Reklama

Reklama

Nikodem Skotarczak na nagraniu z TVP. Wdowa po "Nikosiu" przypomina wideo

Temat polskich gangsterów jest dziś mocno eksponowany i budzi duże zainteresowanie. A to za sprawą Marcina Najmana, który zdecydował się powołać na szefa MMA-VIP byłego bossa mafii pruszkowskiej, Andrzeja Zielińskiego "Słowika", oraz za sprawą filmu inspirowanego życiem Nikodema Skotarczaka. W produkcji pokazano sceny, w których uwypuklono związki "Nikosia" z Lechią Gdańsk. Dodatkowo teraz wdowa po Skotarczaku opublikowała w mediach społecznościowych nagranie z jej mężem. Przed kamerami mężczyzna wspominał o swoim zaangażowaniu w funkcjonowanie klubu z Trójmiasta.

Gangsterzy wracają do mainstreamu. To niepokojący, ale rzeczywisty trend. Ostatnio Marcin Najman wywołał prawdziwą burzę, gdy ogłosił, że szefem MMA-VIP - federacji, którą firmuje swoim nazwiskiem - został właśnie Andrzej Zieliński, znany jako "Słowik". Niegdyś był on bossem mafii pruszkowskiej. Organizacja przestępcza miała na koncie m.in. napady, wymuszenia haraczy, obrót narkotykami, porwania i zabójstwa na zlecenie. 

Reklama

Teraz - zdaniem Najmana - mężczyzna zasługuje na drugą szansę. Zaapelował do społeczeństwa, by ci - śladem Jana Pawła II i Jezusa Chrystusa - okazali miłosierdzie i wybaczyli "Słowikowi" jego błędy sprzed lat.

CZYTAJ TAKŻE: NAJMAN REAGUJE W SPRAWIE ZMIANY LOKALIZACJI GALI MMA-VIP. "MYŚLICIE, ŻE TO KŁOPOT?"

Krzysztof Stanowski o Najmanie i "Słowiku". Wspomniał też o filmie o Nikodemie "Nikosiu" Skotarczaku

Do tej sprawy odniósł się Krzysztof Stanowski, który od kilku dni otwarcie i stanowczo krytykuje ruch Najmana z obsadzeniem byłego mafiosy w roli szefa federacji. Stara się namówić zawodnika MMA, by ten wycofał się ze swojej decyzji.

Dziennikarz poświęcił temu tematowi najnowszy odcinek swojego programu, "Dziennikarskie Zero". Uznał, że po scenach na konferencji ze "Słowikiem" i Najmanem, żadne granice już nie istnieją. Zasugerował, że obecnie mało kto zdaje sobie sprawę z brutalnej prawdy o środowisku mafijnym. "Mafia pruszkowska to był nowotwór, który zżerał ten kraj. Łamali ludziom kręgosłupy - w przenośni i dosłownie" - mówił.

Nawiązał też do Nikodema "Nikosia" Skotarczaka. Historia inspirowana jego życiem doczekała się ekranizacji. Film dostępny jest na popularnej platformie "Włączam Netflixa, a tam jest cukierkowa opowieść o gangsterze sprzed lat. (...) Do jakiego momentu doszliśmy, że wszyscy ci ludzie, którzy powinni zniknąć, są dzisiaj na pierwszych stronach gazet, w telewizji, w internecie, są podziwiani i hołubieni" - zastanawiał się Stanowski.

CZYTAJ TAKŻE: LECHIA GDAŃSK. KLUB I STARY STADION W FILMIE NETFLIXA

Wdowa po Nikodemie Skotarczaku udostępniła wideo. "Nikoś" mówił w nim o Lechii Gdańsk

Głos w sprawie filmu o Skotarczaku, "Jak pokochałam gangstera", zabrała też ostatnia żona "Nikosia", Edyta Skotarczak. Kobieta ma sporo uwag do tego, w jaki sposób zrealizowano produkcję. Wyjaśniła, że nikt nie zwrócił się do niej o autoryzację.

"W mojej ocenie, jak i w ocenie osób znających Nikodema oraz mnie - ten projekt jest jednym wielkim bluźnierstwem i nie sposób nie odnieść wrażenia, iż ma na celu pokazanie jego postaci w negatywnym, upokarzającym, umniejszającym i po części zakłamanym świetle" - dodała.

W filmie, o którym mowa, przedstawiono Skotarczaka jako człowieka mocno związanego z Lechią Gdańsk. W latach 80. "Nikoś" był nie tylko gangsterem, ale też działaczem piłkarskim i ważną osobą w środowisku polskiego futbolu. Jego losy z klubem z Trójmiasta splotły się wcześniej. Przez jakiś czas trenował w sekcji rugby.

Jednak nie wszyscy wspominają go w taki sposób. Są też tacy, którzy ocenili "Nikosia" jako człowieka na poziomie, z poczuciem humoru, dbającego o sylwetkę, do którego lgnęli celebryci.

Tak czy inaczej faktem jest, że Skotarczak przez jakiś czas trenował w Lechii, lecz nie zrobił kariery sportowca. Natomiast pozostawał wiernym kibicem gdańszczan, a później kierownikiem sekcji rugby oraz głównym sponsorem klubu, który łożył krocie. Był blisko ekipy piłkarskiej. Także dzięki jego hojności drużyna z Trójmiasta awansowała do najwyższej ówczesnej klasy rozgrywkowej, czyli pierwszej ligi. Poza tym w 1983 roku Lechia sięgnęła po Puchar Polski. Za tę zasługę Skotarczak otrzymał nawet z rąk ówczesnego prezydenta miasta, Kazimierza Rynkowskiego, tytuł "Zasłużonego dla miasta Gdańska".

Do teraz sprawa zdobycia przez Biało-Zielonych PP budzi kontrowersje. Niektórzy zastanawiają się, czy sukcesy gdańszczan mogły być wynikiem gangsterskiej działalności Nikodema i ewentualnie kupowania meczów. W Trójmieście nikt nie ukrywa, że Skotarczakowi zdarzało się przyjmować w swojej willi piłkarskich sędziów, lecz nikt nigdy nie udowodnił "Nikosiowi", że mógł podejmować korupcyjną działalność w tym zakresie. Faktem jest jedynie, że drużyna miała mocne wsparcie ze strony sponsora. Zademonstrowano to zresztą w jednej ze scen filmu Kawulskiego, w której przedstawiono, jak aktor wcielający się w Skotarczaka (Tomasz Włosok) rozdał piłkarzom premie lub buty do gry.

Właśnie do sukcesów gdańszczan pod swoim przewodnictwem "Nikoś" nawiązywał w rozmowie z dziennikarzem TVP, którą niedawno udostępniła na Facebooku Edyta Skotarczak. To archiwalne nagranie z sądu w Gdańsku, gdzie w latach 90. toczył się proces przeciwko gangsterowi. Zarzucano mu m.in. kierowanie grupą przestępczą zajmującą się sprzedażą kradzionych samochodów. 

Przed kamerami Skotarczak twierdził wówczas, że musiał zeznawać przez... swoją działalność w Lechii.

Niecałe dwa lata po tym nagraniu "Nikoś" już nie żył. W kwietniu 1998 roku został zastrzelony w agencji towarzyskiej "Las Vegas". Śledztwo nie przyniosło rezultatów i do tej pory nikt nie odpowiedział prawnie za zabójstwo trójmiejskiego gangstera. Według jednej z teorii w sprawę mogła być zamieszana mafia pruszkowska. Ta sama, którą kierował "Słowik", promowany dziś przez Marcina Najmana.

ZNAMY TERMIN KOLEJNEJ WALKI MARCINA NAJMANA

KP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL