Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Lechia Gdańsk. Trudna historia Mateusza Żukowskiego

Kariera niezwykle utalentowanego Mateusza Żukowskiego z Lechii Gdańsk dopiero teraz ruszyła z kopyta. Dlaczego? O tym opowiedział sam zawodnik w przejmującej rozmowie z Radiem Gdańsk.

"Relacja "ojciec i syn" jest niezwykle istotna dla rozwoju chłopca. Ojciec stanowi nie tylko przykład do naśladowania, ale także uczy dziecko, na czym polega bycie mężczyzną. Silna i zdrowa więź między ojcem a synem to podstawa dobrych relacji w rodzinie".

Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę hasło "relacja ojciec i syn" powyższe hasło otrzymamy w jednym z linków.

"To była bardzo trudna relacja. Fizycznie... no bił moją mamę, było ciężko w domu. Mama jest po czterech operacjach. Ja nie lubię do tego wracać, mama często to robi i zaczyna płakać. Staram się ją wyciągać z tego, żeby już nie wracała. Mam też dwóch braci, którzy przez ojca zboczyli z toru, zeszli na złą drogę. Staram się też im pomagać, żeby wrócili na dobrą.(...) To jest kwestia innego typu, bo mój tata nie jest ich ojcem. Oni mieli ciężej ode mnie i siostry, traktował ich inaczej. To siedzi na psychice i nie jest to takie "hop-siup", żeby od razu to zmienić. Z mamą się staramy, żeby zmieniali się, tak jak ja. 

Reklama

W Interii staramy się promować głównie własne treści, ale czasem robimy od tego wyjątek. Koledzy z Radia Gdańsk przeprowadzili z Żukowskim przejmujący wywiad, w którym mówi o dramatycznej sytuacji rodzinnej. Boisko i to poza nim to odrębne sfery, ale jedna wynika z drugiej, dlatego przytaczamy fragmenty, które pomagają wyjaśnić dlaczego kariera "Żuka" ruszyła z kopyta dopiero teraz.

Lechia Gdańsk. Trudna historia Mateusza Żukowskiego

Mateusz Żukowski był (wciąż jest!) uznawany za nieprzeciętny talent piłkarski. W 2015 r. został wypatrzony w rodzinnym Lęborku przez największy klub regionu, Lechię Gdańsk, i trafił do stolicy województwa. Dwa lata później w wieku 16 lat i 23 dni zadebiutował w Ekstraklasie. Regularnie występował w młodzieżowych reprezentacjach Polski, gdzie uznawany był za bezsprzecznie największy talent z rocznika 2001 - większy m.in. od Michała Karbownika, który został odkryciem roku wg tygodnika "Piłka Nożna" w 2020 r. "Żukowi" wciąż czegoś brakowało, by na stałe przebić się wyższy poziom i na dłużej zagościć w podstawowym składzie Lechii Gdańsk.

- Trener Andrzej Małecki rozmawiał z rodzicami innych zawodników w mojej grupie, składali się na to, żebym mógł pojechać. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Było ciężko w domu, miałem różne perypetie z tatą, do tej pory już z nim nie rozmawiam. Pomagam siostrze i mamie, spłaciłem jej bardzo duży dług. Od małego mówiłem mamie, że jeżeli będę grał w piłkę i więcej zarabiał, to będę jej pomagał, tak jak ona starała się dla mnie. Potrzeba było pieniędzy na buty czy 60 złotych składki za treningi. Zawsze wyczarowała z kapelusza, żebym mógł grać w piłkę. Było ciężko, ale to już jest za nami.

Oczywiście sytuacja rodzinna nie tłumaczy wszystkich nietrafionych boiskowych i życiowych wyborów Żukowskiego, ale pozwala osiągnąć pełniejszy obraz jego osoby, bo przecież wszystko w naszym życiu z czegoś wynika.

Gdy już grał Żukowski robił to w sposób nieprzekonujący, wypożyczenie do Chojniczanki też niewiele dało, dlatego gdy latem 2021 r. po Żukowskiego zgłosił się Śląsk Wrocław nikt w Gdańsku nie rozdzierał szat. Trener Jacek Magiera znał zawodnika z kadr młodzieżowych, miał pomysł, jak wykorzystać jego wciąż wielki potencjał. "Wojskowi" oferowali gotówkę i Bartłomieja Pawłowskiego na wymianę. Lechia Gdańsk na propozycję nie przystała i teraz zbiera owoce tej decyzji.



Wobec deficytów w składzie, Żukowski niczym kiedyś Łukasz Piszczek został przez trenera Piotra Stokowca przesunięty na prawą obronę. Nie zatracił zarazem walorów ofensywnych. W bieżącym sezonie zdołał zdobyć już dwie efektowne bramki. Szczególnie ta z Cracovią, gdzie w samej końcówce meczu przebył drogę od własnego pola karnego, aż do bramki rywali była niezwykle widowiskowa.

Teraz wobec urazu Josepha Ceesaya, istnieje opcja że Żukowski powróci do formacji ofensywnych Lechii Gdańsk. Gdziekolwiek nie zagra, pewne jest że sobie poradzi, tak jak sobie poradził z trudnym życiowym startem.

- Na przestrzeni pięciu lat bardzo pomogło mi chodzenie do psychologa, rozmowy z narzeczoną, mamą, menadżerami czy trenerem Andrzejem. Było bardzo wiele rozmów, kładzenia mi na głowę, żebym się zmienił i zajął się sobą - mówi Mateusz Żukowski na antenie Radia Gdańsk.

Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje