Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Lechia Gdańsk. Sławomir Peszko ostro zwyzywał asystenta Macieja Kalkowskiego

Wyjątkowo rynsztokowe słowa miał skierować pomocnik Lechii Sławomir Peszko pod adresem asystenta zespołu z Gdańska Macieja Kalkowskiego - wynika z informacji "Przeglądu Sportowego". To za ten incydent trener Piotr Stokowiec zdegradował reprezentanta Polski do drużyny rezerw.

Brutalny faul z pierwszej kolejki Ekstraklasy nie nauczył 33-letniego Peszki większego rozsądku i zdyscyplinowania. Przypomnijmy, że na inaugurację rozgrywek doświadczony pomocnik brutalnie zaatakował Arvydasa Novikovasa, za co otrzymał bezpośrednią czerwoną kartką. Z uwagi na wyjątkowo nieprzepisowe zagranie Komisja Ligi ukarała Peszkę trzymiesięczną dyskwalifikacją oraz grzywną w wysokości 30 tys. złotych.

Reklama

Peszko robił, co mógł, by obniżyć sankcję. Z tym zamiarem wystosował długie, bo aż 11-stronicowe odwołanie od dotkliwej kary, ale Komisja Ligi pozostała niewzruszona i podtrzymała decyzję.

Przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie piłkarz osłabił zespół absencją w aż jedenastu kolejkach ligowych. Gdy wreszcie zawieszenie dobiegało końca i piłkarz mógł myśleć o wskoczeniu do kadry meczowej na derby z Arką Gdynia (27 października), a swoją postawą odzyskiwać zaufanie trenera Stokowca, 44-krotny reprezentant Polski znów zawiódł szkoleniowca.

Za sprawą dziennikarza "Przeglądu Sportowego" Piotra Wołosika już wiadomo, jakie słowa nie uszły Peszce na sucho. "Gdzie ty k... grałeś?! Poj...ło ci się?!" - w ten sposób niesforny piłkarz miał zwrócić się do Macieja Kalkowskiego, asystenta trenera Stokowca.

Kalkowski, jak wynika z relacji, prędko puścił w niepamięć przewinę piłkarza, ale Stokowiec nie miał zamiaru zamieść sprawy pod dywan, budując w ten sposób autorytet swojej prawej ręki oraz własny, jako szkoleniowca.

Sporo wskazuje na to, że burzliwa przygoda Peszki z trójmiejskim klubem w takich smutnych okolicznościach dobiega końca.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje