Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Lechia - Legia 0-1 w 32. kolejce Ekstraklasy

Lechia przegrała w Gdańsku z liderem Ekstraklasy, Legią Warszawa 0-1. Kibice zobaczyli emocjonujący mecz, który jednak częściowo zepsuł arbiter, podejmując kilka kontrowersyjnych decyzji.

Sędzia Mariusz Złotek nie podyktował jedenastki dla gospodarzy, gdy już na samym początku Dossa Junior dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym. Wiele wątpliwości wzbudza też sytuacja z 27. minuty, gdy Michał Makuszewski został kopnięty w "szesnastce" Legii, a arbiter znów nie wskazał na "wapno".

Reklama

Już w pierwszej minucie doszło do kontrowersji. Rzut wolny z daleka wykonywała Lechia, piłka trafiła w Dossę Juniora. Gospodarze domagali się rzutu karnego, sugerując, że zagranie futbolówki ręką przez obrońcę Legii.

Sześć minut później znów doszło do kontrowersyjnej sytuacji z reprezentantem Cypru. Tym razem Dossa Junior padł w polu karnym lechistów. Gwizdek sędziego jednak nie zabrzmiał.

W kolejnych minutach kilka sytuacji stworzyła sobie Lechia. Patryk Tuszyński dośrodkował z prawej strony, Zaur Sadajew zgrał piłkę głową do niepilnowanego Piotra Grzelczaka. Pomocnik Lechii uderzył z bliska - niecelnie.

W 25. minucie Stojan Vranjes uderzył z szesnastu metrów, ale zrobił to bardzo nieporadnie i piłka przeleciała daleko od bramki.

Chwilę później doszło do trzeciej kontrowersji w tym spotkaniu. W polu karnym Legii padł Michał Makuszewski kopnięty przez Tomasza Brzyskiego. Sędzia Mariusz Złotek zamiast wskazać na "wapno" ukarał pomocnika Lechii żółtą kartką.

W 49. minucie Makuszewski uderzył niecelnie z dystansu. Cztery minuty później strzelał Vranjes, piłka po rykoszecie opuściła boisko.

Kibice długo czekali na gola i w przeciągu całego spotkania wydawało się, że to gospodarze jako pierwsi zdobędą bramkę. Było jednak inaczej.

Legia przeprowadziła kilka świetnych ataków. Wszystko zaczęło się od koronkowej akcji przyjezdnych, zakończonej strzałem Ondreja Dudy. Po chwili Słowak trafił w słupek. Piłkę przyjął Miroslav Radović, oddał futbolówkę Tomaszowi Brzyskiemu, a ten dał Dudzie trzecią szansę w ciągu kilku minut na zdobycie gola. Tym razem Słowak wpakował piłkę do siatki, posyłając ją w prawy róg bramki Mateusza Bąka.   

W 89. minucie Vranjes huknął z 30 metrów i Duszan Kuciak z trudem. końcówkami palców obronił to uderzenie.

Po emocjonującym spotkaniu Legia pokonała Lechię na jej stadionie 1-0.

Po meczu powiedzieli:

Henning Berg (trener Legii Warszawa): "Jestem bardzo szczęśliwy ze zwycięstwa odniesionego na trudnym terenie. Tym bardziej, że w tym sezonie jeszcze z Lechią nie wygraliśmy. Pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu najlepsza, ale po przerwie graliśmy już lepiej, co też udokumentowaliśmy bramką. Przez całe spotkanie bardzo dobrze broniliśmy i nie straciliśmy koncentracji. Trzeba również podkreślić świetną dyspozycję Ivicy Vrdoljaka, który jest liderem naszego zespołu. Chorwat rewelacyjnie spisywał się, zwłaszcza w destrukcji, gdzie wiele razy przewidywał zagrania rywali.

- Sporo do życzenia pozostawiała natomiast nasza postawa w ofensywie. Nie kreowaliśmy gry, za mało utrzymywaliśmy się przy piłce i generalnie mieliśmy spore problemy ze sforsowaniem defensywy Lechii, bo nie zdołaliśmy wypracować sobie zbyt wielu dogodnych sytuacji. Po tym zwycięstwie mamy osiem punktów przewagi nad Lechem, ale jestem pewien, że w poniedziałek ta różnica znowu będzie wynosić pięć. Poznaniacy nie powinni mieć bowiem problemów z odniesieniem wygranej. Zawisza grał w finale Pucharu Polski 120 minut i miał tylko dwa dni na odpoczynek po zwycięstwie i świętowaniu tego sukcesu".

Ricardo Moniz (trener Lechii Gdańsk): "Powtórzyła się historia z poprzedniego naszego meczu z Ruchem w Chorzowie. Ponownie mieliśmy zdecydowanie więcej sytuacji niż przeciwnicy, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Po tej porażce jestem bardzo rozczarowany, bo nasz cel, jakim była gra w europejskich pucharach, znacznie się oddalił.

- W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze i należał nam się rzut karny. Nie wiem jednak, co robił arbiter, że go nie odgwizdał. Sędzia popełnił także błąd przy bramce dla Legii, bo nie odgwizdał spalonego rywali po prawej stronie. Z kolei my popełniliśmy za chwilę błąd po lewej stronie, bo dopuściliśmy do dośrodkowania. Jestem także zadowolony z naszej gry po przerwie, ale na pewno nie z tego, że nie potrafimy trafić w bramkę. Mieliśmy sporo stałych fragmentów gry, po których nie stworzyliśmy jednak większego zagrożenia pod bramką Legii. A jeśli nie strzelasz goli, to z reguły przegrywasz mecz". 

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 0-1 (0-0)
Zobacz terminarz, wyniki, tabelę i strzelców Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje