecinie Pogoń, a na zakończenie sezonu Sandecja na swoim stadionie.

Michał Zichlarz, Gliwice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL