Reklama

Reklama

Lechia Gdańsk. Stokowiec: Gdańsk zasługuje ma mistrza, Gdańsk jest głodny

Nie Legii Warszawa, nie Lecha Poznań, nie Jagiellonii Białystok ani nie Wisły Kraków. Zmierzająca do historycznego wyczynu - zdobycia tytułu mistrza kraju - Lechia Gdańsk, lider Lotto Ekstraklasy, boi się tylko jednego przeciwnika: samej siebie.

Z najmocniejszymi rywalami Lechia osiągała takie wyniki:  Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0-1; Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 0-0 (dwukrotnie), Lech Poznań - Lechia Gdańsk 0-1.

W starciach z czołowymi klubami w Lotto Ekstraklasie w tym sezonie piłkarze z Gdańska przegrali tylko z Wisłą Kraków 2-5. Była to jedna z dwóch porażek na 20 rozegranych meczów (drugą gdańszczanie zaliczyli w Płocku w meczu z tamtejszą Wisłą, gdzie było 0-1). Wydaje się, że na obecnego lidera rozgrywek nie ma mocnych. Jednak nikt w Gdańsku nie mówi, że obrona pierwszego miejsca w tabeli będzie łatwa.

Reklama

- Podstawową sprawą, aby utrzymać fotel lidera, to wziąć się do pracy od pierwszego dnia, i tak też zrobiliśmy - powiedział po powrocie z zimowego zgrupowania w Turcji Piotr Stokowiec, trener Lechii Gdańsk. - Nie przespaliśmy okresu przygotowawczego, wiemy, że jesteśmy na pierwszym miejscu, gramy o najwyższe cele i chcemy o nie grać jak najdłużej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że faworyci są być może gdzie indziej, ale my chcielibyśmy być nadal czarnym koniem rozgrywek. Gdańsk zasługuje na to, by tu grać o najwyższe cele i chcielibyśmy spełnić oczekiwania naszych kibiców. Frekwencja ma stadionie jest bodajże druga w kraju w Ekstraklasie, czuje się tu głód wielkiej piłki.

Jednocześnie szkoleniowiec "Biało-Zielonych" podkreślił, że zdaje sobie sprawę z tego, że odbudowywanie marki klubu nie trwa jeden sezon.

- Ale wiemy też, że kibicie chcieliby "tu i teraz" - powiedział. - Zrobimy wszystko i robimy wszystko, zawodnicy swoją postawą i determinacją pokazują, choćby miejscem w tabeli, że są profesjonalistami, że są zdeterminowani. Walczymy o swoje marzenia. To jest drużyna głodna, ale i zdyscyplinowana. Nadal chcemy sprawiać niespodzianki i bronić pozycji lidera.

Bronić, ale przed kim? Flavio Paixao, lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy (na równi z Igorem Angulo z Górnika Zabrze - mają na koncie po 12 zdobytych bramek), nie ma wątpliwości, kto jest głównym przeciwnikiem Lechii Gdańsk w tym sezonie.

- Najważniejszym dla nas rywalem, jesteśmy my sami - powiedział Interii napastnik z Wybrzeża. - Nie jest ważne, w jakiej dyspozycji jest inny klub, tylko w jakiej my jesteśmy. Cały czas walczymy ze swoimi głowami, walczymy o swoje cele. Walczymy sami ze sobą. Mamy superdrużynę, jesteśmy Lechią Gdańsk, i jedziemy do końca. Mamy superambicje i motywację, my jesteśmy najważniejsi, bo jesteśmy bardzo dobrzy. Inne drużyny nie są dla nas ważne.

Ale póki co dla snajpera "Biało-Zielonych" najważniejszy jest najbliższy, sobotni mecz z Pogonią Szczecin. Ten rozpocznie się w Gdańsku o godzinie 20:30.

Łukasz Razowski z Gdańska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL