Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 2-1 w 10. kolejce Lotto Ekstraklasy

Kapitalne widowisko w Gdańsku! Lechia pokonała Ruch Chorzów 2-1 (2-1) w drugim sobotnim meczu 10. kolejki Lotto Ekstraklasy i została liderem tabeli. Spotkanie toczyło się w szybkim tempie i mogło podobać się gdańskiej publiczności. Oprócz trzech goli było kilka stuprocentowych szans, rzut karny oraz słupek po bezpośredniej próbie z rzutu wolnego.

Lotto Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Oba zespoły przegrały w tygodniu mecze pucharowe i odpadły z rozgrywek. Gdańszczanie ulegli w Niepołomicach Puszczy, a chorzowianie przegrali u siebie z Lechem. Trenerzy marzyli o rehabilitacji swoich drużyn w postaci zwycięstwa w lidze.

Gospodarze rozpoczęli strzelanie już w 5. minucie. Na indywidualną akcję zdecydował się Sławomir Peszko, który po przebiegnięciu 20 metrów wykorzystał błąd w ustawieniu Kamila Lecha i wpisał się na listę strzelców, uderzając zza pola karnego.

Lechia nie cofnęła się i wykorzystała ospałość chorzowian. Simeon Sławczew dośrodkował z lewej strony, a głową piłkę do bramki rywala skierował Flavio Paixao.

W 22. minucie, bramkarz "Niebieskich" częściowo zrehabilitował się za błąd przy pierwszej bramce i kapitalnie zatrzymał piłkę po strzale Marco Paixao. Gdańszczanie bawili się w najlepsze - w 27. minucie, jeden z braci spróbował nawet przewrotki z okolic "wapna", ale na szczęście dla gości ze Śląska, efektowny strzał był niecelny.

Chorzowianie podjęli jednak rękawicę i zaatakowali. W 34. minucie, Sławczew faulował we własnym polu karnym, a Tomasz Musiał podyktował "jedenastkę" dla gości. Do piłki podszedł Rafał Grodzicki, który strzałem w środek, zdobył kontaktowego gola.

Siedem minut po wyjściu z szatni, Łukasz Surma uruchomił Jarosława Niezgodę, a ten ruszył w sytuacji sam na sam. Dogonił go Joao Nunes, który uciekł się do faulu. Piłkarze "Niebieskich" protestowali, ale skończyło się jedynie na żółtej kartce. Z rzutu wolnego, sprzed linii pola karnego uderzył Patryk Lipski, ale as chorzowian trafił tylko w słupek bramki Vanji Milinkovicia-Savicia.

Gospodarze odpowiedzieli okazją Rafała Wolskiego, który fatalnie chybił z okolic siódmego metra. Kwadrans przed końcem, gdańszczanie spróbowali ponownie, ale Marco Paixao nie przymierzył najlepiej po dograniu Michała Chrapka. Chwilę później, Lech w ostatniej chwili zatrzymał piłkę po uderzeniu Grzegorza Wojtkowiaka.

Ruch przycisnął w końcówce. Niezgoda padł w polu karnym po starciu z Mario Maloczą, ale arbiter pozostał niewzruszony. Powtórki pokazały, że gościom należał się drugi rzut karny.

Dzięki wygranej, Lechia objęła prowadzenie w tabeli. Gdańszczanie mają w dorobku 22 punkty, dwa więcej niż Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz trzy więcej niż Jagiellonia. Białostoczanie w niedzielę zagrają z Koroną Kielce i będą mogli zrównać się punktami z zespołem Piotra Nowaka.

Po meczu powiedzieli:

- To spotkanie miało dwa oblicza. Początek w naszym wykonaniu nie był udany, bo w prosty sposób straciliśmy dwie bramki i trudno nam było powtórnie wejść w ten mecz. Grając z tak dobrym zespołem jak Lechia nie można sobie jednak pozwolić na tak proste straty goli. Gdyby padły one po pięknych akcjach można byłoby rozgrzeszyć zawodników. Wydaje mi się, że w drugiej połowie trochę napędziliśmy gospodarzom strachu. Gdańszczanie też mieli swoje okazje, ale moim zdaniem kluczowy moment miał miejsce na początku drugiej połowy, kiedy faulowany był Jarek Niezgoda. Uważam, że to przewinienie kwalifikowało się na pokazanie czerwonej kartki, bo w poprzednim meczu z Termalicą w identycznej sytuacji zostaliśmy właśnie w ten sposób ukarani. Teraz taki sam faul został jednak inaczej zinterpretowany - ocenił szkoleniowiec Ruchu, Waldemar Fornalik

- Zaczęliśmy ten mecz z wysokiego C, czyli tak jak sobie założyliśmy. Graliśmy wyśmienicie i zdobyliśmy dwie piękne bramki. Nie było żadnego zagrożenia i raptem to spotkanie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej. W pierwszej połowie miałem pretensje do swoich zawodników za podejście do gry, które nie powinno nas cechować. W drugiej odsłonie team spirit, zaangażowanie i gra wyglądały u nas zdecydowanie lepiej. Były momenty, w których mogliśmy podwyższyć wynik, ale i tak uważam, że w przekroju 90 minut zasłużyliśmy na zwycięstwo. Z pewnością było trochę przestojów, które nie powinny nam się przydarzyć, ale z drugiej strony cieszą punkty i miejsce w tabeli - powiedział Piotr Nowak, trener Lechii.

Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 2-1 (2-1)

1-0, Sławomir Peszko (5.)

2-0, Flavio Paixao (13.)

2-1, Rafał Grodzicki (34. - k.)

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić - Grzegorz Wojtkowiak, Mario Malocza, Joao Nunes, Jakub Wawrzyniak (54, Rafał Janicki) - Flavio Paixao, Simeon Sławczew, Milosz Kraszić, Rafał Wolski (73, Michał Chrapek), Sławomir Peszko (77, Lukas Haraslin) - Marco Paixao.

Ruch Chorzów: Kamil Lech - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Mateusz Cichocki, Paweł Oleksy - Kamil Mazek, Maciej Urbańczyk (78, Przemysław Bargiel), Łukasz Surma, Patryk Lipski (64, Bartosz Nowak), Piotr Ćwielong - Eduards Viszniakovs (46, Jarosław Niezgoda).

Żółte kartki: Martin Konczkowski (Ruch), Joao Nunes (Lechia).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 15 433.

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Ruch Chorzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje